Ratownik bez umowy, ale z nadgodzinami
Orzecznictwo
Literalny zapis zwarty w umowie nie decyduje o rodzaju wykonywanej pracy. Najważniejszy jest zakres powierzonych i wykonywanych czynności.
Wczoraj Sąd Najwyższy wydał wyrok w sprawie kasacji złożonej przez pracownika pogotowania ratunkowego. Zainteresowany domaga się od byłego pracodawcy wyrównania za pracę, za nadgodziny oraz wypłaty specjalnego dodatku dla pracowników wykonujących zawód medyczny. Przedmiotem sporu jest okres od 1 października 2006 r. do 31 sierpnia 2009 r. W sumie pracownik chce uzyskać 25 tys. zł odszkodowania. Problem dotyczy tego, czy faktycznie pracował jako ratownik, a tym samym miał prawo do korzystania ze specjalnych dodatków wynikających z rodzaju wykonywanej pracy.
W 2005 r. zainteresowany pracujący jako kierowca karetki w wojewódzkiej stacji pogotowia ukończył naukę, zdobywając kwalifikacje ratownika medycznego. Tym samym spełnił wymagania stawiane takim osobom przez ustawę z 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz.U. nr 191, poz. 1410 z późn. zm.). Podniesienie kwalifikacji zawodowych spowodowało, że pracodawca zatrudnił go na stanowisku kierowcy - ratownika w zespole specjalistycznym. Zgodnie z ustawą w skład takiego zespołu mogą wchodzić co najmniej trzy osoby uprawnione do wykonywania medycznych czynności ratunkowych, w tym lekarz systemu oraz pielęgniarka lub ratownik medyczny. W takich zespołach nie mogą być zatrudniane osoby bez szczególnych uprawnień.
- Posiadanie dodatkowych kwalifikacji spowodowało, że powód mógł wykonywać taką pracę. I to potwierdzili w czasie procesu przed sądem I instancji pracujący z nim lekarze - wyjaśnia Barbara Nowicka-Dyśko, radca prawny reprezentująca zainteresowanego w SN.
Podniesienie kwalifikacji zawodowych spowodowało, że otrzymał od pracodawcy nową umowę o pracę. Zainteresowany jednak nie przyjął nowego zakresu obowiązków. Co jednak nie zmieniło tego, że w czasie wyjazdów do osób chorych faktycznie wykonywał pracę ratownika pod kierunkiem lekarza.
- Z tego powodu zarzut, że powód nie wykonywał zawodu medycznego, jest chybiony - przekonuje Barbara Nowicka-Dyśko.
Sprawa niewypłacenia dodatkowych pieniędzy trafiała do sądu I instancji. Sędziowie po zbadaniu sprawy uznali, że zainteresowany faktycznie wykonywał pracę pracownika medycznego, a nie technicznego, jakim jest kierowca. Z racji tego należą mu się wszystkie dodatki oraz wyrównanie, jakie przysługują pracownikom świadczącym zawód medyczny. Pracodawca nie zgodził się z takim wyrokiem i złożył apelację. Sąd II instancji uznał, że kierowca będący równocześnie ratownikiem tylko sporadycznie wykonywał czynności związane z pomocą chorym.
- Z tego też powodu bezzasadne jest żądanie dodatkowego wynagrodzenie. To, co robił, można uznać za czynności, które ma obowiązek wykonać każdy z nas - przekonywał także sędziów SN Jacek Pietrzak, adwokat skarżonego pracodawcy.
Sędziowie po zbadaniu sprawy uznali, że skarga kasacyjna jest zasadna. Tym samym wyrok został uchylony, a sprawa została przekazana do ponownego rozpoznania przez sąd apelacyjny. Sędziowie uznali bowiem, że niepowierzenie formalnie ratownikowi obowiązków nie oznacza, że taka osoba nie wykonuje czynności medycznych. I skoro zainteresowany świadczy czynności z tego zakresu, to ma uprawnienia, jakie przysługują osobom wykonującym zawód medyczny.
13 tys. ratowników działa w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego
Bożena Wiktorowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu