Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Ubezpieczenia

PPE ciągle mało popularne w Polsce

Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Nadal niewiele firm decyduje się na tworzenie Pracowniczych Programów Emerytalnych. Pracownicy powinni próbować to zmienić, naciskając na pracodawców

Z punktu widzenia fundamentu niewiele się zmieniło. Jest system powszechny obejmujący wszystkich i dodatkowy, w którym uczestniczą ci, co chcą i mogą. Ale nie tylko fundamenty są ważne. System emerytalny miał przełożyć się na gospodarkę, miał też zmotywować Polaków do dłuższej pracy, bo tylko w ten sposób na starość można zapewnić sobie wyższe świadczenie emerytalne. Niestety tego nie udało się zrealizować. Doszło do naruszenia w zaufaniu do systemu, czyli powstała sytuacja, w której ludzie przestali wierzyć w to, że z tego cokolwiek będzie w przyszłości. A dokładnie, że warto uczestniczyć w systemie, czyli dłużej pracować. Tę sytuację można wręcz nazwać porażką. A jest ona efektem ostatniej awantury, do której doszło w związku z systemem emerytalnym. Ja bym postawił w związku z tym pytanie, czy można jeszcze coś zrobić, by to zaufanie odbudować? Bo na razie nic więcej się nie stało. Nie można powiedzieć przecież, że emerytury będą małe z innego powodu niż demografia.

Dlatego trzeba zacząć grać uczciwie, by każdy wiedział, jak ma się zachować i by dostosował swoje zachowanie do tego, co go czeka. A dokładnie, by wykorzystał jeden z trzech sposobów podniesienia wielkości przyszłej emerytury. A jak można to zrobić? Po pierwsze decydując się na więcej dzieci, które przejmą opiekę nad nami na starość. Po drugie oszczędzając, a po trzecie i najważniejsze - dbając o ciągłość zatrudnienia, czyli jak dziś już inwestować w to, by być zatrudnionym po 50., 60. i 70. roku życia. A można to zrobić, dbając o kwalifikacje zawodowe, które będą odpowiadały przyszłym wyzwaniom rynku pracy, oraz o zdrowie.

Czy w  sytuacji, gdy ludzie stracili zaufanie do systemu emerytalnego, PPE mogą zyskać na popularności?

Ludziom trzeba pokazać, że oszczędzanie jest dobre, a PPE są najlepszym wehikułem do tego, i należy je propagować. Zwłaszcza że Indywidualne Konto Emerytalne i Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego są tworem politycznym.

Dlaczego w związku z tym PPE nie zyskały dużej popularności. Czy problem tkwi w tym, że polski rynek jest rynkiem firm, które nie muszą się starać o pracowników, zatem nie muszą tworzyć zachęt, by ich pozyskać? A może jest tak, że pracodawcy tną koszty, w związku z  tym nie ma pieniędzy na dodatkowe inicjatywy?

Na koniec 2013 r. funkcjonowało w kraju 1070 programów emerytalnych. Zgromadzono na nich 9,4 mld zł. W tej chwili kwota ta zapewne oscyluje już bliżej 10 mld zł. W programach tych uczestniczyło 375 tys. osób. Te liczby nie są większe, bo pracodawcy nie czują konieczności tworzenia programów dla pracowników. Z ich punktu widzenia zachęty, które mają do tego skłaniać, nie są wystarczające. Poza tym sami pracownicy nie są na tyle silni, by przekonać pracodawców do ich utworzenia. Bo pracodawcy sami z siebie takiej potrzeby nie widzą. Tworzą programy tylko w określonych sytuacjach. Na przykład jest dwóch producentów opon, z których jeden oferuje program, a drugi nie. I ten drugi go utworzy, gdy zobaczy, że pracownicy mogą odejść do konkurencji. Czyli zrobi to, by ich zatrzymać.

Dlaczego firmy mają wątpliwości, czy utworzenie PPE jest dobrym pomysłem?

Wśród pracodawców wciąż panuje przeświadczenie, że PPE to rozwiązanie nieelastyczne, niepraktyczne i bardzo trudne do wprowadzenia. A tak nie jest. PPE są, po nowelizacji ustawy z 2004 r., zdecydowanie bardziej przystępne dla pracodawców. I nie jest trudno je utworzyć. Kwestia braku nacisku ze strony pracowników wynika z tego, że nie mamy nawyku oszczędzania na emeryturę.

Staramy się zmienić tę sytuację. Współpracujemy m.in. ze związkami zawodowymi w zakresie promocji PPE i przede wszystkim potrzeby systematycznego, długoterminowego oszczędzania. Akcje informacyjne w firmach trwają 3-4 miesiące i dają efekty, bo pracownicy wiedzą coraz więcej na temat emerytur i coraz świadomiej przystępują do PPE. Wspieramy też pracodawców, którym pomagamy rejestrować programy w KNF. Z naszych doświadczeń wynika, że w tej chwili ich rejestracja trwa jedynie 3-4 tygodnie.

Więcej problemów jest na rynku wtórnym, czyli w momencie, gdy pracownicy migrują na rynku pracy (np. w trybie art. 23 kodeksu pracy) albo gdy dochodzi do połączenia firm. Takie sytuacje sprzyjają transferowi środków na Indywidualne Konta Emerytalne, które niestety są zakładane tylko po to, by za chwilę je zlikwidować i przeznaczyć pieniądze na bieżącą konsumpcję. Brakuje regulacji prawnych, które zmieniłyby ten stan.

Jest pokusa, by powiedzieć, że PPE rejestruje się długo. Zleciłem pracownikom, by to dokładnie sprawdzili. Rejestracja wniosku w 2013 r. trwała średnio 31 dni. Gdyby odjąć czas, który upłynął na wezwaniach w celu uzupełnienia wniosku, trwałoby to 17 dni. Dziś tylko jeden pracodawca rejestruje wniosek. Czyli tylko jeden chce utworzyć PPE.

Jak firma zdecyduje się na utworzenie PPE, to ma miejsce podpisanie umowy z organizacją zakładową, której wzór przygotowuje instytucja finansowa i jej udziela się pełnomocnictwa do reprezentowania w postępowaniu przed KNF. I w zasadzie to wszystko od strony formalnej, co musi zrobić pracodawca. Całą resztą zajmuje się ten, kto będzie zarządzał pieniędzmi.

Zatem to nie w biurokracji tkwi problem. Wynika z tego, że komisja dotąd odmawiała rejestracji PPE w instytucjach publicznych, a zwłaszcza w organach administracji państwowej. To się już zmieniło. Tymczasem informacja ta nie przebiła się do świadomości pracodawców. Niska popularność programów w Polsce wynika też z tego, że w naszym kraju dominują małe i średnie firmy, czyli jednoosobowe albo takie, które mają pracowników, ale zbyt mało, by to wystarczyło do utworzenia programu emerytalnego. Może rozwiązanie przyniosłoby dopuszczenie do tworzenia programów osób samozatrudniających. Wreszcie jest tak, że w firmach, w których działają związki zawodowe, często nie dochodzi do porozumienia w kwestii programów między nimi a pracodawcą. Może warto rozwiązać ten problem, by nie tylko związki miały decydujący głos. Nie ma też zaufania do produktów inwestycyjnych i ubezpieczeniowych.

Realny problem stanowi jednak stopa bezrobocia w naszym kraju. Oznacza to, że na polskim rynku pracy górą są pracodawcy, którzy nie widzą potrzeby wydawania dodatkowych pieniędzy, by pozyskać pracowników.

Dla kogo zatem tworzone są PPE?

Nie zgodzę się z tym, że w momencie wchodzenia Polski do UE nasz kraj borykał się z niedoborem pracowników, co spowodowało, że PPE zyskały w pewnych sferach gospodarki na popularności. Na system emerytalny jako całość wpływ ma przede wszystkim demografia. Poza tym jest całe mnóstwo badań, z których wynika, że Polacy nie widzą po prostu potrzeby oszczędzania na przyszłość. Zmiany w systemie emerytalnym dowodzą natomiast, że rodacy nie rozumieją, jak on funkcjonuje. Jeśli dziś podejdzie się do osoby na ulicy i zapyta o to, czy wie, jak będzie waloryzowana emerytura w ZUS, czy odkłada pieniądze na subkonto, czy na konto indywidulane, które powstało przy okazji reformy systemy, emerytalnego, to myślę, że tylko niewielka część odpowie na te pytania. System emerytalny jest skomplikowany dla przeciętnego Polaka. Brakuje informacji na jego temat, potrzebna jest edukacja.

Do PPE należy ok. 400 tys. osób. To niewiele, biorąc pod uwagę, że w Polsce pracuje 16 mln osób. Razem z Indywidualnym Kontem Emerytalnym i Indywidualnym Kontem Zabezpieczenia Emerytalnego odpowiadają one za ok. 1 proc. PKB. Z punktu widzenia makro, gospodarki to jest nic. Dlatego trzeba zadać sobie pytanie, jak program emerytalny powinien funkcjonować. Na ile drobne zmiany, w tym prowadzenie ulg podatkowych, mogą zachęcić do tego, byśmy odkładali pieniądze na emeryturę.

My, jako kraj, jesteśmy na samym początku drogi, jeśli chodzi o oszczędzanie w trzecim filarze. Daleko w tyle za innymi krajami w Europie. Co zatem można zrobić, by w perspektywie najbliższych lat 30 proc. Polaków zaczęło gromadzić pieniądze, czy to poprzez PPE, czy w innej formie?

Kiedy firmy decydują się na utworzenie PPE? Czy robią to tylko te, które osiągają zyski?

Biedniejsze firmy również oferują systemy wspierające pracowników. Mowa o telefonach komórkowych, ubezpieczeniach zdrowotnych, kartach do klubów fitness. To, co zostanie wdrożone, zależy wyłącznie od pracodawcy.

, PPE coraz częściej są wdrażane na wniosek związków zawodowych. Ma to zwłaszcza miejsce w firmach międzynarodowych, w których związki zawodowe zdają sobie sprawę z korzyści płynących z tego rozwiązania.

Warto przy tej okazji podjąć ważną kwestię. Na skutek zmian demograficznych podaż pracowników będzie maleć. Co oznacza, że za chwilę pracodawcy staną przed poważnym problemem, skąd pozyskać osoby do pracy. PPE mogą stać się elementem promocji. Zatem pracodawca, który w nie zainwestuje, łatwiej będzie w stanie przekonać do siebie pracowników.

A może niższe emerytury przekonają do trzeciego filaru?

Straszenie ludzi niskimi świadczeniami nie pomoże i jest nieuzasadnione. Trzeba do tego podejść inaczej. Po pierwsze trzeba stworzyć odpowiednią infrastrukturę oraz łatwość korzystania z różnych produktów. Po drugie zadbać o wiarygodność sektora finansowego, a po trzecie o edukację Polaków, by wiedzieli, na ile starczą im pieniądze, które zaoszczędzili.

Przestrzegałbym przed rozwiązaniem, z godnie, z którym jak jest problem, to zmieńmy przepisy i on wtedy zniknie. Żadna nowa regulacja z demografią nie wygra. Trzeba przywrócić zaufanie do systemu emerytalnego. Poza tym pomógłby system podatkowy, który powinien być prorodzinny, a nie jak teraz - antyrodzinny.

Oczekiwania Polaków zmieniają się co do tego, jakie chcieliby otrzymywać w przyszłości emerytury. Edukacja pomoże w tym, by więcej Polaków wybierało trzeci filar. Obawiam się jednak, że na efekty tej edukacji przyjdzie nam trochę poczekać.

Trzeba zastanowić się, na ile drobne zmiany w przepisach, jak na przykład tworzenie PPE przez sektor budżetowy, wpłyną na poziom dobrowolnego oszczędzania, a na ile potrzebne są do tego zmiany systemowe. Zwłaszcza że w Polsce, w perspektywie nadchodzących zmian demograficznych, trzeba liczyć się z dopłatami do waloryzacji i emerytury minimalnej. A to oznacza spore wydatki.

Kwestia edukacyjna, o której powiedziano już dużo, wydaje się istotna. Efektem tego są broszury na temat PPE, artykuły itp. To jednak nie przynosi takich efektów, jakich wszyscy oczekują. Dlatego potrzeba czegoś więcej.

Ale nie ulg podatkowych. To na pewno nie zachęci do oszczędzania i uczestniczenia w trzecim filarze. Można spróbować przekonać do zakładania PPE małe firmy. Ale do tego potrzebne jest zlikwidowanie bariery. Obecnie PPE nie mogą tworzyć pracodawcy zatrudniający do pięciu osób.

@RY1@i02/2014/134/i02.2014.134.000001000.803.jpg@RY2@

Debatę prowadziła Bożena Wiktorowska,

notowała Patrycja Otto

@RY1@i02/2014/134/i02.2014.134.000001000.804.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.