Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Składkowy chaos: kto zyska, a kto straci

3 lipca 2018

Rząd od wielu lat toczy walkę z nieprawidłowym stosowaniem umów cywilnoprawnych, czyli zatrudnianiem na podstawie umów śmieciowych i w związku z tym planuje duże zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych. Propozycje dotyczą zarówno oskładkowania umów-zleceń oraz umów o dzieło, a ponadto przewidziano także modyfikacje w odprowadzaniu należności do ZUS od wynagrodzeń członków rad nadzorczych. Zdaniem resortu pracy w tych obszarach płatnicy składek dopuszczają się wielu nadużyć, które trzeba wyeliminować.

Chodzi głównie o to, że w przypadku kilku umów-zleceń, ubezpieczają zleceniobiorców z tytułu wykonywania najniżej płatnej umowy, a z pozostałych umów odprowadzają jedynie składkę zdrowotną. Efekt jest tego taki, że zatrudnieni mimo wielu lat ubezpieczenia nie mają szansy wypracowania sobie chociażby minimalnego świadczenia emerytalnego czy rentowego. Z kolei w przypadku umów o dzieło rządowi zależy na tym, aby wykonujący dzieło, który jednocześnie nie ma innego tytułu do ubezpieczeń, podlegał obowiązkowo ubezpieczeniu. Natomiast jeśli chodzi o członków rad nadzorczych, to wskazano, że wraz z rozwojem rynku kapitałowego coraz liczniejsza jest ta grupa zawodowa, która ani nie świadczy pracy w ramach stosunku pracy lub na innej podstawie, ani nie prowadzi pozarolniczej działalności, a czerpie środki na utrzymanie z działalności o charakterze osobistym. Dodatkowo coraz większa grupa osób uzyskuje niejako w ramach wynagrodzenia dodatkowe przychody, które w normalnych warunkach podlegałyby składce na ubezpieczenia społeczne. Zdaniem rządu wszystkie te zjawiska wymagają zmian.

Czy rzeczywiście jednak chodzi tylko o chęć zrównania konkurencyjności zatrudniania na etat i na umowy cywilnoprawne oraz zapewnienia zatrudnionym świadczeń z ZUS?

Zwolennicy zmian podnoszą, że zapewni to ochronę ubezpieczeniową zatrudnionych i pozwoli kontrolować, czy pracodawcy nie uciekają przed zatrudnianiem na umowy o pracę. Przeciwnicy wskazują, że rozwiązania takie są niekorzystne, ponieważ negatywnie wpłyną na rynek pracy i podniosą koszty pracy, które są już i tak absurdalnie wysokie. A dodatkowo ich zdaniem prawdziwy powód zapowiadanych zmian jest jednak inny. Otóż rząd próbuje ratować coraz bardziej niewydolny system ubezpieczeń społecznych.

Poniżej przedstawiamy aktualny stan prawny oraz najnowsze propozycje, a dodatkowo poprosiliśmy eksperta o ich ocenę. Podkreślamy jednocześnie, iż w zakresie oskładkowania umów-zleceń oraz wynagrodzeń członków rad nadzorczych Ministerstwo Pracy przygotowało już projekt ustawy, natomiast jeśli chodzi o propozycje oskładkowania umów o dzieło, to są to wstępne propozycje resortu (na razie nie ma projektu).

Umowa o dzieło nie jest tytułem do ubezpieczeń społecznych ani obowiązkowym, ani dobrowolnym.

Nie odprowadza się od niej składek na ubezpieczenia społeczne i ubezpieczenie zdrowotne. Jej wykonywanie nie podlega zgłoszeniu do ZUS.

Składki (emerytalna, rentowa, chorobowa, wypadkowa i zdrowotna) odprowadzane są tylko gdy umowa o dzieło jest zawarta z własnym pracodawcą lub wykonywana na jego rzecz.

Podstawę wymiaru stanowi łącznie przychód z umowy o pracę i umowy o dzieło wypłacony w danym miesiącu. Nie zgłasza się odrębnie takiej umowy cywilnoprawnej jako tytułu do ubezpieczeń.

Obowiązkowe składki od każdej umowy o dzieło, o ile dana osoba nie ma innego tytułu do ubezpieczeń. Jeżeli dla takiej osoby płacone są już składki do ZUS od kwoty co najmniej minimalnego wynagrodzenia za pracę, to umowa o dzieło nie byłaby oskładkowana.

Składka opłacana byłaby kwotowo w określonym dniu przy odbiorze dzieła.

Składka opłacana byłaby od pełnej kwoty, na którą zawarta jest umowa bądź od kwoty minimalnego wynagrodzenia.

@RY1@i02/2014/035/i02.2014.035.21700020a.804.jpg@RY2@

Propozycję MPiPS należy ocenić negatywnie. Rząd chce w ten sposób zasilić kasę ZUS. Dostarczenie dodatkowych składek nie powinno odbywać się kosztem nauki, kultury i sztuki, gdzie umowy o dzieło są powszechne. Wprowadzenie składek może oznaczać wzrost czesnego w szkołach czy biletów do teatru.

Jedynym plusem zrównania w zakresie ZUS umów o dzieło z umowami zlecenia jest to, że płatnicy będą mogli poczuć się bezpieczniej - obecnie ZUS dość często kontroluje umowy o dzieło, próbując (nie zawsze słusznie) wykazać, że wbrew nazwie jest to umowa-zlecenie.

Zamiast wprowadzenia oskładkowania, rząd powinien bardziej zadbać o to, żeby eliminować z rynku umowy o dzieło zawarte na warunkach stosunku pracy.

Aktualnie w przypadku kilku umów-zleceń równolegle wykonywanych przez zleceniobiorcę, podlega on ubezpieczeniom z jednej umowy - pierwszej lub wybranej przez niego, bez względu na wysokość wynagrodzenia ustalonego przez strony za wykonanie takiej umowy.

Konieczne będzie odprowadzanie składki emerytalnej, zdrowotnej i rentowej od wszystkich umów-zleceń do czasu, gdy ich łączna miesięczna wartość przekroczy wysokość płacy minimalnej.

Ponadto zgodnie z zaproponowaną zmianą, do umów-zleceń zastosowanie będzie miał przepis dotyczący kumulowania tytułów do ubezpieczeń w przypadku uzyskiwania z nich podstawy wymiaru składek niższej niż kwota minimalnego wynagrodzenia za pracę.

@RY1@i02/2014/035/i02.2014.035.21700020a.805.jpg@RY2@

Pozytywnie oceniam propozycje resortu pracy w zakresie oskładkowania umow-zleceń. Na dotychczasowej regulacji rzeczywiście korzystają głównie płatnicy składek. Po wprowadzeniu zmian będą musieli opłacać z własnych środków nie tylko część składki emerytalnej i rentowej, całą wypadkową, ale także składkę na FP. Proponowane regulacje są zaś korzystne dla osób pracujących na tego rodzaju umowach.

Członkowie rad nadzorczych, którzy mają miejsce zamieszkania na terytorium Polski, podlegają obowiązkowo jedynie ubezpieczeniu zdrowotnemu bez względu na to, czy funkcję członka rady nadzorczej sprawują honorowo czy też odpłatnie. Osoby te nie podlegają obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym.

Obowiązkowo ubezpieczeniom będą podlegali członkowie rad nadzorczych, którzy pełnią swoją funkcję za wynagrodzeniem. Natomiast ci, którzy nie otrzymują wynagrodzenia, a funkcję sprawują honorowo, nie będą podlegać tym ubezpieczeniom.

Ponadto z projektu wynika, że obowiązek ubezpieczenia dotyczy wszystkich członków rad nadzorczych, którzy są wynagradzani z tego tytułu, bez względu na posiadanie innego tytułu do ubezpieczeń i bez względu na fakt pobierania emerytury lub renty.

Osoby te nie będą podlegały ubezpieczeniom chorobowemu i wypadkowemu.

Podstawę wymiaru składek ZUS będzie stanowił przychód uzyskiwany z tytułu pełnienia funkcji członka rady nadzorczej, a płatnikiem składek będzie podmiot, w którym działa rada nadzorcza.

@RY1@i02/2014/035/i02.2014.035.21700020a.806.jpg@RY2@

Moim zdaniem zmiana jest zasadna.

Jeżeli członkowie rady nadzorczej będą podlegać ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym, a podstawę wymiaru składek będzie stanowił przychód uzyskiwany z tytułu pełnionej funkcji, to powstaje pytanie, czy do tej grupy osób będzie stosowane rozporządzenie z 18 grudnia 1998 r. w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek (Dz.U. nr 161, poz. 1106 z późn. zm.). Jeżeli nie, to np. gdy taka osoba wyjedzie w podróż służbową, to od należności z tytułu podróży płatnik będzie naliczał składki.

Nie wiem, dlaczego ustawodawca nie obejmuje ubezpieczeniami członków zarządów, skoro to zarząd na bieżąco kieruje danym podmiotem, a rada nadzorcza jest tylko organem nadzorczym i niekiedy spotyka się tylko kilka razy w roku.

Oprac. K.D. oraz M.L.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.