Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Ubezpieczenia

Podwyżka składki rentowej grozi wzrostem bezrobocia

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Dodatkowe obciążenie uderzy przede wszystkim w dużych pracodawców. Twierdzą oni, że wyższa składka zmniejszy ich rentowność. W efekcie będą musieli wprowadzać programy restrukturyzacyjne, a to grozi zwolnieniami wśród pracowników

Sejm w ekspresowym tempie pracuje nad projektem ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Wczoraj w Sejmie odbyło się jego pierwsze czytanie. Nowela ma umożliwić wprowadzenie już od lutego przyszłego roku podwyższenia o 2 punkty procentowe składki rentowej.

- Propozycja zwiększenia składki po stronie pracodawcy grozi zmniejszaniem przez firmy stanu zatrudnienia. Tym sam zwiększy się rzesza bezrobotnych - uważa Marek Goliszewski, prezes BCC.

Dodaje, że tym samym spadną wpływy podatkowe do budżetu państwa. Stąd wniosek BCC o udostępnienie ewentualnych ocen skutków finansowych i społecznych tych regulacji. Pracodawcy zastanawiają się także, dlaczego rząd zrezygnował z pomysłu solidarnego podzielenia podwyżki składki rentowej między pracodawcę i pracownika, co dawałoby większe szanse na zmniejszanie bezrobocia i wzrost wpływów podatkowych.

Krajowa Izba Gospodarcza uważa, że zamiast zwiększać obciążenia, należy uszczelniać system rentowy i emerytalny oraz motywować przedsiębiorców do tworzenia nowych miejsc pracy i zachowywania obecnie istniejących, zwłaszcza w świetle podwyższenia wieku emerytalnego.

Koszty przerosną firmy

Przedsiębiorcy tłumaczą, że jest zbyt mało czasu, by się przygotować do zmian. Nie chodzi im tylko o kwestie organizacyjnie. Tłumaczą, że takie zmiany ponoszą za sobą koszty, których nie uwzględniono w budżetach na 2012 rok.

- Nie jesteśmy na to gotowi, szczególnie że zapewniano nas, iż podwyżka nie nastąpi w przyszłym roku - tłumaczy Małgorzata Kuczewska-Łaska, prezes Przewozów Regionalnych.

Firma zatrudnia w sumie 13,2 tys. pracowników.

Najbardziej podwyżkę odczują duże firmy, zatrudniające tysiące pracowników.

- Do takiego wzrostu nie można się przygotować. Nasze wydatki na pensje dla pracowników sięgają 550 mln zł. 2 proc. podwyżka oznacza ich zwiększenie o 10 mln zł w skali roku - tłumaczy Dariusz Blocher, prezes Budimeks.

Budimeks to jedna z największych firm w Polsce zajmujących się budownictwem infrastrukturalnym. Zatrudnia ponad 4 tys. pracowników.

Niezbędna naprawa

To właśnie branża budowlana jest jedną z tych, które najbardziej obawiają się podwyżek. Z powodu słabego złotego kurczą im się marże. Do tego w przyszłym roku wygasa znaczna część inwestycji infrastrukturalnych. A z powodu zapowiadanego spowolnienia nie ruszy np. budownictwo mieszkaniowe.

Grzegorz Szkopek, wiceprezes grupy kapitałowej Polimeks-Mostostal, zatrudniającej ponad 14 tys. pracowników, nie zaprzecza, że również jego firmie będzie trudno wygospodarować więcej pieniędzy na wyższą składkę. Dlatego firma nie wyklucza działań restrukturyzacyjnych, w tym wstrzymania zatrudniania nowych pracowników.

Restrukturyzacji nie wyklucza też Budimeks.

- Szczególnie, że czeka nas trudny rok pod względem przychodów. Restrukturyzacja będzie więc wiązała się z działaniami mającymi na celu utrzymanie możliwie jak najwyższej przychodowości - tłumaczy Dariusz Blocher.

Obawy o znalezienie środków mają też Przewozy Regionalne.

- Być może będziemy musieli zrezygnować z podwyżek, które nasi pracownicy mieli dostać od lipca 2012 r. Mowa o średnio 130 zł do każdej pensji, które zostały wynegocjowane - tłumaczy Małgorzata Kuczewska-Łaska.

Podzielić ryzyko

Przedsiębiorcy przychylają się w związku z tym do pomysłu analityków, którzy podpowiadają, by podwyżkę składki rozłożyć po równo między pracodawcę i pracownika.

- Dla nas oznaczałoby to wydatki mniejsze o 7,5 mln zł - podkreśla Grzegorz Szkopek.

Do takiego rozwiązania przychyla się też prezes Budimeksu.

- W takiej sytuacji nasze wydatki spadłyby o połowę. Kiedyś już tak było, że oszczędzali wszyscy. Teraz do tego zmuszany jest tylko pracodawca. A wzrost płac był szybszy niż inflacja, szczególnie w naszej branży - tłumaczy Dariusz Blocher.

Eksperci twierdzą, że zwiększenie składki rentowej o 2 punkty procentowe rynkowi pracy nie przyniesie nic dobrego. Uważają, że: zwiększą się koszty pracy, a to spowoduje:

zatrzymanie wzrostu wynagrodzeń,

zmniejszenie zysków firm, a w konsekwencji wpływów podatkowych do budżetu,

wzrost bezrobocia, a tym samym zmniejszenie wpływów podatkowych do budżetu,

zatrzymanie procesów inwestycyjnych w przedsiębiorstwach.

Proponują przyjęcie innych rozwiązań, które nie niosłyby za sobą takich niebezpieczeństw:

solidarnego podzielenia składki rentowej pomiędzy pracodawców a pracowników. To dałoby nadzieję na niższy wzrost bezrobocia i większe wpływy do budżetu,

jeszcze bardziej uszczelnić system rentowy,

stworzyć system, który motywowałby pracodawców do zwiększania zatrudnienia. Szczególnie jest to ważne w świetle planów wydłużenia wieku emerytalnego.

Patrycja Otto

Beata Tomaszkiewicz

dgp@infor.pl

Pierwsze czytanie w Sejmie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.