Polityków susza interesuje sezonowo
Od kosztownej budowy wielkich zbiorników lepsza byłaby retencja rozproszona i renaturyzacja rzek – mówi w rozmowie z DGP Zbigniew Kundzewicz
fot. Piotr Skórnicki/Agencja Gazeta
Zbigniew Kundzewicz, profesor nauk o ziemi w Instytucie Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN
Pod koniec kwietnia jeden z synoptyków Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej mówił, że żeby zażegnać suszę, musiałoby w Polsce padać regularnie przez trzy miesiące. Na razie w wielu miejscach pada od prawie dwóch. Możemy odetchnąć z ulgą?
Ostatnie deszcze przyszły po dwóch suchych latach, w których suma rocznych opadów plasowała się znacznie poniżej średniej. Ostatnie obfite opady nie uzupełnią tych niedoborów. Żeby woda dotarła do głębszych, istotnych z punktu widzenia wegetacji pokładów gleby, potrzeba więcej czasu i więcej wody. Nie oznacza to, że sytuacja się nie poprawiła. Istniała poważna obawa, że trzeci suchy rok z rzędu będzie oznaczać suszę głębszą i bardziej dokuczliwą niż poprzednie. Jeszcze kwiecień był bardzo suchy, co ten niepokój wzmocniło. Dziś możemy mówić o tym, że tego najczarniejszego scenariusza udało się uniknąć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.