Uciekającym przed PPK rząd stawia tamę
Jest reakcja na rosnącą popularność pracowniczych programów emerytalnych.Nie będą już atrakcyjną alternatywą – wynika z nowej wersji projektu ustawy o pracowniczych planach kapitałowych
Ten rządowy ruch może być zaskoczeniem dla pracodawców. Zwłaszcza dla tych, którzy chcąc uniknąć systemu PPK, właśnie tworzą PPE. Najnowsze zapisy projektu wprowadzają bowiem nowy, dodatkowy warunek dla takiej legalnej ucieczki. Dotychczas wymóg był jeden – w PPE zwalniającym od PPK składka finansowana przez pracodawcę miała wynosić minimum 3,5 proc. wynagrodzenia pracownika. Teraz dochodzi do niego kolejny: pracodawca będzie zwolniony od oferowania pracownikom udziału w PPK, jeśli członkami PPE będzie 50 proc. zatrudnionych w firmie. A to może oznaczać nie lada problem, zwłaszcza że ten 50-proc. poziom partycypacji ma być ustalany z uwzględnieniem nie tylko pracowników, lecz także m.in. osób zatrudnionych na niektórych umowach cywilnoprawnych. Kłopot pojawia się w chwili, gdy takich angaży jest w firmie więcej niż umów o pracę, a ich liczba ulega częstym zmianom – przez to pracodawca raz będzie spełniał nowy wymóg, a raz nie.
– Nawet jeżeli w danym momencie ten 50-proc. próg zostanie osiągnięty, to pracodawca nie będzie miał pewności, czy utrzyma go w przyszłości. Wystarczy niewielkie zachwianie w poziomie zatrudnienia pracowników, aby znaleźć się pod nim. A to oznacza poważne konsekwencje finansowe dla pracodawcy – zauważa Łukasz Kuczkowski, radca prawny z kancelarii Raczkowski Paruch.
Chodzi o to, że w takiej sytuacji pracodawca zostanie zmuszony do zorganizowania, prowadzenia i tym samym utrzymywania PPK i PPE jednocześnie.
– To zaś z uwagi na obciążenia administracyjne i dublowanie obowiązków byłoby bardzo uciążliwe dla pracodawców – dodaje Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP. Jego zdaniem należałoby się więc zastanowić, czy 50-proc. limit jest odpowiedni. Wtóruje mu Adrian Prusik, radca prawny z kancelarii Wojewódka i Wspólnicy, który podkreśla, że taki próg nie będzie łatwy do spełnienia. Wskazuje też, że nie wiadomo, z jakiego okresu należałoby ustalać liczbę osób zatrudnionych.
– Dodatkowym problemem będzie również to, że poziom 50-proc. udziału zatrudnionych trzeba będzie spełnić w zasadzie z dnia na dzień po wejściu nowych regulacji w życie, bo nie przewidziano w nich żadnych przepisów przejściowych. Tymczasem do wysokiego poziomu partycypacji pracowniczej w PPE pracodawcy najczęściej dochodzą latami – mówi Łukasz Kuczkowski.
Eksperci nie mają złudzeń. Ryzyko objęcia obydwoma programami naraz jest tak duże, że pracodawcy raczej nie będą skłonni wybierać PPE jako alternatywy dla PPK. Wygląda na to, że najnowsza zmiana ma zniechęcić firmy do tego rozwiązania i odwrócić rynkowy trend w postaci rosnącej liczby rejestracji PPE z powodu planowanego PPK (pisaliśmy o tym w tygodniku Kadry i Płace m.in. 22 lutego). ©℗ C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.