Dziennik Gazeta Prawana logo

Inspektor nie wywalczy umowy dla pracownika

29 czerwca 2018

● Podstawową działalnością Państwowej Inspekcji Pracy powinien być nadzór nad bhp

Nowa ustawa o PIP może ograniczyć jej dotychczasowe zadania

To sądy, a nie inspektorzy pracy mają zajmować się np. roszczeniami o wypłatę pensji

Proponujemy na przykład, aby kontrole legalności zatrudnienia oraz kontrole powypadkowe były przeprowadzane we wszystkich firmach bez zapowiedzi. Teraz możemy tak działać tylko w zakładach przemysłowych i w handlu, co jest zgodne z przepisami Konwencji nr 81 Międzynarodowej Organizacji Pracy. Nie oznacza to jednak, że chcemy ułatwić sobie przeprowadzenie kontroli i sprawdzać bez zapowiedzi firmy pod każdym kątem. Zależy nam na tym, aby były one skuteczne. A sprawdzenie okoliczności wypadku lub legalności zatrudnienia nie może być skuteczne, jeśli trzeba je zapowiedzieć siedem dni wcześniej.

Zamierzamy sprecyzować cele i zadania inspekcji. Chciałbym, aby w większym zakresie zajmowała się ona nadzorem nad bezpieczeństwem i higieną pracy. Obecnie zbyt szeroko wkracza w sprawy, którymi zajmują się również sądy. Jesteśmy zasypywani skargami dotyczącymi wynagrodzeń, czasu pracy, urlopów czy nierównego traktowania. I musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy niespełna 1,5 tys. inspektorów jest w stanie realizować te zadania. Na przykład na jednym z posiedzeń Rady Ochrony Pracy przedstawiciel prokuratury wskazywał na duże trudności z ustaleniem stanu faktycznego w sprawach np. z zakresu molestowania seksualnego. W jaki więc sposób zadanie to mają realizować inspektorzy, skoro mają mniejsze uprawnienia?

Nie, chciałbym jedynie, aby nowa ustawa jasno określiła zadania PIP. I to w sposób, który będzie zapewniał racjonalność rozwiązań prawnych i uwzględniał możliwości kontrolne inspekcji.

Na pewno kwestiami związanymi z bezpieczeństwem i higieną pracy, oceną ryzyka zawodowego, chorobami zawodowymi, szkoleniami bhp i w określonym zakresie przestrzeganiem prawa pracy. O tym, czy powinna realizować inne zadania i w jakim zakresie, powinna zadecydować dyskusja, w tym również z udziałem partnerów społecznych.

Związki zawodowe wiedzą, że jest nam coraz trudniej realizować tak rozbudowane zadania i działać skutecznie.

Musimy się na coś zdecydować. Mamy bardzo dużo problemów z umowami cywilnoprawnymi. Można na ich podstawie zatrudniać osoby, ale mamy obowiązek oceniać, czy obie strony nie powinny zawierać umów o pracę. Na tym tle wynikają ogromne i niepotrzebne spory. Jeżeli taka forma zatrudnienia jest legalna, to może po prostu trzeba postawić większy nacisk na edukację, tłumaczyć zatrudnionym, co to jest umowa cywilnoprawna i czym różni się od umowy o pracę. Teraz jest inaczej. Na przykład pracownik pracuje na podstawie umowy cywilnoprawnej, ale ma wątpliwości, czy nie powinien domagać się zawarcia umowy o pracę. Zgłasza się do PIP. Inspektor bada sprawę i okazuje się, że w jego ocenie charakter wykonywanej pracy świadczy o tym, że obie strony powinny zawrzeć umowę o pracę. Kierujemy do sądu powództwo o ustalenie istnienia stosunku pracy. I często w trakcie postępowania strona się wycofuje. Powództwo jest oddalane, a inspektor traci czas, który mógłby spożytkować np. na sprawdzenie warunków pracy. Nie możemy uszczęśliwiać pracowników na siłę.

To kwestia do przedyskutowania w trakcie prac nad nową ustawą. Sądzę, że wspólnie ze Strażą Graniczną i Policją realizujemy to zadanie coraz lepiej. Na pewno chcemy walczyć z nowymi zagrożeniami dotyczącymi legalności zatrudnienia - m.in. dopuszczania do wykonywania konkretnych zadań, np. w kopalniach przez różnego rodzaju podwykonawców. Doprecyzowane powinny być też przepisy o zatrudnianiu cudzoziemców - np. pracodawca musi takim osobom zapewnić szkolenie bhp, ale przepisy nie precyzują, w jakim języku ma być ono prowadzone.

Na pewno te dotyczące czasu pracy. Zdarzają się bowiem sytuacje, w których pracownicy na różnych etatach pracują po 20 godzin na dobę. To jest zgodne z prawem. Ale inspekcja musi sprawdzać, czy zmęczenie pracownika nie powoduje zagrożenia wypadkiem i nie naraża na niebezpieczeństwo współpracowników.

@RY1@i02/2010/061/i02.2010.061.000.007a.101.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Tadeusz Jan Zając, główny inspektor pracy, wcześniej m.in. dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie

@RY1@i02/2010/061/i02.2010.061.000.007a.102.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.