Rozwój cyfryzacji w Polsce to nie wybór. To konieczność
Internet trafił do Polski razem z wolnością. Dzięki tej zbieżności, ale również charakterystyce najbardziej niezależnego medium, słowa "internet" i "wolność" stały się synonimami. 25-lecie odzyskania niepodległości, które właśnie obchodzimy, stało się okazją do podsumowań. Porównywaliśmy wysokość siły nabywczej, długość życia, poziom satysfakcji z życia, jakość edukacji, szanse rozwojowe. Za kilka lat, gdy będziemy obchodzić 30- czy 40-lecie wolnej Polski, postawimy sobie także pytanie, jak wykorzystaliśmy inną szansę - rozwój cyfryzacji. Czyli do określeń "wolna", "demokratyczna" dołączy też określenie "cyfrowa".
W najbliższych latach upowszechnienie szybkiego, szerokopasmowego internetu będzie miało fundamentalne znaczenie dla sytuacji polskiej gospodarki. Oczywiście dobrze, że wynagrodzenia systematycznie rosną, ale jednak z punktu widzenia gospodarki zaczynamy tracić naszą przewagę konkurencyjną - wykształconych i w miarę tanich pracowników. Dlatego musimy postawić na konkurowanie innowacyjnością, a do tego rozbudowana infrastruktura teleinformatyczna jest niezbędna. Rozwój cyfryzacji w Polsce nie jest już tylko jednym z wyborów, ale koniecznością.
Cyfrowa niezbędność
Cyfryzacja jest kluczem do szybkiego rozwoju. Kraje mające wysoko rozwiniętą sieć teleinformatyczną mają większy potencjał gospodarczy i są bardziej konkurencyjne na globalnym rynku. Z badań przeprowadzonych w 2010 r. przez firmy Ericsson, Arthur D. Little i szwedzki Uniwersytet Technologiczny w Chalmers wynika, że dwukrotny wzrost szybkości sieci szerokopasmowej zwiększa PKB o 0,3 proc., a zwiększenie o 10 proc. liczby mieszkańców danego kraju korzystających z internetu wywołuje ponad jednoprocentowy wzrost PKB. Każde miejsce pracy w branży bezpośrednio związanej z komunikacją elektroniczną powoduje powstanie od 1,38 do 3,42 miejsca pracy w innych branżach. Są to równocześnie posady lepiej płatne i bardziej trwałe. Cyfryzacja jest szansą szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw, które zyskują na eliminacji barier rynkowych i administracyjnych, oraz młodych ludzi, którzy mają problemy z wejściem na rynek pracy. Światłowody to bowiem nadzieja na zmniejszenie dystansu pomiędzy Polską B a resztą kraju, a także na upowszechnienie telepracy.
Szybki internet znacząco wpływa na podniesienie komfortu życia. W krajach z dobrze rozwiniętą siecią powstają udogodnienia współczesności, takie jak e-zdrowie czy e-administracja, niedostępne dla obywateli państw bardziej opóźnionych. W programie Polska Cyfrowa Równych Szans zbadano, jakie byłyby efekty pełnej integracji cyfryzacji Polaków w wieku 45+, tzn. gdyby wszyscy Polacy w tym wieku korzystali z internetu przynajmniej godzinę tygodniowo. Oprócz wzrostu dochodów o 5 proc., spędzaliby 4 razy mniej czasu w przychodniach i 6 razy mniej w urzędach gminy.
Internet ma także potencjał, aby stać się lekarstwem na wykluczenie Polaków z kultury. Szansą dla tych, którzy z różnych powodów nie mogą kupić książki czy posłuchać na żywo koncertu.
Z okazji 25-lecia wolności fundacja Legalna Kultura zamieściła w internecie kilkaset filmów, książek, gier i utworów muzycznych. Znajdują się wśród nich także bestsellery książkowe czy nagrania koncertów popularnych polskich artystów. Wszystkie dostępne są poprzez stronę KulturaNaWidoku.pl za darmo lub za niewielką opłatą. Projekt, nad którym patronat objął prezydent Bronisław Komorowski, pokazał, że internet oferuje nowoczesny i łatwy dostęp do kultury. Jedno z publicystycznych rozwinięć skrótu WWW brzmi Wszechnica Wiedzy Wszelakiej.
Domowy światłowód
Przyszłością internetu są nowe generacje systemów światłowodowych o wysokiej przepustowości. Spośród nich największą szybkość transmisji oferuje technologia FTTH (Fiber to the Home), w której światłowód jest dostępny w domu lub biurze użytkownika. Pozwala ona na świadczenie usług telekomunikacyjnych, dostarczanie telewizji i przesyłanie danych z prędkością powyżej 100 Mb/s. Wciąż można spotkać sceptyków, którzy wyrażają wątpliwości, czy łącza o takich przepływnościach będą potrzebne. Inwestycje w FTTH są obarczone dużym ryzykiem i kosztami. Jednak rezygnacja z nich może się okazać nie mniej ryzykowna - trudno dziś przewidzieć, jakich prędkości będą wymagały usługi internetowe za kilka lat. Doprowadzenie FTTH do prywatnych odbiorców już dziś jest częścią Agendy Cyfrowej (wytycznych Unii Europejskiej, które musi zrealizować także Polska). W dokumencie zapisano, że w 2020 r. w każdym domu w UE będzie łącze o przepustowości przynajmniej 30 Mb/s, zaś w połowie właśnie powyżej 100 Mb/s.
Niestety, w Polsce nie ma rozległych sieci światłowodowych. Na tym polu znajdujemy się w ogonie Europy - do światłowodowego internetu w technologii FTTH jest podłączonych zaledwie 0,7 proc. gospodarstw domowych. Od liderów dzieli nas przepaść. Europejskim numerem jeden i jednocześnie siódmym krajem świata jest Litwa, która ma 100 proc. pokrycia i 34 proc. penetracji technologią. Za nią uplasowały się Szwecja (FTTH w 26,5 proc. domów) i Łotwa (23,3 proc.). Inspirujące dla Polski może być jednak to, że na czele rankingu wcale nie znajduje się tylko bogate państwo Europy Zachodniej, lecz również Litwa i Łotwa.
Wydaje się jednak, że problem inflacji słów i braku czynów na polu światłowodów powoli zostaje przełamany. Sieci powstają dzięki inwestycjom publicznym (Program Operacyjny Polska Cyfrowa) oraz nakładom operatorów. Startujemy jednak ze znacznie niższego pułapu niż inne kraje europejskie i musimy postawić na szybkie nadrabianie zaległości. Dlatego konieczne jest znalezienie sposobu na uwolnienie potencjału inwestycyjnego i nabranie impetu cyfrowego. Aby przyśpieszyć, konieczne jest dalsze znoszenie barier i możliwe odbiurokratyzowanie procesów inwestycyjnych. Z punktu widzenia eksplozji światłowodów kluczowe są też regulacje. Doświadczenie światowe pokazuje, że najszybciej rynek rozwija się tam, gdzie nie ma regulacji i operatorzy mogą liczyć na uczciwą marżę.
Regulator uwalniający inwestycje
W ostatnich miesiącach toczy się ciekawa dyskusja o częściowej deregulacji rynku szybkiego internetu. Urząd Komunikacji Elektronicznej zaproponował uwolnienie spod regulacji 76 gmin, głównie w dużych miastach. Byłoby to częściowe cofnięcie decyzji sprzed kilku lat - UKE wprowadził wówczas przepisy nakładające na operatora internetu o dominującej pozycji obowiązek hurtowej odsprzedaży innym operatorom dostępu do internetu poprzez własne łącza. Sprzedaż taka, z wysokim upustem cenowym, umożliwiała operatorom alternatywnym zaistnienie na rynku i konkurowanie z operatorem dominującym. Była nim Telekomunikacja Polska, która miała ponad 80 proc. rynku. Teraz w rozpatrywanych 76 gminach sytuacja jest diametralnie inna. Konkurencja jest bardzo silna, a operatorzy telekomunikacyjni (wśród nich największy jest Orange z udziałem w rynku poniżej 30 proc.) przegrywają z operatorami telewizji kablowych.
UKE przedstawił propozycję częściowej deregulacji. Chce w ten sposób zachęcać operatorów do zwiększania nakładów na inwestycje. Jest to także odebranie argumentów przeciw budowie światłowodów - od lat słyszymy bowiem, że tak kosztowne inwestycje na regulowanym rynku nie są opłacalne. Moment na uwalnianie regulacji jest tym bardziej trafiony, że firmy telekomunikacyjne zaczynają optymistycznie patrzeć w przyszłość. Analitycy telekomunikacyjni spodziewają się coraz wolniejszego spadku przychodów europejskich telekomów i ich ostatecznej stabilizacji w 2016 r. W Polsce sytuacja może się poprawić już w przyszłym roku. Wówczas operatorzy telekomunikacyjni nie będą się już mogli zasłaniać kurczącymi się zyskami. Stwarza to szansę na masowe inwestycje w infrastrukturę. Są one konieczne, jeśli chcemy doganiać inne państwa europejskie oraz zasypywać światłowodową przepaść.
Propozycja częściowej deregulacji rynku szerokopasmowego internetu wpisuje się w nowe otwarcie zapowiadane w instytucjach Unii Europejskiej. UE, walcząc z kryzysem konkurencyjności i przeregulowaniem gospodarki, postanowiła postawić na nowe impulsy rozwojowe. Liczba regulacji ma się zmniejszyć, a ich miejsce mają zająć zachęty dla innowacji i gospodarki cyfrowej. Komisja Europejska nalega na realizację programu REFIT (European Commission’s Regulatory Fitness and Performance programme), czyli inteligentnych regulacji. Kończący kadencję przewodniczącego KE Jose Manuel Barroso powiedział ostatnio, że postępy są znaczne, jednak sukcesy nie przyjdą z dnia na dzień. Wymagają one wysiłku nie tylko od instytucji europejskich, ale przede wszystkim od państw członkowskich.
Polska do rozwoju potrzebuje internetu, szybkiej infrastruktury odpowiadającej wyzwaniom innowacyjnej gospodarki, e-państwa oraz społecznej świadomości, w jaki sposób najlepiej je wykorzystywać. Zmierzamy w dobrą stronę, ale musimy iść wystarczająco szybko. Za kilka lat będziemy podlegali ocenie tak samo jak twórcy polskiej transformacji. To, co zrobimy dla rozwoju cyfryzacji w Polsce, będzie podstawą tej oceny. Zwłaszcza że powoli kończy się czas łatwych unijnych funduszy strukturalnych, a państwo, chcąc pozyskać środki, będzie musiało zachęcić do współpracy inwestorów prywatnych.
Każde miejsce pracy w branży bezpośrednio związanej z komunikacją elektroniczną powoduje powstanie od 1,38 do 3,42 miejsca pracy w innych sektorach
@RY1@i02/2014/126/i02.2014.126.000001100.803.jpg@RY2@
Krzysztof Król jest analitykiem społeczeństwa informacyjnego, doradca? prezydenta RP i przewodniczącym rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był działaczem opozycji antykomunistycznej i posłem na Sejm RP
Krzysztof Król
jest analitykiem społeczeństwa informacyjnego, doradca? prezydenta RP i przewodniczącym rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był działaczem opozycji antykomunistycznej i posłem na Sejm RP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu