Komentarze
Każdy może utracić zdolność finansową. Kłopoty finansowe pracodawcy odbijają się z kolei na pracownikach - brak środków pieniężnych skutkuje tym, że pracodawca po prostu nie ma z czego wypłacić wynagrodzeń. Jeżeli kłopoty są przejściowe, pracownicy otrzymają wynagrodzenie z opóźnieniem. Gorzej, jeżeli stan ten będzie utrzymywał się dłużej. Wynagrodzenie jest bowiem odpłatnością za pracę i zapewnia pracownikom utrzymanie, a jego brak oznacza kłopoty w postaci przede wszystkim braku możliwości zakupu dóbr podstawowych. Oznacza także niemożność spłaty własnych zobowiązań w postaci czynszu, opłat za media czy rat kredytu. Mówiąc obrazowo: niewypłacalność pracodawcy może oznaczać niewypłacalność pracowników.
Dostrzegając powyższe, ustawodawca postanowił chronić pracowników. Większość rozwiązań w tym zakresie zawiera komentowana ustawa. Ma ona przede wszystkim charakter społeczny - chroni pracowników przed negatywnymi skutkami niewypłacalności zakładu pracy.
Oczywiście ochrona powyższa jest ograniczona. Celem ustawodawcy nie jest bowiem utrzymywanie przedsiębiorstw, które nie radzą sobie na rynku. Uprawnienia wynikające z ustawy nie mają zatem na celu ograniczenia kosztów pracy, tylko łagodzą u pracowników skutki niekorzystnej sytuacji, w jakiej znalazł się pracodawca. Jest to zresztą podyktowane makroekonomią budżetową. Niewypłacalność pracodawcy oznacza bowiem zmniejszenie możliwości nabywczych pracowników, co odbija się także na innych przedsiębiorstwach (pracownik, który nie ma pieniędzy, nie może dokonywać zakupów lub popada w długi albo uszczupla swoje oszczędności). Niewypłacalność odbija się zatem na produkcie krajowym brutto (oczywiście im większa firma, tym większy wpływ na wskaźniki), skutkuje koniecznością wypłaty zasiłków, lawiną sporów sądowych itd. Tym samym komentowana ustawa ma też cel ekonomiczny - wypłata świadczeń może ułatwić znalezienie nowego źródła zarobków (nowej pracy), a ustawodawca może oszczędzić środki, a tym samym komentowane rozwiązania pełnią funkcję prewencyjną. Gdyby jej nie było, ustawodawca mógłby po prostu wydawać więcej.
Komentowana ustawa realizuje także zasadę solidarności społecznej. Składki na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) mają charakter obowiązkowy, co oznacza, że pracodawcy (poza wyłączonymi) płacą składki bez względu na to, w jakiej sytuacji się znajdują. W praktyce oznacza to, że firmy dobrze prosperujące niejako dzielą się ryzykiem z podmiotami znajdującymi się w gorszej sytuacji.
Rozwiązania przyjęte w komentowanej ustawie mają także wiele z ubezpieczenia majątkowego. Nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości i sytuacji na rynku. W efekcie składkę na FGŚP należy traktować jak składkę "na wypadek". Jeżeli firma będzie cały czas osiągała zyski, to składki będą dla niej po prostu koniecznym obciążeniem. Jeżeli jednak znajdzie się w trudnej sytuacji - środki FGŚP będą mogły być uruchomione, wobec czego pracownicy firmy nie zostaną bez wsparcia finasowego.
Wszystko powyższe powoduje, że ustawa jest potrzebna, a jej zalety widać w szczególności w czasach kryzysu.
Poprzednie komentarze publikowaliśmy w DGP:
w nr 143 z 25 lipca 2013 r.
w nr 167 z 29 sierpnia 2013 r.
w nr 187 z 26 września 2013 r.
w nr 212 z 31 października 2013 r.
@RY1@i02/2013/230/i02.2013.230.21700010a.802.jpg@RY2@
Paweł Ziółkowski specjalista z zakresu podatków i prawa pracy
Paweł Ziółkowski
specjalista z zakresu podatków i prawa pracy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu