Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

Big data wesprze mały biznes

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

INNOWACJE W najbliższych latach nawet małe, analogowe przedsiębiorstwo będzie mieć kłopot z utrzymaniem się na rynku bez cyfrowych inwestycji i wsparcia ze strony hurtowni danych

Powoli zanika podział na "e" i tradycyjną gospodarkę. Według ostatniego raportu firmy analitycznej International Data Corp. (IDC) w br. wartość globalnego rynku big data (dużych zbiorów informacji) przekroczy 130,1 mld dol., w najbliższych latach będzie zaś rosnąć w tempie dwucyfrowym, by w 2020 r. przekroczyć 203 mld dol. Oznacza to, że globalny rynek tego rodzaju informacji rozwija się obecnie w tempie niemal sześciokrotnie szybszym niż cała branża IT. Według analityków IDC motorem napędowym wzrostu wydatków na big data będą co prawda duże firmy, jednak ilościowo większość inwestycji generować będą małe i średnie przedsiębiorstwa.

- Nawet mniejsze podmioty muszą obecnie lepiej sobie radzić z danymi i już potrzebują technologicznego wsparcia - twierdzi Maciej Sawa z przedsiębiorstwa Cloud Technologies. - W przyszłości danych będzie jeszcze więcej, bo dynamika przyrostu wciąż się zwiększa. Największym problemem staje się jakość zebranych informacji i umiejętne moderowanie, tak aby po wprowadzeniu do wewnętrznych systemów generowały one wartość dodaną.

Cyfrowe zachmurzenie

Wzbogaceniu systemów zarządzających relacjami z klientem i konsumentami (CRM) służą platformy Data Management Platform (DMP). To cyfrowe encyklopedie wiedzy o rynku. Według jednej z ostatnich analiz IDC od ośmiu do nawet 10 proc. firm wykorzystuje obecnie tego rodzaju platformy, a w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat przynajmniej połowa będzie z nich korzystać.

Przypuszczalnie największym agregatorem tego rodzaju danych na świecie (oficjalnych informacji na ten temat brakuje) jest Google, a właściwie koncern Alphabet grupujący takie serwisy jak Cloud Data Flow, BigQuery, czy Cloud Pub/Sub. To właściciel i jednocześnie podmiot operujący w chmurze obliczeniowej gigantycznym zasobem informacji o użytkownikach internetu: na stronie najpopularniejszej wyszukiwarki zamieszczanych jest ponad 100 mld pytań miesięcznie, z czego aż 1,17 mld to zadania tzw. unikatowe. Dają one dostęp do informacji o ponad 187 mln użytkownikach miesięcznie. Z hurtowni informacji największej wyszukiwarki korzystają zarówno młode firmy w fazie wczesnego rozwoju (tzw. start-upy), jak i wielkie, ponadnarodowe koncerny. Klientów biznesowych korporacja kusi ofertą przetworzenia każdego miesiąca danych o sporej objętości 1 TB. Standardowe ceny uzależnione są od wielkości pobieranych informacji, ale z reguły wynoszą kilka, kilkanaście dolarów miesięcznie.

Przemysł 4.0

Najbardziej oczywistym zastosowaniem dużych zbiorów informacji jest marketing i analiza rynku. Bardziej szczegółowe informacje pozwalają uzyskać znacznie pełniejszy profil konsumenta, zwiększyć jego zaangażowanie w interakcję z marką, a tym samym podnieść jej potencjał generowania zysku. Analizują bowiem wcześniejsze zachowania w internecie, zapytania wpisywane do wyszukiwarki, adresy odwiedzanych stron itp.

Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez zajmującą się analizą danych firmę Infogroup, 62 proc. marketerów na świecie stosuje marketing z wykorzystaniem big data, zaś kolejne 26 proc. w ciągu najbliższych dwóch lat chce wypróbować takie rozwiązania. Im więcej danych, tym lepsza jest bowiem znajomość klienta, jego zainteresowań, zachowań i potrzeb.

Ale zastosowania technologii analitycznych płyną także z wewnątrz przedsiębiorstw. Do końca br. firmy zajmujące się produkcją mają odpowiadać za ponad jedną piątą krajowych wydatków na przetwarzanie danych. Pozwalają one bowiem uporządkować ogromne ilości informacji, które powstają na skutek automatyzacji i robotyzacji.

- Narzędzia analityczne mogą skuteczniej przewidywać choćby ewentualne zakłócenia - zauważa Andrzej Morawski, wiceprezes śląskiej firmy BPSC.

Popyt będzie wspierany na skutek szybkiego rozwoju opierającego się na analizie danych i internecie rzeczy (Internet of Things) tzw. Przemysłu 4.0, który zakłada wytwarzanie niemal wszystkich produktów najpierw w rzeczywistości wirtualnej. Przetwarzanie danych z wielu źródeł pozwala na niemal dowolną konfigurację projektów, wprowadzanie usprawnień w czasie rzeczywistym czy też ścisłą i skuteczną kontrolę testowanych, nowych rozwiązań. To wszystko sprawia, że produkcja może odbywać się szybciej i taniej, a ryzyko awarii, ilość zużywanego materiału i półproduktów stają się znacznie bardziej ograniczone, co z kolei powoduje, że działalność jest bardziej opłacalna niż w tradycyjnym modelu.

Zdaniem Adama Stańczyka, analityka BPSC, nawet małe firmy powinny skupiać się na automatyzacji procesu planowania produkcji oraz zarządzania z poziomu platformy ERP (Enterprise Resource Planning - planowanie zasobów przedsiębiorstwa) oraz dostępie oprogramowania biznesowego do pełnej informacji o realizacji postawionych zadań poprzez zastosowanie rozwiązań klasy MES. - Dopiero w takim otoczeniu IT możliwe jest znaczne skrócenie czasu wprowadzania nowych produktów na rynek czy obniżenie kosztów produkcji - wyjaśnia Adam Stańczyk. - Ale korzyści są znaczne. Dzięki nim można zwiększyć konkurencyjność, a więc i podnieść zyskowność.

Groźne uzależnienie

Ale integracja ze światem cyfrowym nie odbywa się za darmo. Konieczny jest do tego, rzecz jasna, kapitał, który pokryje nakłady inwestycyjne. Jest jednak także inny rodzaj ceny, którą przechodząca metamorfozę firma musi uwzględnić. To rosnące uzależnienie od internetu oraz związane z tym koszty. Po przejściu cyfrowej transformacji nawet krótka przerwa w dostępie do informacji oznacza bowiem wymierne, wcale niemałe straty.

Zdaniem ekspertów Ponemon Institute zaledwie minuta braku globalnej sieci WWW kosztuje statystyczne, średniej wielkości tego rodzaju przedsiębiorstwo 9 tys. dol., godzina zaś - już 540 tys. dol. Jak wynika z danych firmy Atman, największego operatora centrum danych w Polsce, w pierwszym półroczu ubiegłego roku ponad połowa przedsiębiorstw doświadczyła przerw w dostępie do internetu lub energii elektrycznej. Aż 41 proc. musiało z tego powodu ograniczyć bądź całkowicie wstrzymać produkcję (nawet na kilka dni).

Wprowadzając do firmy technologie big data trzeba zatem wziąć pod uwagę inwestycje w bezpieczeństwo infrastruktury IT. Ich zakres musi być dostosowany do unikalnego profilu prowadzonej działalności i wielkości przedsiębiorstwa. - Z jednej strony internet to korzyści, takie jak przyspieszenie wymiany informacji i obniżenie kosztów - wskazuje Ewelina Hryszkiewicz z firmy Atman. - Trzeba jednak pamiętać, że uzależniona od internetu gospodarka generuje znacznie wyższe straty związane z brakiem dostępu do sieci. W internecie coraz groźniejsze jest zjawisko cyberprzestępczości. Bez przebudowy sieci telekomunikacyjnej, wprowadzenia obowiązkowego backupu gromadzonych na serwerach informacji i stosowania zaawansowanych zabezpieczeń przed atakami choćby DDoS, ryzyko przerw w działalności biznesowej szybko rośnie. A wraz z nim ewentualne straty.

Postępująca cyfryzacja

W krajowych małych i średnich przedsiębiorstwach pracuje obecnie ok. 1,7 mln komputerów, z czego 73 proc. stanowią stacjonarne PC i macki, resztę - stacje przenośne. W 2005 roku firmy korzystały z około 950 tys. komputerów, a więc o niemal pół miliona mniejszej liczby niż dzisiaj. Obecnie na jedno małe przedsiębiorstwo przypada przeciętnie 15 urządzeń. W średnich podmiotach jest ich ok. 42. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba komputerów w tej wielkości przedsiębiorstwach zwiększyła się o 10 sztuk, a więc 31 proc. Małe firmy, zatrudniające do 49 osób, mają średnio około dziesięciu stacji.

@RY1@i02/2017/006/i02.2017.006.13000040h.801(c).jpg@RY2@

Aleksandra Puch

mf_dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.