Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Ubezpieczenia

Poradnia ubezpieczeniowa

● Dlaczego data doręczenia decyzji pełnomocnikowi ma znaczenie dla ubezpieczonego

 Czy większościowy wspólnik spółki z o.o. podlega obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym

 Jakie znaczenie dla obowiązku ubezpieczeniowego ma nazwa umowy

 W jaki sposób można odzyskać odebrany zasiłek przysługujący za chorobę po zakończeniu etatu

 ZUS prowadził przeciwko mnie postępowanie o przeniesienie odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Po jego zakończeniu wysłał decyzję do mojego pełnomocnika oraz bezpośrednio do mnie. Ponieważ zrezygnowałem z usług pełnomocnika, sam złożyłem odwołanie od otrzymanej decyzji w ostatnim dniu terminu. Od znajomego dowiedziałem się, że jeśli pełnomocnik odebrał decyzję wcześniej, to może się okazać, iż moje odwołanie jest spóźnione. Czy to prawda?

Ewa Bogucka-Łopuszyńska

radca prawny

W zasadzie tak. Zgodnie z ogólną zasadą postępowania administracyjnego, jeżeli strona ustanowiła pełnomocnika, pisma doręcza się pełnomocnikowi. Doręczenie decyzji stronie z pominięciem ustanowionego pełnomocnika jest doręczeniem informacji o decyzji, ale nie otwiera biegu terminu do jej zaskarżenia. Od chwili ustanowienia pełnomocnika strona działa za jego pośrednictwem z pełnym skutkiem prawnym, wobec tego również wszystkie pisma doręcza się pełnomocnikowi, a nie stronie. Artykuł 40 par. 2 kodeksu postępowania administracyjnego nie dopuszcza żadnych wyjątków (tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 12 stycznia 2012 r., sygn. akt VI SA/Wa 1704/11). Inaczej wypowiedział się np. WSA w Gorzowie Wielkopolskim, który w wyroku z 30 kwietnia 2015 r., sygn. akt II SA/Go 143/15, uznał, że wprawdzie doręczenie decyzji stronie, a nie pełnomocnikowi, należy traktować jako pominięcie samej strony, jednak w sytuacji kiedy strona po otrzymaniu decyzji nie podnosiła faktu nieprawidłowości w doręczeniu tej decyzji i wniosła w ustawowym terminie odwołanie, należy przyjąć, że doręczenie decyzji stronie zamiast pełnomocnikowi było skuteczne.

W opisanej sytuacji mamy jednak do czynienia z doręczeniem niejako podwójnym. Trudno powiedzieć, dlaczego organ wysłał decyzję zarówno pełnomocnikowi, jak i stronie. Jeśli jednak w postępowaniu przed ZUS pełnomocnictwo nie zostało wypowiedziane, termin na wniesienie odwołania powinien liczyć się od daty doręczenia decyzji pełnomocnikowi strony, a nie jej samej. W przypadku gdy ta data jest wcześniejsza od daty odbioru decyzji przez zainteresowanego, termin na wniesienie odwołania faktycznie mógł już upłynąć. Nie oznacza to jednak, że tak spóźnione odwołanie organ rentowy pozostawi bez rozpoznania albo je samodzielnie odrzuci. Nie jest bowiem do tego uprawniony. Może jedynie wnosić o jego odrzucenie przez sąd w odpowiedzi na odwołanie. Decyzja w tym zakresie należeć będzie do sądu. ©?

Podstawa prawna

Art. 40 par. 2 ustawy z 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 23).

 W rodzinnej spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, w której mam 99 ze 100 udziałów, ZUS przeprowadził w tym miesiącu kontrolę. Z protokołu kontroli dowiedziałem się, że jako niemal jedyny wspólnik powinienem przez ostatnie trzy lata być zgłoszony do obowiązkowych ubezpieczeń społecznych. Czy stanowisko ZUS jest prawidłowe?

Stanisław Żółkiewski

radca prawny

Obecnie obowiązujący art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (dalej: ustawa systemowa) do grona osób wykonujących pozarolniczą działalność gospodarczą zaliczył również wspólników jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. W orzecznictwie Sądu Najwyższego przedstawiono jednak pogląd, zgodnie z którym jako jedynego wspólnika spółki należy traktować również udziałowca większościowego, mimo że formalnie nie ma on wszystkich udziałów w spółce. W sprawie rozpoznawanej przez SN członek rodziny jako udziałowiec mniejszościowy został uznany za udziałowca iluzorycznego (udział np.: 1/100 do 99/100 lub 1/125 do 124/125). Pogląd ten można jednak również odnieść do niespokrewnionych wspólników. Spółkę tego rodzaju w ocenie SN należy traktować w kontekście art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy systemowej jak spółkę jednoosobową (wyrok z 3 sierpnia 2011 r., sygn. akt I UK 8/11, wyrok z 7 kwietnia 2010 r., sygn. akt II UK 177/09). Aktualne orzecznictwo nie wskazuje, kiedy udział w spółce nie jest już udziałem iluzorycznym.

Na "niemal jedynym" wspólniku spółki z o.o. ciąży obowiązek odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne z tytułu posiadania udziałów w spółce. Wspólnik jednoosobowej spółki z o.o. podlega obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, wypadkowemu i zdrowotnemu oraz dobrowolnie ubezpieczeniu chorobowemu. Co szczególnie istotne, obowiązek opłacenia składek oraz złożenia odpowiednich deklaracji rozliczeniowych w ZUS obciąża osobiście wspólnika jako osobę prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą, a nie spółkę. ©?

Podstawa prawna

Art. 4 pkt 2 lit. d, art. 8 ust. 6 pkt 4, art. 11 ust. 2, art. 12 ust. 1, art. 43 ust. 1 pkt 2, art. 46 ust. 1 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 121 ze zm.).

 ZUS przeprowadził w mojej firmie kontrolę i ustalił, że osoby, z którymi zawarłem umowę o dzieło, tak naprawdę pracowały na zleceniu. ZUS stwierdził w decyzji, że czynności tych osób (przygotowanie partii owoców na hali przetwórczej) miały formę zlecenia. Podał, że nie ma znaczenia, że w kolejnych umowach określałem konkretnie ilości owoców do przygotowania i stawki (np. na 3 czy 4 tony płatne po 500 lub 600 zł). W uzasadnieniu ZUS stwierdził, że te osoby pracowały pod nadzorem i nie było z ich strony gwarancji wykonania kolejnych dzieł (partii owoców), bo pracowali na godziny. Jednak uważam, że np. sortowanie wg gatunku jabłek ma cechy dzieła. Poza tym istnieje przecież swoboda umów i skoro ja i osoby, z którymi podpisałem te umowy, uznajemy je za umowy o dzieło, to ZUS nie może wbrew naszej woli twierdzić, że zawarliśmy umowy-zlecenia. Wiem, że wielu przedsiębiorców ma takie problemy. Czy jest szansa na zmianę decyzji przez sąd?

Marcin Nagórek

radca prawny

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przede wszystkim ustalić ustawowe definicje umowy o dzieło i umowy-zlecenia. Zgodnie z art. 627 kodeksu cywilnego (dalej: k.c.) przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Z kolei zgodnie z art. 734 par. 1 k.c. przez umowę-zlecenie przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Istotą umowy o dzieło jest więc osiągnięcie określonego rezultatu w postaci materialnej lub niematerialnej. To odróżnia ją od umowy-zlecenia. Z kolei umowa o świadczenie usług jest umową starannego działania, zatem jej celem jest wykonywanie określonych czynności, które nie muszą zmierzać do osiągnięcia rezultatu. Jednak o tym, czy zleceniobiorca wykonuje czynności na podstawie umowy-zlecenia, czy umowy o dzieło, decyduje charakter łączącego strony stosunku i treść umowy, a nie jej nazwa. O wyborze rodzaju podstawy prawnej zatrudnienia decydują zainteresowane strony, kierując się przede wszystkim przesłanką sposobu jego realizacji (por. Sąd Najwyższy w wyroku z 13 kwietnia 2000 r., sygn. akt I PKN 594/99).

Jak powszechnie wiadomo, wybór rodzaju stosunku prawnego łączącego strony będzie bezpośrednio wpływał na obowiązki ubezpieczeniowe. Umowa o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy umowy-zlecenia, rodzi konieczność zgłoszenia usługodawcy (zleceniobiorcy) do ubezpieczenia społecznego i odprowadzenia składek. Umowa o dzieło zaś takich skutków nie wywiera. Płatnik odprowadza od wynagrodzenia tylko podatek dochodowy, co w krótkiej perspektywie wydaje się korzystne obu stronom.

Rzeczywiście to do stron należy decyzja, jaką umowę zawierają, i żaden podmiot, także ZUS, nie może im tego narzucić. ZUS może jedynie skontrolować, czy został dopełniony obowiązek ubezpieczeniowy. Trzeba bowiem podkreślić, że o rodzaju umowy nie decyduje nazwa umowy, ale jej treść, którą strony mogą ułożyć dowolnie. Przy czym za treść umowy uważa się nie tylko literalne jej brzmienie, lecz także faktyczne prawa i obowiązki, jakie strony w jej ramach mają. Nie wystarczy więc nazwać kontrakt umową o dzieło i sformułować ją, jak gdyby umową o dzieło była, i taki dokument przedstawić w trakcie kontroli. ZUS może sprawdzić, jak w rzeczywistości wyglądało jej wykonywanie. Jeśli stwierdzi, że nazwa umowy nie odpowiada jej faktycznemu charakterowi, może nakazać zapłatę zaległych składek.

W opisywanym przypadku mamy do czynienia z podobną sytuacją. Przedmiotem umów nie było wykonywanie konkretnego dzieła, ale m.in. sortowanie określonej ilości owoców. Czynności te były ciągłe i powtarzalne przy jednoczesnym nadzorze przedsiębiorcy, a tego rodzaju powtarzające się proste czynności są typowe dla umów o świadczenie usług. Dodatkowo ZUS ustalił, że osoba zatrudniona nie gwarantowała wykonania poszczególnych umów o dzieło i mogła pracować czasowo według uznania. Sposób wykonania umów wskazuje na to, że były to umowy starannego działania (umowa o świadczenie usług), a nie umowy rezultatu (umowa o dzieło). Warto zwrócić też uwagę na sposób wypłaty wynagrodzenia - nie sposób stwierdzić, że zatrudniony w rzeczywistości podlegał jakiejkolwiek odpowiedzialności za wady dzieła, co jest jedną z cech odróżniających umowy starannego działania od umów rezultatu.

ZUS prawdopodobnie ma więc rację. Odwołanie może nie przynieść spodziewanego rezultatu, a przedsiębiorca i tak będzie zobowiązany do zapłaty zaległych składek. ©?

Podstawa prawna

Art. 627, art. 734 par. 1 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 380 ze zm.).

Art. 6 ust. 1 pkt 4, art. 12 ust. 1, art. 13 pkt 2 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 121 ze zm.).

 Pracowałem na etacie do 30 kwietnia 2016 r., prowadząc jednocześnie małą firmę. Od tego dnia miałem zwolnienie lekarskie do 10 maja. ZUS odmówił mi jednak prawa do zasiłku chorobowego. W uzasadnieniu podał, że po ustaniu stosunku pracy kontynuowałem działalność gospodarczą. Ja jednak nie wykonywałem żadnych czynności w mojej firmie, co może poświadczyć np. kadrowa mojej firmy. Przez te kilka dni wszystkim zajmowali się moi pracownicy. Czy ZUS ma rację? Czy warto złożyć odwołanie do sądu?

Marcin Nagórek

radca prawny

Ustawa o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (dalej: ustawa zasiłkowa) pozbawia chorego prawa do zasiłku, w sytuacji gdy po ustaniu tytułu ubezpieczeniowego kontynuuje on działalność zarobkową lub taką działalność podjął. Warunkiem jest to, aby działalność stanowiła tytuł do objęcia obowiązkowo lub dobrowolnie ubezpieczeniem chorobowym albo zapewniała prawo do świadczeń za okres niezdolności do pracy. Zasada ta wynika z art. 13 ust. 1 pkt 2 tej ustawy zasiłkowej.

Aby skutecznie zakwestionować decyzję, należy przede wszystkim ustalić, co oznacza użyte w ustawie zasiłkowej wyrażenie "kontynuuje działalność zarobkową". Zdaniem sądów oznacza to rzeczywiste wykonywanie pracy. Takie stanowisko zajął m.in. Sąd Apelacyjny w Katowicach w uzasadnieniu wyroku z 6 czerwca 2001 r., sygn. akt III AUa 2704/00. Warto również odwołać się do uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego z 4 czerwca 2012 r., sygn. akt I UK 13/12. Podany w nim stan faktyczny jest bardzo zbliżony do opisywanej sytuacji. SN wskazał, że ryzykiem chronionym zasiłkiem jest w tym przypadku niemożność wykonywania (kontynuowania lub podjęcia) każdej działalności zarobkowej, zarówno tej, której wykonywanie dawało tytuł do objęcia ubezpieczeniem, jak i wykonywanej równolegle z taką działalnością, a ponadto jakiejkolwiek nowej działalności dającej źródło utrzymania. Jeżeli po ustaniu tytułu ubezpieczenia dojdzie do kontynuowania lub podjęcia działalności, to zostanie ona objęta ubezpieczeniem chorobowym. Wówczas choroba będzie pozostawać w związku z nowym tytułem ubezpieczeniowym.

SN podkreślał także, że świetle orzecznictwa dotyczącego podlegania ubezpieczeniom społecznym z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej (np. wyrok SN z 18 października 2011 r., sygn. akt II UK 51/11) wpis do ewidencji tej działalności stwarza domniemanie jej prowadzenia. Domniemanie to może zostać jednak obalone w razie udowodnienia, że działalność ta nie była prowadzona wskutek zaistnienia szczególnych okoliczności. Wtedy nie powstaje obowiązek ubezpieczenia społecznego, a co za tym idzie - nie powstaje tytuł do objęcia dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym. Podleganie obowiązkowo ubezpieczeniom nie obejmuje okresu, w którym zaprzestano prowadzenia działalności gospodarczej albo ją zawieszono. Tym samym SN potwierdził aktualność dotychczasowego orzecznictwa, że przez użycie w art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy zasiłkowej o świadczeniach stwierdzenia "kontynuuje działalność zarobkową" trzeba rozumieć faktyczne wykonywanie pracy.

Aby uzyskać prawo do zasiłku, ubezpieczony powinien więc złożyć odwołanie od decyzji i próbować obalić przed sądem domniemanie kontynuowania działalności, co wynikało tylko z wpisu do ewidencji. Jeśli tego nie zrobi, sąd uzna, podobnie jak ZUS, że po ustaniu ubezpieczenia z etatu nabył on nowy tytuł do objęcia dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym. Udowodnienie nieprowadzenia działalności może być dokonane za pomocą np. zeznania świadka, którym może być również kadrowa. Jeśli sąd da wiarę zeznaniom lub np. przedstawionym dokumentom, to zmieni decyzję ZUS i zasiłek przyzna. Warto więc odwołanie złożyć. ©?

Podstawa prawna

Art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 372).

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.