NIK wyręczy i sprawdzi inspekcję pracy
Prawo pracy
Już w marcu Najwyższa Izba Kontroli ma rozpocząć kontrole, które mają ustalić skalę dysproporcji między zarobkami kobiet i mężczyzn zatrudnionych w administracji publicznej.
O ich przeprowadzenie zawnioskowała Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania.
- Na tej podstawie chcemy dowiedzieć się, jak duża jest luka płacowa w sferze publicznej między zarobkami kobiet i mężczyzn i na ile wynika ona z obiektywnych przyczyn, czyli np. wyższych kwalifikacji czy podejmowania dodatkowych zadań, a na ile ze stereotypowego podejścia do zatrudnienia. Czyli jak często i w jakim stopniu może dochodzić do dyskryminacji płacowej ze względu na płeć - podkreśla pełnomocnik.
Kontrole NIK mają wypracować sposób weryfikowania tego, czy w danej firmie dochodzi do dyskryminacji płacowej, z którego później będą mogli samodzielnie korzystać np. prywatni przedsiębiorcy. Ich wyniki mogą też posłużyć do opracowania polityki przeciwdziałania dysproporcjom w zarobkach kobiet i mężczyzn.
Sprawdzając różnice w zarobkach, Izba wejdzie jednak w kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy. Zgodnie z art. 184 k.p. ta ostatnia sprawuje nadzór i kontrolę przestrzegania prawa pracy. A dyskryminacja płacowa jest zabroniona właśnie przepisami kodeksu pracy (art. 112 i 113 oraz cały rozdział IIa działu pierwszego kodeksu). W praktyce może się więc okazać, że kwestiami wynagrodzenia w administracji będą zajmować się w najbliższych miesiącach dwie odrębne instytucje kontrolne.
- Nie ma takiej inspekcji, w kompetencje której NIK nie mógłby wkroczyć. To właśnie sprawdzanie, w jaki sposób dana publiczna służba wywiązuje się ze swoich obowiązków, jest jednym z głównych zadań izby - tłumaczy Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK.
Podkreśla, że zatrudnienie w administracji jest oparte na grupach zaszeregowania. Pracownicy na tych samych stanowiskach mają taki sam zakres obowiązków. Kontrolerzy NIK nie będą mieć więc problemów z porównywaniem zarobków na poszczególnych miejscach pracy, mimo że na co dzień - w przeciwieństwie inspektorów pracy - nie zajmują się kontrolą przestrzegania kodeksu.
- Badanie NIK przyniesie rozwiązania, które będzie mogła też w przyszłości wykorzystywać PIP i związki zawodowe - dodaje Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.
Łukasz Guza
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu