Potrzeba innowacyjności
Innowacyjność stała się fundamentem planu Morawieckiego. To od niej bowiem zależy konkurencyjność gospodarki i jej dalszy rozwój, a w konsekwencji nadrabianie dystansu do rozwiniętych krajów zachodnich
W ostatnich latach zapanowała w Polsce moda na innowacyjność - mowa o niej na dziesiątkach konferencji i w wystąpieniach polityków. Tworzone są kolejne programy i wydaje się, że zaczynają przynosić efekty. Czy notowalibyśmy bowiem tak dynamiczny wzrost eksportu jak w ostatnich latach, gdyby polskie produkty nie były konkurencyjne? Eksportowych sukcesów ostatnich lat nie można przypisywać jedynie niskim kosztom pracy. Wygląda na to, że jesteśmy właśnie świadkami procesu przestawiania gospodarki na nowe - innowacyjne tory.
Ten proces nie jest jeszcze wychwytywany przez statystyki i w rankingach innowacyjności wciąż jesteśmy daleko od czołówki, jednak jak twierdzą eksperci, statystyki bywają zwodnicze. Po pierwsze dlatego, że w różnych badaniach różnie są definiowane innowacje.
Nieprzyjazne prawo
Część ekspertów zwraca również uwagę, że dane dotyczące polskiej innowacyjności mogą być zaniżone, ponieważ wyodrębnianie innowacyjnej działalności w celach statystycznych nie prowadzi do żadnych korzyści podatkowych. Niezależnie jednak od tego, jak duża jest ta "niewidoczna strefa", jednym z hamulców polskiej innowacyjności jest nieprzyjazne prawo. Nie przypadkiem więc wicepremier Morawiecki zapowiada jego zmianę i od tego zamierza rozpocząć polski marsz do innowacyjności. I nie wystarczy napisanie jednej ustawy, ale potrzebne jest również doszlifowanie szeroko pojętego prawa gospodarczego, bo innowacyjność jest bardziej ryzykowną formą przedsiębiorczości. Przykład: ułatwienia dotyczące prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego umożliwiłyby szybsze wyjście z nieudanego projektu, by rozpocząć następną przygodę z innowacjami.
Przyjazne prawo, sprzyjające otoczenie biznesu - stworzenie takich warunków to zadanie dla administracji publicznej, a co mogą zrobić przedsiębiorcy? Tu sprawa się komplikuje, bo gotowej recepty na innowacyjność nie ma. Pomysłów na sukces mogą być tysiące. Dowodzi tego np. ranking najbardziej innowacyjnych firm opracowany przez Boston Consulting Group. Powodzenie w wyścigu o innowacyjność mogą zapewnić akwizycje - firm wraz z pomysłami i ich zespołami. Przykładem może być Amazon, gdzie pojawia się również polski wątek - zakup syntezatora mowy IVONA. Można też samodzielnie inwestować w badania i rozwój - tak jak to robi w swoich laboratoriach 3M. Można też - chociaż nie jest to dostępne dla wszystkich - inwestować w swój przyszły rynek, tak jak to zrobił producent elektrycznych samochodów Tesla, który stworzył od podstaw sieć ładowania pojazdów.
To jest biznes
Przy modzie na nowatorskie rozwiązania trzeba jednak zachować zimną krew i nie rezygnować z biznesowego podejścia. Innowacje nie są bowiem celem samym w sobie, a jedynie środkiem (inna sprawa, że bardzo skutecznym) do osiągania przewagi konkurencyjnej na rynku. "Innowacyjność to sztuka wymyślania tego, czego nikt dotąd nie opracował i zarabiania pieniędzy na sprzedaży. Oznacza to, że jest najwyższą formą przedsiębiorczości, polegającą na obcowaniu z nieznaną nikomu materią biznesową" - wskazuje w swoim najnowszym raporcie "Gra o innowacje" PKN Orlen. Innymi słowy, wydatki na innowacyjność muszą się zwrócić z nawiązką.
I tu dochodzimy do kolejnego problemu: skłonności do ryzyka. Przyjmuje się, że z dziesięciu projektów innowacyjnych zyski przynosi tylko jeden. W przypadku dużych firm powstaje zatem problem - jak wytłumaczyć akcjonariuszom (także tym państwowym) straty na dziewięciu projektach, zanim ten dziesiąty zacznie zarabiać.
Trzeba też pamiętać, że w przypadku największych firm sprawa nie jest prosta - z jednej strony mają one znacznie więcej pieniędzy na badania i późniejszą ewentualną komercjalizację wynalazków, z drugiej jednak w ich przypadku zalecana jest szczególna ostrożność - tu efekty finansowe wprowadzenia nowych rozwiązań mogą iść w setki milionów złotych.
Potrzebna współpraca
Tym, co jeszcze można w polskiej innowacyjności poprawić, jest współpraca nauki z przemysłem. Na konferencjach poświęconych innowacyjności słychać narzekania, że wciąż jeszcze te związki są dalekie od ideału. - Do tej pory, jeśli chodzi o nowoczesne, innowacyjne technologie, polegaliśmy przecież wyłącznie na zagranicy. A to ma swój koszt alternatywny. Jest nim właśnie brak więzi pomiędzy nauką a biznesem i pustynia w obszarze BiR. W rezultacie nie ma też krajowego przemysłu precyzyjnego (laboratoria), który byłby w stanie wyprodukować pojedyncze, niepowtarzalne maszyny lub urządzenia, niezbędne biznesowi do testowania nowych technologii - wskazuje główny ekonomista Orlenu Adam Czyżewski.
Ale widać już zmiany na lepsze. Dla firm - i tych mniejszych, i tych większych nawiązanie kontaktów z ośrodkami naukowymi jest już oczywistością. Na przykład Orlen od lat prowadzi projekty badawczo-rozwojowe, przy współpracy z najważniejszymi krajowymi instytutami badawczymi i ośrodkami akademickimi. Koncern ma też dwa ośrodki badawcze: Płocki Park Przemysłowo-Technologiczny w Polsce i Czechach - UniCRE.
Same firmy również inwestują w badania. Orlen pracuje nad alternatywnymi źródłami pozyskania biokomponentów wyższej generacji. Na terenie Zakładu Produkcyjnego w Płocku powstanie stacja doświadczalna, w której będą hodowane glony z wykorzystaniem dwutlenku węgla oraz wód poprodukcyjnych z rafinerii. Koncern będzie też badać we współpracy z firmą austriacką możliwość komponowania naszego oleju napędowego z biokomponentem pozyskiwanym ze zrębków drewna.
Widać, że po tysiącach politycznych deklaracji dotyczących innowacyjności polska gospodarka powoli zaczyna przekuwać słowa w czyny. Można oczekiwać, że podejmowane przez kilka ostatnich lat działania zaczną wkrótce przynosić efekty. I - trzeba sobie jasno powiedzieć - innej drogi nie ma. Realizowany przez ostatnie ćwierćwiecze model gospodarczy oparty na niskich kosztach pracy zaczął się wyczerpywać. - W perspektywie kolejnych lat czynnik innowacyjności będzie bardzo ważny dla wzrostu gospodarczego kraju. Dotychczasowe motory wspierające rozwój będą odgrywać coraz mniejszą rolę - tłumaczy Jakub Growiec, jeden z autorów raportu NBP o innowacyjnym potencjale polskiej gospodarki. - Uważamy, że innowacyjność może i powinna stać się podstawą wzrostu gospodarczego - podkreśla.
@RY1@i02/2016/125/i02.2016.125.00000100b.803.jpg@RY2@
Nowoczesność potrzebuje pieniędzy
@RY1@i02/2016/125/i02.2016.125.00000100b.804.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu