Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kadry i płace

Czym grozi konflikt w miejscu pracy

29 stycznia 2010
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Napięte czasy sprzyjają mnożeniu się konfliktów w miejscu pracy. Acas, organizacja zajmująca się rozstrzyganiem sporów, twierdzi, że w ciągu ostatniego roku liczba otrzymywanych zgłoszeń wzrosła o 50 proc. Czy można uniknąć kłótni w miejscu pracy? I czy są walki, które warto toczyć?

Czy powinienem unikać konfliktów?

Regularne robienie awantur w biurze nie wyjdzie na dobre twojej reputacji – ale, z drugiej strony, konflikt jest częścią natury ludzkiej, a ideę zespołów, pracujących w idealnej harmonii, można między bajki włożyć. Wiele spraw da się uzgodnić, ale jest też wiele obszarów, gdzie gorący spór jest ważnym motorem sukcesu i innowacji. – Czasami lepiej wyłożyć kawę na ławę – mówi Jane Bird, dyrektor ds. dobrych praktyk w Acas. – Często najlepszym rozwiązaniem jest zdobyć się na odwagę i powiedzieć innym, że nie podoba ci się obecny stan rzeczy.

Warunek: musi to być niezgoda produktywna. Kłócić się potrafi każdy.

A czy są przypadki, gdy powinienem wywołać konflikt?

Zdaniem Saj-Nicole Joni, współautorki „The Right Fight” (Słuszna walka), podejmując decyzję, czy warto walczyć o własny punkt widzenia, powinniśmy zadać sobie takie oto pytania: Czy to rzeczywiście ma znaczenie; Czy chodzi o przyszłość, czy o stare porachunki i Czy cel jest szlachetny?

– Szkoda – komentuje – że w połowie pierwszej dekady obecnego wieku w bankach nie toczono więcej słusznych walk.

Gillian Ku, docent w London Business School, mówi: – Strategiczne przejawy gniewu można wykorzystać, żeby uzyskać więcej. Tak jest najczęściej, kiedy druga strona nie ma wielkiej siły przebicia.

A co, jeśli konflikt jest nieunikniony albo narzucono mi kłótnię?

– Zachowuj się wielkodusznie. Myśl w kategoriach sportu, a nie w kategoriach wojny czy osobistych porachunków. Odbieraj sygnały z sieci, żeby mieć pewność, że nie spowodujesz niezamierzonych konsekwencji. Okaż szacunek temu, kto nie wyszedł z walki jako zwycięzca – mówi pani Joni.

Co ciekawe – dodaje – jedną z przyczyn wzrostu liczby konfliktów jest to, że firm, cierpiących na niedobory gotówki, nie stać na unikanie problemów poprzez finansowanie obu odmiennych punktów widzenia.

Jeśli „dopadnie cię” kłótnia – na przykład w postaci rozeźlonego współpracownika – profesor Ku radzi przerwać cykl eskalacji. – Cofnij się o krok, poczekaj sekundę, przeproś (czasem warto, nawet gdy wina nie leży po twojej stronie!) albo przywołaj neutralną osobę trzecią.

A jeśli kłótnia mnie nie dotyczy?

Jeżeli przypadkiem natknąłeś się na gwałtowny spór, trzeba go rozsądzić. Jakkolwiek by było, podniesione głosy to jedno, a okładanie się pięściami na biurowym korytarzu to zupełnie coś innego. Jeżeli sprawa wygląda poważniej, weź przeciwników na stronę i spróbuj przemówić do rozumu każdemu z osobna. Nie ma powodu, by ludzie, którzy na siebie nawrzeszczeli, nie mieli dalej razem pracować.

A jeśli kłótnia przejdzie w bójkę?

W większości firm wewnętrzne przepisy regulują sytuacje, które wykroczyły poza ramy tzw. konstruktywnego sporu – chociaż, powiedzmy sobie szczerze, jeśli już zrobiło się gorąco, dla ogarniętych ogniem walki antagonistów regulaminy i polityka firmy znaczą tyle, co tapeta. – Po pierwsze, trzeba położyć kres fizycznej przemocy – mówi profesor Ku. Potem przyjdzie kolej na inne działania: od przeprosin i spokojnej rozmowy, po bardziej formalne kroki z udziałem specjalistycznej organizacji mediacyjnej.

c65efb42-637b-48b1-b203-e33510dc86fe-38945175.jpg

Rys. Istock

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.