Firmy wolą zwalniać pracowników, niż na nich oszczędzać
Praca
Pracodawcy w razie złej sytuacji finansowej nie chcą zawieszać przywilejów załogi wynikających z układów zbiorowych, regulaminów czy umów o pracę. Wolą redukować zatrudnienie.
Jak wynika z danych uzyskanych w poszczególnych terenowych oddziałach inspekcji za 2012 rok, przedsiębiorcy informują o jednostkowych przypadkach zawarcia porozumień ze związkami czy załogą, dotyczących zawieszenia stosowania części lub całości zakładowych przepisów.
Państwowa Inspekcja Pracy praktycznie nie odnotowuje porozumień o stosowaniu mniej korzystnych warunków zatrudnienia, wynikających z umowy o pracę na podstawie art. 231a kodeksu pracy (k.p.). W woj. mazowieckim PIP zarejestrowała dwa przypadki, w których ustalono zmniejszenie wynagrodzeń i premii. W Szczecinie był jeden - w którym zawieszono część regulaminu dotyczącą terminu dokonywania wypłaty.
Z danych PIP wynika, że firmy rzadko ratowały się przed bankructwem zawieszaniem układów zbiorowych. W Krakowie w tym roku zawieszono częściowo 4 układy, w Zielonej Górze 3, a w Białymstoku był jeden taki przypadek.
- Nie dziwi mnie, że przedsiębiorcy zawierają tak mało porozumień dotyczących ograniczania przywilejów wynikających z układów zbiorowych pracy czy regulaminów. Powodów tego jest kilka. Na przykład taki, że oszczędności dla firmy z czasowego zawieszenia części przywilejów nie są tak istotne, by decydowały o jej przetrwaniu - wyjaśnia Monika Zakrzewska, ekspert PKPP Lewiatan.
Katalog przywilejów, jakich czasowo są pozbawiani pracownicy firm, które wpadły w tarapaty, jest stały. Zawieszenia niezależnie od branży i regionu, w jakim działa firma, najczęściej dotyczą nagród jubileuszowych, odpraw emerytalno-rentowych, zmniejszenia odpisów na zakładowy fundusz świadczeń i dodatków stażowych.
W ocenie pracodawców związki zawodowe czy przedstawiciele załogi nie zawsze chcą rozmawiać o oszczędnościach. Często więc właściciele firm, by nie wikłać się w jałowe dyskusje, wolą zwolnić część załogi i zostawić, a nawet uatrakcyjnić zasady premiowania wydajniejszej pracy.
- Nie wierzę, że załoga nie chce czasowo rezygnować z przywilejów, by zachować miejsca pracy. Oczywiście, że rozmowy na temat ograniczenia premii, dodatków czy obniżenia wynagrodzeń są trudne i mało przyjemne, ale z pewnością są lepsze niż utrata zatrudnienia. Niestety pracodawcy nie chcą się bawić w dialog. Wolą od razu zlikwidować problem, pozbywając się załogi. Może w branżach, w których trudno o fachowców, pracodawca stara się zachować załogę, ale tam, gdzie ludzi można łatwo pozyskać, przedsiębiorstwa nie mają skrupułów i zwalniają - tłumaczy Janusz Łaznowski, ekspert NSZZ "Solidarność".
Być może pracodawcy nie chcą zawierać porozumień, bo niewiele mogą uzyskać. Ich zdaniem przepis art. 9 kodeksu pracy, zgodnie z którym postanowienia układów zbiorowych pracy, porozumień zbiorowych regulaminów czy statutów nie mogą być mniej korzystne dla pracowników niż przepisy kodeksu pracy oraz innych ustaw i aktów wykonawczych, blokuje sens jakichkolwiek poważnych rozmów. Są nawet głosy, że przepis ten narusza art. 20 konstytucji. Zgodnie z nim społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego RP.
- Impulsem do podjęcia poważnych negocjacji dotyczących kształtowania porozumień zakładowych w zakresie ograniczania tzw. bonusów byłyby zmiany prawa pozwalające na czasowe ograniczanie kodeksowych standardów zatrudnienia. Oczywiście dolnym progiem byłyby normy międzynarodowe wynikające z konwencji, dyrektyw i innych zobowiązań - mówi Monika Gładoch, radca prawny, ekspert Pracodawców RP.
Tomasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu