Najpierw trzeba zapłacić, a zyski niepewne
Przekształcanie umów cywilnoprawnych w etaty przez inspektorów pracy ma być antidotum na fikcyjne samozatrudnienie i zastrzykiem finansowym dla ledwie zipiącego budżetu państwa. Jednak będzie też kosztowną operacją.
Dyskusja o zwalczaniu fikcyjnego samozatrudnienia koncentruje się na tym, ile państwo mogłoby dzięki temu zyskać. Jednak ten medal ma również drugą stronę. Koszty reorganizacji i rozszerzenia kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy mogą okazać się wyższe niż spodziewane wpływy podatkowo-składkowe. W efekcie bilans finansowy reformy może zakończyć się na minusie – i to znaczącym (patrz: infografika).
Najpierw trzeba dołożyć
Według oceny skutków regulacji (OSR), dokumentu dołączonego do projektu nowelizacji, która ma nadać inspektorom PIP uprawnienia do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, konieczne będzie kompleksowe wzmocnienie inspekcji – organizacyjne, kadrowe i technologiczne. PIP ma zyskać możliwość administracyjnego ustalenia istnienia stosunku pracy, prowadzenia części kontroli zdalnie oraz dostęp do szerszych zasobów informacyjnych ZUS i KAS niż ma obecnie. Aby było to możliwe, niezbędna będzie rozbudowa zaplecza teleinformatycznego i stałe finansowanie zespołów analitycznych. To proces drogi i wieloletni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.