Tylko podatki mogą uratować klimat
Z ielona odbudowa nabiera rozpędu. Kurs na neutralność klimatyczną obierają nawet stawiające wcześniej opór koncerny i gospodarki. W zeszłym tygodniu plany przekierowania gospodarki swojego kraju na tory sprzyjające klimatowi – pod hasłem „zielonej rewolucji przemysłowej” – przedstawił Boris Johnson. W perspektywie kilku miesięcy jest też szansa na ekologiczny zwrot Waszyngtonu.
Mimo to pomiędzy światem polityki a ruchem klimatycznym panuje napięcie. Szmer rozczarowania wśród aktywistów wywołały doniesienia o nominacjach na kluczowe stanowiska w administracji Joego Bidena postaci znanych z korzystania z obrotowych drzwi między polityką a sektorem paliw kopalnych.
Ale rzecz nie tylko w powiązaniach między polityką a konserwatywnym biznesem. Weźmy sektor motoryzacyjny. W minionym tygodniu rządy Wielkiej Brytanii i Niemiec zapowiedziały wielomiliardowe inwestycje w rozwój rynku samochodów elektrycznych. Nowe środki mają wspomóc rozwój technologii i jej konkurencyjność, umożliwiając wygaszanie silników spalinowych – Londyn chce, by zakaz ich sprzedaży obowiązywał już od 2030 r. Istotną częścią tych programów są dopłaty do zakupów elektrycznych aut.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.