Tworzenie harmonogramów w firmach nie zawsze będzie obowiązkowe
Posłowie PO nie odpuszczają. I zgłaszają kolejne zmiany w przepisach o czasie pracy. Chcą m.in., by za wykonywanie zadań w wolną sobotę był wypłacany dodatek za nadgodziny
Komisja nadzwyczajna do zmian w kodyfikacjach przyjęła sprawozdanie dotyczące nowelizacji przepisów o czasie pracy. Znalazły się w nim rozwiązania pozwalające na wydłużenie okresów rozliczeniowych do 12 miesięcy, ułatwiające wprowadzanie przerywanego czasu pracy i pozwalające na korzystanie z ruchomego czasu pracy bez konieczności opłacania nadgodzin.
Ponadto posłowie zajęli się kilkoma nowymi propozycjami zmian. Przychylili się do postulatu pracodawców, aby przy okazji wprowadzania długich okresów rozliczeniowych zmniejszyć wymogi formalne związane z ustalaniem harmonogramów pracy na ten czas.
W trakcie prac komisji zgłoszona została poprawka, zgodnie z którą musieliby je sporządzać jedynie pracodawcy, którzy wprowadzą w swoich firmach co najmniej 6-miesięczne okresy rozliczeniowe. Rozwiązanie to nie zyskało jednak aprobaty posłów.
Nie budziła natomiast kontrowersji propozycja zwolnienia części pracodawców z obowiązku tworzenia harmonogramów.
Firmy nie będą więc musiały tworzyć rozkładów, jeśli wynikają one bezpośrednio z przepisów, układów zbiorowych, regulaminów lub statutów określających prawa i obowiązki stron stosunku pracy. Poza tym nie będą musiały tworzyć ich dla zatrudnionych, którzy świadczą pracę zadaniową.
Dodatkowo posłowie zaproponowali, by zatrudniający informował pracownika o obowiązującym go rozkładzie z tygodniowym wyprzedzeniem (przed rozpoczęciem pracy w okresie, na jaki został sporządzony harmonogram). Pierwotnie podkomisja przyjęła rozwiązanie, zgodnie z którym pracownik miał być informowany o nim dwa tygodnie wcześniej.
Podtrzymana została jednocześnie propozycja, by rozkłady nie musiały być tworzone na całe okresy rozliczeniowe. Minimalny okres, na jaki pracodawca będzie musiał je opracować, ma wynosić miesiąc.
Niewiele brakowało, aby w sprawozdaniu komisji znalazł się przepis, który rozwiązałby problemy z rozliczaniem i rekompensowaniem pracy w tzw. wolne soboty. Obecnie zatrudnionemu, który pracował w dniu wolnym, realizującym zasadę przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy, przysługuje w zamian inny dzień wolny, który musi być udzielony do końca okresu rozliczeniowego.
- Zdarzają się liczne przypadki, kiedy pracodawca nawet przy jak najlepszej woli nie jest w stanie oddać pracownikowi tego dnia do końca wspomnianego okresu. Wystarczy, że przepracowana wolna sobota przypadnie na koniec okresu rozliczeniowego, albo pracownik zachoruje i będzie nieobecny w firmie do końca okresu rozliczeniowego - wskazuje Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert PKPP Lewiatan.
Podkreśla, że w takich przypadkach pracodawca nie jest w stanie wypełnić obowiązujących przepisów. Dlatego konieczna jest ich zmiana.
By rozwiązać ten problem, poseł Adam Szejnfeld (PO) zgłosił poprawkę, która umożliwiłaby pracodawcom wypłacenie za wspomniany dzień wynagrodzenia z dodatkami za pracę w nadgodzinach (zamiast udzielenia dnia wolnego). Początkowo ta propozycja zyskała akceptację związków zawodowych.
Jednak po zastrzeżeniach Państwowej Inspekcji Pracy zgłoszonych przez Halinę Tulwin, dyrektor departamentu prawnego Głównego Inspektoratu Pracy, swoje wątpliwości zgłosiła też strona związkowa. By nie zaogniać sprawy, poseł Adam Szejnfeld wycofał poprawkę z zastrzeżeniem, że zostanie ona zgłoszona w drugim czytaniu.
Jednocześnie Radosław Mleczko, wiceminister pracy, zadeklarował, że jego resort pomoże w opracowaniu takiej propozycji, aby rozwiązać istniejący problem i zabezpieczyć interesy pracodawców i pracowników.
Pracodawcy nie będą musieli sporządzać rozkładów przy pracy zadaniowej
Tomasz Zalewski
Czeka na II czytanie w Sejmie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu