Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Samochody lepsze dla środowiska

Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Samochody osobowe przyczyniają się do 5 proc. emisji dwutlenku węgla do atmosfery. W samej Europie, według danych Komisji Europejskiej, udział ten sięga 12 procent emisji, co wzbudza krytykę ekologów.

Najbardziej krytykowani są wytwórcy luksusowych aut z dużymi silnikami. Ich wpływ na środowisko - w powszechnym mniemaniu - jest bowiem największy. Wdzięcznym podmiotem krytyki są na przykład niemieccy producenci luksusowych aut. Wszak Audi, BMW, Mercedes, nie mówiąc już o Porsche, znani są przede wszystkim z produkcji szybkich samochodów z mocnymi silnikami.

Rzeczywistość jest jednak inna. Okazuje się bowiem, że właśnie te koncerny (ale też te z USA, Francji, Włoch, Szwecji) inwestują setki milionów euro w technologie, które zmniejszają emisję szkodliwych substancji do atmosfery. W konsekwencji doszło do tego, że nowe, kilkusetkonne BMW jest mniej szkodliwe dla atmosfery niż stary, o wiele słabszy VW Passat.

Mianem aut przyjaznych środowisku można zatem określić w zasadzie każdy nowoczesny samochód. Klienci potrzebują ,jednak jaśniejszych sygnałów niż to, że ich nowe auto, choć szybkie i dobrze wyposażone, spala niewiele paliwa i nie zagraża zbytnio środowisku na naszej planecie. Producenci szukają więc haseł reklamowych i ewidentnych nowinek technicznych, które da się dobrze sprzedać. I zapewne z tego powodu powstały samochody hybrydowe. Pierwsi w ich produkcji na masową skalę okazali się zmyślni Japończycy z Toyoty.

Dziś koncern ten należy do awangardy producentów eko-samochodów, a świetne kampanie reklamowe prowadzone w USA sprawiły, że znana i w Polsce Toyota Prius stała się symbolem przyjaznej środowisku motoryzacji. To prawdziwy cud, bo generalnie napęd hybrydowy, w tym przypadku stanowiący połączenie silnika na benzynę i motoru elektrycznego, najlepiej sprawdza się właściwie tylko w pojazdach, które często ruszają z miejsca i zatrzymują się. Ot, takie jak choćby autobus bądź śmieciarka. Jako auta osobowe, hybrydy sprawdzą się jedynie w dużych, zatłoczonych miastach. Na przykład w Japonii, skąd też pochodzi Prius.

Samochody spalinowo-elektryczne nie przynoszą za to prawie żadnych korzyści na drogach szybkiego ruchu, na których tak naprawdę niczym nie różnią się od zwykłych aut z silnikiem na benzynę lub olej napędowy. Po prostu, jadąc ze stałą prędkością nie da się efektywnie wykorzystać silnika elektrycznego.

Mimo to Amerykanie, a od kilku lat i Europejczycy, coraz chętniej sięgają po hybrydy. Toyota obecnie oferuje jedynie Priusa (już trzeciej generacji), zaś w niedługim czasie być może zaproponuje też spalinowo-elektrycznego Aurisa oraz Yarisa. Oba modele będą sporo tańsze od modnego Priusa. Japończycy mają również w ofercie cały zestaw luksusowych hybryd, czyli Lexusy: od średniej wielkości GS 450h, poprzez terenowego RX 450h aż po luksusowego LS 600h. Warto dodać, że są to dość szczególne "ekologiczne" auta: z silnikami o mocach od 340 do 445 KM. Nie trzeba dodawać, że to piekielnie szybkie samochody.

Toyota i Lexus powoli tracą jednak swój monopol na pojazdy hybrydowe. Na ich rodzimym rynku, w Japonii, konkurentem stała się Honda ze swoim nowym Insightem, autem może mniej zaawansowanym technologicznie niż Prius, ale za to wyraźnie od niego tańszym. Właśnie niska cena zachęciła wiele osób do zakupu hybrydowej Hondy, która od kilku miesięcy jest też sprzedawana w Europie. Przy okazji, Honda zmusiła Toyotę do obniżenia ceny Priusa. Niestety, jedynie w Japonii.

Również i Lexusy doczekały się rywali. Niemieccy producenci właśnie zaczynają sprzedawać hybrydowe, luksusowe limuzyny: Mercedesa S 400 Hybrid oraz BMW ActiveHybrid 7. Nie są to tzw. "pełne" hybrydy, czyli pozwalające jechać z wykorzystaniem samego silnika elektrycznego. Ten ostatni w tych akurat pojazdach jedynie wspomaga silnik spalinowy przy ruszaniu i nagłym przyspieszaniu oraz regeneruje energię podczas hamowania. To jednak wystarczy, by osiągnąć spadek zużycia paliwa o około 15 proc. w porównaniu z tym samym modelem, lecz tylko z silnikiem spalinowym. Rzecz jasna zakładając, że jeździ się i w trasie, i w mieście.

Warto dodać, że np. limuzyna BMW bynajmniej nie jest słabym, ekoautem. W sumie jej zespół napędowy, składający się z 4,4-litrowego V8 i niedużego motoru elektrycznego, ma aż 455 KM, co pozwala rozwinąć prędkość 100 km/h w około 5 sekund i bez trudu rozpędzić się aż do 250 km/h.

