Baidu posypuje głowę popiołem
Największy internetowa wyszukiwarka w Chinach , będąca także we wszystkich zestawieniach liderem piractwa w Państwie Środka, przeprosiła pisarzy, których książki umieściła w swojej nowej usłudze bez pytania o prawa autorskie.
- Przepraszamy autorów lub wydawców, których uczucia mogły zostać zranione przez możliwość nielegalnego ściągnięcia treści dzięki Baidu Wenku. Zapewniam, że wykorzystamy wszelką dostępną nam technologię oraz potężne zasoby ludzkie, by usunąć wszystkie treści naruszające prawa autorskie w ciągu trzech dni - powiedział rzecznik firmy Kaiser Kuo.
Uruchomione w 2009 r. Baidu Wenku, baza ponad 10 mln tekstów, jest odpowiednikiem Google Books, z tą jednak różnicą, że gigant z Kalifornii restrykcyjnie przestrzega zapisów o prawie autorskim. Nie może sobie pozwolić na jego łamanie, bo błyskawicznie zostałby pozwany i musiałby płacić słone odszkodowania na mocy sądowych wyroków.
Baidu zostało zmuszone do działania po otwartym liście protestacyjnym, pod którym podpisało się ponad 40 chińskich pisarzy, w tym ogromnie popularny Han Han. Jeszcze w piątek było na tyle butne, że zerwało rozmowy w sprawie rekompensat i gotowe było nawet do sądowej batalii. Sprawa zrobiła się jednak na tyle głośna w państwowych mediach, że ostatecznie internetowy gigant z Państwa Środka zdecydował się na działania po myśli protestujących pisarzy.
oprac. pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu