Od stażysty do prezesa
Marcin Cichy zna urząd od podszewki. Karierę w UKE zaczął od stażu, a potem już tylko piął się w górę
Wniosek o powołanie Marcina Cichego na szefa Urzędu Komunikacji Elektronicznej premier Beata Szydło złożyła po tym, jak przed końcem kadencji z fotela prezes zrezygnowała Magdalena Gaj. Zgodnie z przepisami kandydaturę jej następcy będzie musiała jeszcze zaopiniować komisja cyfryzacji, a potem przegłosować Sejm za zgodą Senatu. Głosowanie ma się odbyć na jednym z wrześniowych posiedzeń. Nikt jednak nie spodziewa się niespodzianek.
Zarówno w UKE, gdzie Cichy spędził osiem lat, jak i w Ministerstwie Cyfryzacji, bo tu przez ostatnie kilka miesięcy był dyrektorem biura analiz, słyszymy, że to ekspert z dużą wiedzą i kompetencjami. W resorcie Anny Streżyńskiej Cichy przez ostatnie miesiące odpowiadał za realizację planu Morawieckiego w obszarze cyfryzacji. Obecna minister cyfryzacji ściągnęła go do resortu z UPC, najpopularniejszej kablówki w Polsce, gdzie przez ostatnie trzy lata Cichy był ekspertem ds. regulacji. Wcześniej pracowali razem w UKE.
- Cichy przyszedł tam na staż do działu kadr, po czym szybko trafił do departamentu analiz rynku telekomunikacyjnego, awansował na specjalistę, potem na głównego specjalistę, zastępcę dyrektora, aż wreszcie został szefem działu. To jeden z nielicznych pracowników, który zna tę instytucję od podszewki, bo zaliczył wszystkie szczeble kariery - mówi nam jeden z byłych współpracowników Cichego. Opowiada też o jego niestandardowych sposobach weryfikacji wiedzy pracowników urzędu - metodą na tajemniczego klienta. - Niemal jak Janusz Weiss dzwonił do ludzi, wcielając się w przedsiębiorcę z konkretnym problemem, i sprawdzał reakcję pracowników. Często po angielsku, by dodatkowo skomplikować zadanie - opowiada nasz rozmówca.
Cichy jest z wykształcenia inżynierem, absolwentem Politechniki Warszawskiej. Na studiach był prymusem, przez cały okres nauki dostawał stypendium naukowe. Pierwszą pracę znalazł w Jastarni, jako ratownik, a potem kierownik oddziału WOPR. - Dla mnie ważne, by nowy prezes widział perspektywę europejską, a nie tylko polską - mówi Róża Thun, europosłanka PO, która kieruje pracami grupy roboczej do spraw rynku cyfrowego UE.
W latach 2007-2013 Cichy wdrażał regulacje roamingu międzynarodowego. Nikt nie odmawia mu kompetencji, ale zdaniem naszych rozmówców jego młody wiek i małe doświadczenie polityczne sprawiają, że będzie mu trudno samodzielnie kierować urzędem. - Poprzednicy, zanim trafili do UKE, pełnili funkcje polityczne, Streżyńska i Gaj jako podsekretarze stanu, Witold Graboś był senatorem - zwraca uwagę jeden z naszych rozmówców. Magdalena Gaj, która ustępuje ze stanowiska prezes UKE, nie chce komentować decyzji premier Szydło, wylicza jednak najważniejsze wyzwania, z jakimi będzie musiał się zmierzyć nowy prezes. - Urząd powinien dalej wspierać budowę światłowodów, bo choć dynamika przyrostu sieci jest u nas duża, to wciąż w światłowodowych rankingach jesteśmy w Europie na szarym końcu - dowodzi Gaj.
Poza tym rynek ewoluuje i przynosi nowe problemy regulacyjne. - Na unijnym forum toczy się właśnie dyskusja o statusie dostawców treści OTT. Pytanie, jak oddzielić tradycyjnych operatorów od dostawców treści i przy okazji chronić użytkowników końcowych. Końcówka kadencji upłynie zaś pod znakiem rozdysponowania siedemsetki. Aukcja na częstotliwości z tego zakresu wywoła zapewne emocje nie mniejsze niż te, z którymi mieliśmy do czynienia przy aukcji na częstotliwości 800 MHz. Osobnym problemem będzie też utrzymanie konkurencyjności na rynku pocztowym - podsumowuje Magdalena Gaj.
@RY1@i02/2016/167/i02.2016.167.000001600.801.jpg@RY2@
wojtek górski
Marcin Cichy zaliczył w UKE wszystkie szczeble kariery
Barbara Sowa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu