Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Na imieniny kolejne gładkie zwycięstwo

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Agnieszka Radwańska jest najskuteczniejszą tenisistką Australian Open 2010 - awansowała do trzeciej rundy, tracąc zaledwie trzy gemy. Dla porównania Serena Williams przegrała już dwa razy więcej.

Agnieszce weszło w krew wygrywanie setów do zera. Zaczęła w ten sposób większość meczów rozegranych w tym sezonie. Wczoraj zrobiła to dwa razy - w singlu i w deblu (w parze z Marią Kirilienko). Oba spotkania wygrała. Rosjanka Ałła Kudriawcewa ani się obejrzała, jak oddała jej seta na czysto. W drugim było z nią tylko trochę lepiej. Córka byłego mistrza świata w zapasach wydawała się na korcie zupełnie bezwolna - im lepiej szło Agnieszce, tym bardziej ona kuliła się w sobie, machała rakietą bez wiary, że trafi w kort. Dosyć dobrze obrazuje to 39 niewymuszonych błędów Rosjanki przy 9 Polki, która wygrała 6:0, 6:2. W pierwszej rundzie pokonała Tatjanę Malek 6:0, 6:1. - Nie zaskakuje mnie to. Jeśli Agnieszka jest skoncentrowana i w formie, ma taką technikę i o tyle więcej talentu od tych wszystkich dziewczyn, to właśnie w takim stosunku wygrywa - twierdzi Wojciech Fibak. - Ona ma wszystkie atuty Justine Henin. Tyle że Belgijka walczy jeszcze sama ze sobą, napina się i ryzykuje, przez to oddaje wiele za darmo. Agnieszka potrafi wygrywać łatwo.

Czy właśnie tak samo pójdzie jej w kolejnym meczu, którego stawką będzie 1/8 finału, a po drugiej stronie siatki stanie Francesca Schiavone? Historia ich spotkań wymusza ostrożność w przewidywaniu wyniku. Agnieszka jeszcze nigdy nie pokonała Włoszki grającej po męsku, z silną rotacją. Najbardziej bolesna była chyba porażka z nią w II rundzie turnieju olimpijskiego w Pekinie. - Już tak łatwo nie będzie. Wolna nawierzchnia w Melbourne będzie pomagać Schiavone. Oglądałem jej mecz z Julie Coin, jest w formie - mówił Victor Archutowski, menedżer teamu Radwańskich, który wysłał Agnieszce do Melbourne SMS-a z życzeniami. - Imieniny Agnieszki są tylko dwa razy w roku, wydaje mi się, że obchodzi je teraz.

Kubot, który wygrał z Kolumbijczykiem Santiagiem Giraldo 6:4, 3:6, 6:3, 6:1, też dostał SMS-a, ale od Fibaka. - Napisałem, że jestem z niego dumny. W tym mecz to Łukasz był faworytem, a w tej roli gra się ciężko - mówił Fibak, którego Kubot uważa za swojego mentora. W Melbourne muszą mu jednak wystarczyć czeski trener Ivan Machitka i austriacki partner deblowy Oliver Marach. Trzeba przyznać, że spisują się dobrze. W III rundzie na Kubota czeka rozstawiony z numerem 20 Michaił Jużnyj. - Rosjanin to jest stara szkoła, cwany rutyniarz, ale żaden geniusz, jak najbardziej w zasięgu Łukasza. W ogóle jak na losowanie turnieju wielkoszlemowego trafił świetnie. Jużnyj w trzeciej rundzie? Niejeden gracz chciałby się z Łukaszem zamienić - twierdzi Fibak. Następnym zwycięstwem Kubot może wyrównać jego osiągnięcie - 1/8 finału. W 1978 r. do dotarcia tam potrzeba było jednak dwóch wygranych, a nie trzech, jak dziś.

Dziś w Melbourne grali tylko polscy debliści w drugich rundach: Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg, Klaudia Jans i Alicja Rosolska oraz Kubot z Marachem.

Jeśli Agnieszka Radwańska w sobotę nad ranem pokona Francescę Schiavone, a Łukasz Kubot Michaiła Jużnego, w poniedziałek polscy singliści zagrają w Melbourne o ćwierćfinał. Radwańska może wtedy zmierzyć się ze zwyciężczynią spotkania Venus Williams - Casey Dellacqua, natomiast na Kubota będzie czekał lepszy z pary: Novak Djoković - Denis Istomin.

@RY1@i02/2010/015/i02.2010.015.000.015a.001.jpg@RY2@

Radwańska przewyższała rywalkę o klasę

Fot. AP

Marta Mikiel

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.