Bruksela ostrożnie o otwartej sieci
Z jednej strony rozwiązania Open RAN zapewniają telekomom dywersyfikację dostawców. Z drugiej, są bardziej narażone na ataki
Dostawcy urządzeń i oprogramowania działającego w standardzie Open RAN – czyli otwartej sieci dostępu radiowego – przedstawiają się jako bezpieczniejsza alternatywa dla czołowych producentów sprzętu do budowy infrastruktury telekomunikacyjnej. A to dlatego, że ten model opiera się na współdziałaniu wszystkich komponentów, można więc w nim łączyć elementy z różnych źródeł. Natomiast najwięksi światowi dostawcy wymagają wyłączności: oprogramowanie jednej firmy nie zadziała na urządzeniach drugiej.
Opublikowany w ubiegłym tygodniu raport Komisji Europejskiej i Agencji Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Sieci i Informacji (ENISA) na temat cyberbezpieczeństwa Open RAN przyznaje, że taka metoda budowy sieci „ma perspektywy pozwalające na większą dywersyfikację dostawców” sprzętu – co zaleca unijny toolbox, czyli wytyczne dotyczące cyberbezpieczeństwa sieci telekomunikacyjnych 5G przyjęte przez Wspólnotę w styczniu 2020 r. Według nich operatorzy powinni tak dobierać dostawców, aby uniknąć uzależnienia się od jednego z nich lub ewentualną zależność ograniczyć. W sytuacji gdy na europejskim rynku wybór sprowadza się właściwie tylko do chińskiego Huaweia, szwedzkiego Ericssona i fińskiej Nokii, a ich rozwiązania nie są kompatybilne, jest to zalecenie trudne do spełnienia. Co innego w Open RAN.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.