Kierowcy chcą czasem odpoczywać w domu
Związkowcy reprezentujący pracowników transportu będą walczyć o zmianę zasad udzielania czasu wolnego
W Sejmie trwają prace nad rządowym projektem ustawy o transporcie drogowym. "Solidarność" czyni starania, aby w zmienianej przy okazji ustawie o czasie pracy kierowców znalazły się zapisy eliminujące szkodliwe praktyki pracodawców dotyczące czasu wolnego prowadzących pojazdy.
Najprawdopodobniej na styczniowym posiedzeniu podkomisji nadzwyczajnej zajmującej się projektem zostaną zgłoszone propozycje zmian w przepisach.
Związkowcom chodzi o wprowadzenie do ustawy rozwiązań gwarantujących, że wypoczynek tygodniowy będzie udzielany w miejscu zamieszkania kierowcy. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami - jeśli pracownik dokona takiego wyboru, dzienne okresy odpoczynku i skrócone tygodniowe okresy odpoczynku poza bazą można wykorzystać w pojeździe, o ile posiada on odpowiednie miejsce do spania (dla każdego kierowcy) i pojazd znajduje się na postoju.
- Proszę sobie wyobrazić sytuację osoby, która nie godzi się na wykorzystanie należnego odpoczynku w kabinie samochodu, w którym pracuje. Obecnie równa się to utracie pracy. Chcemy wprowadzić zasadę, zgodnie z którą pracodawca będzie miał obowiązek tak organizować obowiązki, by szofer na tygodniowy odpoczynek wracał do domu - podkreśla Tadeusz Kucharski, szef Krajowej Sekcji Transportu Drogowego "Solidarności".
Propozycje związkowców są elastyczne i biorą pod uwagę realia funkcjonowania branży transportowej. Są gotowi zgodzić się na rozwiązania, które określą, że tylko co drugi czy trzeci odpoczynek tygodniowy będzie musiał być zrealizowany w miejscu zamieszania.
- W dobrych firmach sprawdza się praktyka, że kierowca co 3-4 tygodnie ma kilkudniową przerwę - tłumaczy szef sekcji transportowców "Solidarności" .
Związkowcy uważają, że jeśli postulowany przez nich przepis zostanie wprowadzony, to pracodawcy zaczną zwracać większą uwagę, kiedy i gdzie wysyłają kierowców i będą rozważniej planować i organizować pracę. W ocenie firmpropozycje związkowców są nierealne, chociażby ze względu na długość tras, które pokonują kierowcy.
- Firma nie będzie wysyłać samolotu do Paryża po to, by kierowca odpoczął sobie w domu - twierdzi Tadeusz Wilk, dyrektor w Zeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.
Tomasz Zalewski
Projekt
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu