Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

Bez gotówki łatwiej zarabiać

22 października 2018
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Płatności bez użycia pieniędzy są wygodne i bezpieczne zarówno dla klientów, jak i przedsiębiorców. Ci ostatni mogą też dzięki nim zwiększyć swoje obroty

W całym kraju jest obecnie zainstalowanych 704,9 tys. terminali płatniczych – wynika z danych Fundacji Polska Bezgotówkowa za II kwartał tego roku. W porównaniu do tego samego okresu 2017 r. ich liczba wzrosła o 20,5 proc. Mimo to płatności bezgotówkowych u nas jest ciągle mało w porównaniu do innych krajów. W Europie średnio stanowią połowę transakcji, w krajach skandynawskich płatności gotówkowe stanowią już tylko zaledwie 20 proc. W Polsce bez banknotów i bilonu obchodzimy się przy 35 proc. płatności.

Mieczysław Groszek, prezes Fundacji Polska Bezgotówkowa, podkreśla, że nie chodzi o to, żeby wyeliminować zupełnie gotówkę z obrotu, tylko dać przedsiębiorcom i konsumentom szerszą paletę wyboru. – Obawa o to, że może zniknąć gotówka, jest zdecydowanie na wyrost. My nie chcemy żeby ona zniknęła, tylko, żeby płatności bezgotówkowe były równorzędne wobec gotówkowych. Czyli w każdym sklepie, w każdym punkcie usługowym klient powinien mieć wybór – tłumaczy. Przekonuje, że obrót bezgotówkowy to cecha nowoczesnej przedsiębiorczości. Ale też bywa, że ekonomiczna racjonalność miesza się ze starymi nawykami, a takim jest przywiązanie do gotówki.

Wśród dwóch podstawowych grup przyczyn trudności we wprowadzaniu obrotu bezgotówkowego wśród przedsiębiorców pierwszą był fakt, że jeszcze do niedawna było to drogie – opłaty transakcyjne i dzierżawa terminala pochłaniały mniej więcej 5 proc. wartości transakcji. Dziś koszty są 10-krotnie mniejsze. Druga przyczyna: przedsiębiorcy uważali, że obsługa terminala jest zbyt skomplikowana, podczas gdy nie jest trudniejsza niż obsługa kasy fiskalnej.

W różnej formie

Bazową formą transakcji bezgotówkowych są przelewy. Ich stosowanie w przypadku dużych płatności wymusza prawo. Każde rozliczenie między firmami, którego wartość przekroczy 15 tys. zł, musi być opłacone z konta bankowego. Karty płatnicze i kredytowe z kolei są najpopularniejsze w transakcjach typu BtC (czyli w sprzedaży detalicznej, gdzie odbiorcą jest konsument). Ale przyszłością w tej dziedzinie są płatności mobilne. Ich rodzajów też jest kilka, np. Blik, gdzie płaci się z użyciem jednorazowego kodu, wykorzystując pieniądze z głównego rachunku bankowego. Inny rodzaj to używanie smartfona do płatności jak karty płatniczej. Formalnie to jest płatność kartą, tyle że zdematerializowaną. Kolejna forma to pay-per-link, czyli szybkie przelewy stosowane w transakcjach internetowych. Oferują ją instytucje w rodzaju PayU, Dotpay czy Przelewy24, a polegają one na przekierowywaniu w czasie płatności na konto bankowe kupującego i automatycznym wypełnieniu polecenia przelewu. Klient go tylko autoryzuje.

Według ekspertów płatności mobilne będą głównym kierunkiem rozwoju transakcji bezgotówkowych. Dlaczego? Odpowiedź jest taka sama jak w przypadku pozostałych form obrotu bezgotówkowego: im jest wygodniejszy, tym bardziej zyskuje na popularności. A poza tym portfel zdarza się nam zostawić w domu, natomiast smartfona mamy zawsze pod ręką. Na tym bazuje przekonanie, że płatności mobilne będą stopniowo wypierać plastikowe karty.

Być może kolejnym etapem będzie wyeliminowanie samej czynności płacenia – odbywałaby się ona bez naszego bezpośredniego udziału – czego przykłady mamy już dziś w przypadku Ubera albo Netflixa.

Lista produktów bezgotówkowych oferowanych przez instytucje finansowe stale się wydłuża. Dziś poza kartami płatniczymi są też przelewy na numer telefonu, rozbudowane aplikacje bankowości elektronicznej czy mobilnej.

– Dajemy też możliwość założenia sklepu internetowego z poziomu bankowości elektronicznej i promujemy obrót bezgotówkowy, oferując przedsiębiorcom terminale płatnicze eService czy integrator płatności internetowych eService – wymienia Małgorzata Witkowska z PKO Banku Polskiego.

Wygoda w biznesie

Prezes Groszek podaje kilka przewag bezgotówkowych operacji nad używaniem pieniądza w tradycyjnej formie. Podkreśla, że najważniejsza jest wygoda dla klienta i przedsiębiorcy. Łatwiej zapłacić, zbliżając kartę do terminala, niż iść do bankomatu, by wypłacić potrzebny banknot i dopiero potem odwiedzić sklep. – Zawieranie transakcji bezgotówkowej jest niemal natychmiastowe i bezproblemowe – twierdzi. Znika problem wydawania reszty i drobnych zalegających w portfelach czy skarbonkach i nietrafiających ponownie do obrotu.

A i przedsiębiorca może mieć z gotówką sporo kłopotu. Musi przeliczać utarg, pilnować i transportować do banku albo korzystać ze specjalistycznych usług firm ochrony mienia.

– Skoro nie potrzeba przewozić utargu w postaci gotówki, to i ryzyko jego kradzieży znika – mówi Mieczysław Groszek. – Transakcje bezgotówkowe są znacznie wygodniejsze i pozwalają zaoszczędzić czas przedsiębiorcy, który może wykorzystać go na inne sprawy związane z wykonywaną działalnością – tłumaczy Michał Grabowski z mBanku.

Są też tańsze. – Klienci przyjmujący transakcje bezgotówkowe nie ponoszą kosztów związanych z odprowadzeniem gotówki. Zatem wdrożenie takich płatności usprawnia obsługę i daje możliwość dotarcia do nowej grupy klientów. Coraz mniej osób nosi bowiem w portfelach gotówkę, a klienci coraz chętniej płacą kartą lub telefonem. W ciągu najbliższych trzech lat ogółem zainstalowanych ma być ok. 500 tys. terminali płatniczych – tłumaczy Małgorzata Witkowska.

Bez tego ani rusz

W niektórych branżach umożliwienie prowadzenia transakcji elektronicznych staje się niemal konieczne. – Gdy klienci dowiadują się, że nie można płacić kartą, często rezygnują z zakupu albo po prostu wydają mniej, bo nie mają zwyczaju nosić przy sobie portfela pełnego gotówki. Dotyczy to choćby branży turystycznej czy dekoracyjnej albo sztuki użytkowej. Pojawienie się terminala oznacza zwykle skokowy wzrost obrotów – mówi Mieczysław Groszek.

– Do sklepu, który nie obsługuje transakcji bezgotówkowych, wraca jeden na pięciu klientów. To oznacza utracone dochody. Z kolei placówka, w której można płacić kartą, może liczyć na ich wzrost. Szacuje się, że klienci płacący bezgotówkowo wydają z reguły 15–20 proc. więcej – dodaje Michał Grabowski.

Placówka mająca terminal łatwiej obsłuży zagranicznych klientów. Ci nie zawsze mają przy sobie złotówki. Przy płatności bezgotówkowej odchodzi problem przeliczania kwoty na euro. Następuje to bowiem automatycznie. Dzięki terminalowi można np. zaoferować usługę DCC (Dynamic Currency Conversion), potocznie zwaną minikantorem.

Polega ona na tym, że urządzenie samo rozpoznaje zagraniczną kartę płatniczą i proponuje rozliczenie transakcji w walucie karty, podpowiadając sprzedawcy krok po kroku, jak przeprowadzić całą operację. Inną usługą dostępną poprzez terminal jest cashback. Pozwala na wypłacanie przez użytkowników karty Visa gotówki z kasy podczas dokonywania płatności.

– Dzięki niej punkt handlowo-usługowy może liczyć na wpływy ze sprzedaży towarów zakupionych przy okazji korzystania z cashbacku. Dodatkowo wypłata gotówki ze sklepowej kasy zmniejsza jej ilość, a tym samym koszt przechowywania i transportu, jednocześnie zwiększając bezpieczeństwo placówki – wymienia zalety Małgorzata Ciszecka z Visy.

Coraz więcej możliwości

Terminal daje możliwość sprzedaży doładowań telefonów, przyjmowania płatności za rachunki za energię elektryczną czy gaz, co oznacza dodatkowe wpływy dla właściciela placówki. Przychód z prowizji przekazywanej przez operatora sieci komórkowej wynosi średnio 3–5 proc. Za rachunek właściciel sklepu dostanie 1–2 zł.

Inną popularną usługą jest przyjmowanie płatności mobilnych Blik. Ta daje z kolei oszczędności, bo sprzedawca płaci niższą prowizję niż od pozostałych transakcji bezgotówkowych. Do tego przedsiębiorca zyskuje nowy segment klientów podążających za nowinkami technologicznymi.

Wreszcie terminal może posłużyć do wdrożenia w sklepie Paybacku – największego programu lojalnościowego i przyznawania klientom punktów za wizyty czy tworzenia dla nich indywidualnej oferty. Co istotne, nie zawsze wymaga to użycia dodatkowego urządzenia, bo płatność kartą i punkty naliczane są na jednym terminalu.

Jak zauważają eksperci, terminale dostępne już na Zachodzie dają właścicielowi sklepu dużo więcej możliwości. Tylko patrzeć, jak zaczną być oferowane w Polsce. Ich główną zaletą jest to, że działają na Androidzie. Są więc niczym telefon czy tablet. W praktyce oznacza to ogromne ułatwienie.

– Proszę sobie wyobrazić restaurację, do której na obiad przyszła grupa pięciu osób. Każda chce zapłacić osobno. Teraz właściciel musi z rachunku policzyć dla każdej z osobna kwotę na kalkulatorze, wbić na terminal i pobrać należność. W nowych terminalach klient sam zaznaczy, co zamówił, po czym urządzenie automatycznie zsumuje należną kwotę – wyjaśnia Michał Grabowski. Dodaje, że w Polsce coraz bardziej zyskuje popularność kasoterminal. – Dzięki niemu właściciel sklepu nie tylko będzie miał dobry nadzór na obrotami osiąganymi w danym dniu, czy nawet godzinie, ale też zyska bieżącą wiedzę o tym, co się najlepiej sprzedaje – podkreśla Michał Grabowski.

Sektor, któremu trudno się obejść bez transakcji elektronicznych, to e-commerce. – Jeszcze do niedawna wiele osób wybierało opcję dostawy za pobraniem i płaciło kurierowi gotówką. To się bardzo szybko zmienia – ocenia prezes Groszek.

Konsument ma, co lubi

Coraz rzadziej nosimy ze sobą gotówkę. Nie musimy się obawiać o jej zgubienie czy kradzież. Utrata karty zwykle jest mniej dotkliwa, bo można szybko zablokować rachunek i straty są mniejsze niż przy utracie portfela pełnego banknotów.

– 56 proc. Polaków, robiąc zakupy, preferuje płatności bezgotówkowe. Jak wynika z naszych analiz, czterech na dziesięciu klientów rezygnuje z zakupów, jeśli nie można zapłacić kartą czy telefonem – tłumaczy Małgorzata Witkowska.

Korzystanie z wszelkiego rodzaju płatności elektronicznych ułatwia prowadzenie ewidencji zakupów i innych wydatków. Dzieje się to automatycznie, bo wykaz swoich operacji można łatwo sprawdzić w historii rachunku bankowego. Bardzo często bankowe aplikacje pomagają segregować i analizować rachunki, co ułatwia bieżącą kontrolę wydatków.

– Dzięki analizie wyciągu z karty można łatwo ustalić, na co wydajemy najwięcej i czy zawsze są to wydatki racjonalne. I w przyszłości takie wydatki ograniczyć. Przy płaceniu gotówką taka analiza jest utrudniona, bo rzadko kto zbiera wszystkie paragony z całego miesiąca i potem je wertuje – mówi prezes Groszek.

Co może zyskać firma

Do programu Polska Bezgotówkowa może przystąpić firma, która w ostatnich 12 miesiącach nie przyjmowała płatności kartą i jednocześnie nie jest siecią handlową, usługową, czy franczyzobiorcą, do którego należy więcej niż pięć placówek oraz jednostką administracji publicznej. Uczestnik otrzyma pokrycie kosztów związanych z otrzymaniem terminala do akceptacji kart oraz kosztów obsługi płatności bezgotówkowych przez rok. Chyba, że obrót na poszczególnych urządzeniach przekroczy 100 tys. zł w skali 12 miesięcy. Wtedy przedsiębiorcy będą naliczane opłaty zgodne z umową z agentem rozliczeniowym. Do programu można przystąpić tylko jeden raz.

Według danych Fundacji Polska Bezgotówkowa obejmujących terminale zainstalowane w ramach Programu Polska Bezgotówkowa najchętniej sięgają po nie przedstawiciele sklepów (innych niż spożywcze), którzy stanowią prawie 23 proc. placówek posiadających terminal. Na drugim miejscu są sklepy spożywcze (13 proc.), a na trzecim punkty oferujące usługi fryzjerskie, kosmetyczne i SPA – 11,06 proc.

Kartami płacimy coraz chętniej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.