Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

Naukowcy i uczelnie zdecydują o rozwoju

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Polskie miasta skupiały się dotąd na budowie technoparków. To jednak za mało, by te obiekty stały się polskimi dolinami krzemowymi - wylęgarniami innowacji

Główną rolą parków technologicznych jest z założenia wspieranie przedsiębiorców we wprowadzaniu nowych technologii oraz ułatwianie współpracy świata nauki i biznesu, by wiedza uczonych mogła być wykorzystana do tworzenia nowych produktów czy usług. To z kolei ma przyczyniać się do gospodarczego rozwoju regionu, w którym technopark się znajduje.

W Polsce działają już 24 parki technologiczne, w trakcie projektowania i budowy są kolejne 22. Mamy więc - głównie dzięki funduszom unijnym - prawdziwy wysyp takich obiektów. Niektóre z nich radzą sobie już tak dobrze, że mogłyby same się finansować. Wielu innym powinno się to udać za kilka lat. Tym bardziej że ich właściciele - na ogół lokalne samorządy - nie skąpią im funduszy, a na dodatek UE chętnie wspiera i będzie wspierać takie ośrodki. Z pieniędzmi na ten cel nie powinno być więc większego problemu. To jednak nie wystarczy, byśmy stali się potęgą w innowacjach.

- Czas skończyć z finansowaniem murów i budowaniem kolejnych technoparków - apeluje dr Krzysztof B. Matusiak, prezes łódzkiego Stowarzyszenia Organizatorów Ośrodków Przedsiębiorczości i Innowacji.

- Tyle, ile ich mamy i ile powstaje, wystarczy. Teraz trzeba skupić się na tym, żeby parki faktycznie spełniały swoją główną funkcję łącznika nauki i biznesu oraz aktywizowały innowacyjność firm - twierdzi Matusiak.

Z tym bowiem jest na razie krucho. Funkcjonujący w ramach Poznańskiego Parku Naukowo-Technologicznego InQbator dostał kilka miesięcy temu międzynarodową, prestiżową nagrodę Best Science Based Incubator 2009 w kategorii inkubatorów technologicznych działających nie dłużej niż trzy lata. W konkursie okazał się lepszy od podobnych instytucji z Zachodu, wyprzedzając m.in. kanadyjski Waterloo Research and Technology Park.

Ale to, niestety, wyjątek od reguły.

Potwierdzeniem tej diagnozy jest fakt, że Polska ma do dyspozycji - przede wszystkim za sprawą środków z UE na rozwój innowacyjności - duże fundusze na nowe technologie, ale nie jest w stanie ich skonsumować. W zeszłorocznym raporcie Stowarzyszenia Organizatorów Ośrodków Przedsiębiorczości i Innowacji (SOOiIP) jako jedną z barier rozwoju, a zarazem zagrożeń dla polskich parków technologicznych wymienia się brak projektów do komercjalizacji, innowacyjnych pomysłów biznesowych, potencjalnych przedsiębiorców. Z raportu SOOiIP wynika, że główna przyczyna tkwi w środowisku naukowym.

Naukowcy nie garną się do współpracy z biznesem. W bardzo wielu przypadkach uczonych zniechęca do tego postawa władz uczelni.

- Wśród polskich naukowców powszechne jest kultywowanie poglądu, że biznes jest czymś brudnym, niemoralnym. Prawdziwy uczony powinien myśleć tylko o czystej nauce - twierdzi dr Krzysztof B. Matusiak.

Kolejna bariera to brak procedur transferu technologii z uczelni do firm. W praktyce wygląda to tak: profesor idzie do rektora swej uczelni i mówi, że chce sprzedać odkrycie jakiejś firmie. W zdecydowanej większości przypadków uczelnia piętrzy przed takim profesorem tyle przeszkód, że nic z tego nie wychodzi. Udaje się na ogół tylko wtedy, gdy rektor zaproponuje, by pracownik jego uczelni po prostu sprzedał w całości swoje rozwiązanie firmie. Gdy jednak firma taka chce założyć z naukowcem spółkę, związać go ze sobą, mieć na co dzień, by doglądał projektu, uczelnia zwykle się na to nie godzi. Nie ma bowiem wypracowanych procedur, jak postępować w takich przypadkach.

Efekt jest taki, że naukowcy często po cichu dogadują się z firmami, tworząc w ten sposób akademicką szarą strefę.

Jeśli jakimś cudem uda im się uzyskać zgodę władz uczelni, by mogli z prywatnym inwestorem założyć spółkę, wyrastają przed nimi kolejne bariery. Pierwsza to wycena odkrycia naukowego, które ma być wniesione aportem do spółki. Wycenie może bowiem ktoś zarzucić, że jest zaniżona, czego władze uczelni boją się jak ognia. Na dokładkę od takiego aportu trzeba zapłacić VAT, co oznacza koszty, których uczelnie nie chcą ponosić.

Z tych powodów polskie parki technologiczne nie radzą sobie z przełamywaniem barier między biznesem a środowiskiem naukowym. Ich rozwój hamują też ograniczenia prawne wynikające z przyjętych ustaw. Brakuje ulg podatkowych, przyznawanych firmom za inwestycje w badania naukowe, innowacje i nowe technologie.

Według raportu SOOIiP parkom technologicznym w Polsce grożą dwa niekorzystne scenariusze. Pierwszy to przekształcenie ich w parki przemysłowe i strefy biznesu, które nie będą spełniać tych celów, jakie stawia się przed technoparkami. Będą tylko skupiskami fabryk, a nie innowacyjnych, tworzących nowe technologie firm.

Drugi czarny scenariusz to "przenaukowienie" parków, przeobrażenie ich w "uczelnie-bis" z licznymi laboratoriami, pracowniami naukowymi, ale bez udziału firm, które wykorzystywałyby odkrycia naukowców do tworzenia nowych produktów i usług.

@RY1@i02/2010/104/i02.2010.104.050.001a.001.jpg@RY2@

Polski park technologiczny

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.