Podobne osiągi ma mieć inne, hybrydowe BMW. Będzie to model X6, czyli terenówka o sylwetce przywodzącej na myśl sportowe samochody. Da ona do dyspozycji kierowcy aż 480 KM. Oznacza to, że bawarski koncern właśnie zaczyna produkcję najmocniejszego auta hybrydowego wytwarzanego seryjnie. Tym razem jest to już tzw. "pełna" hybryda, co oznacza, że X6 jest w stanie jechać, wykorzystując jedynie silniki elektryczne (są aż dwa). Tyle że energii z baterii wystarczy na przejechanie zaledwie 2,5 km i to z prędkością nie większą niż 50 km/h. Cóż, podobnie jest i w popularnej Toyocie Prius...

W kolejnych miesiącach i latach do sprzedaży w Europie trafią kolejne hybrydowe modele, w tym np. Peugeot 3008, który będzie hybrydą z silnikiem Diesla. O tyle specyficzną, że przednie koła tego kompaktowego SUV-a ma napędzać jedynie silnik spalinowy, tylne zaś tylko elektryczny. Zdaniem inżynierów Peugeota rozwiązanie to sprawdza się wręcz znakomicie.

W codziennej eksploatacji świetnie sprawują się jednak tak naprawdę zwykłe, nowoczesne turbodiesle. Umieszczone pod maską kompaktowego samochodu lub nawet w limuzynie klasy średniej potrafią spalić w trasie sporo poniżej 5 l/100 km i to przy całkiem żwawej jeździe. Ceną za tak nieduży apetyt na olej napędowy nie są bynajmniej osiągi, bo przecież 110 KM w samochodzie wielkości VW Passata to wartość w zupełności wystarczająca dla niemal każdego kierowcy. Chyba że ktoś potrzebuje auta do ścigania się z innymi, a nie normalnej, spokojnej jazdy.

W wielu samochodach z tradycyjnymi silnikami, czy to na benzynę, czy to na olej napędowy, stosuje się też przeróżne modyfikacje mające na celu zmniejszenie spalania. Od wielu lat wykorzystywane jest elektryczne wspomaganie układu kierowniczego, które nie obciąża silnika tak, jak tradycyjne, hydrauliczne. Od niedawna zaś popularność zyskują tzw. systemy "start & stop". Ich zadaniem jest zmniejszenie zużycia paliwa w ruchu miejskim. Jak? Po prostu wyłączają silnik, gdy auto zatrzymuje się na światłach bądź w korku i włączają go ponownie, gdy kierowca chce ponownie ruszyć. Te najlepsze działają tak, że praktycznie się tego nie zauważa. Może wyjąwszy fakt, że podczas postoju na światłach w aucie robi się nagle dziwnie cicho.

EKOAUTA W POLSCE

Mimo że w Polsce ciągle nie ma podatków od środków transportów, których wielkość byłaby uzależniona od ilości wytwarzanego dwutlenku węgla lub spełniania norm emisji spalin określanych przez władze Unii Europejskiej (np. Euro 5), to jednak wszyscy producenci oferują u nas wszelkie dostępne w innych krajach modele przyjazne dla środowiska. Prawda jest jednak taka, że auta w tych szczególnych odmianach najczęściej są nieco droższe niż zwykłe, co w naszym kraju odstrasza nabywców. Zwykle wolimy kupić lepiej wyposażony samochód ze zwykłym silnikiem na benzynę lub turbodieslem niż zainwestować w superoszczędny model. Tym bardziej, że różnica w cenie najczęściej jest tak duża, że "inwestycja" ta zwróci się po kilkuset tysiącach przejechanych kilometrów.

Na szczęście niektórzy producenci oferują nowoczesne i bardzo oszczędne samochody w rozsądnych cenach, nie różnicując, czy wybiera się zwykły model, czy też ten bardziej przyjazny środowisku. W dobrej cenie można na przykład kupić auta Volvo serii eDrive, niektóre modele Mercedesa z logo BluTec, Skody serii GreenLine bądź Volkswageny BlueMotion. Wybór jest z każdym tygodniem coraz większy, warto zatem przed zakupem dokładnie przejrzeć cennik.

Oczywiście można u nas kupić też samochody hybrydowe. Z tych kompaktowych do wyboru są Honda Insight i Toyota Prius (nowa dopiero od stycznia przyszłego roku), z tych większych można zaś kupić jeden z trzech modeli Lexusa, a także hybrydowego Mercedesa Klasy S. W kolejnych miesiącach dołączą kolejne modele BMW i Mercedesa, a później także Audi.

CO NIESIE PRZYSZŁOŚĆ

Zdaniem wielu ekspertów branży motoryzacyjnej przyszłość na pewno nie należy do samochodów hybrydowych, które są jedynie fazą przejściową między autami czerpiącymi energię z paliw kopalnych, a samochodami przyszłości.

Już teraz coraz więcej producentów ogłasza rozpoczęcie produkcji (zwykle w najbliższych latach) samochodów całkowicie elektrycznych. Takich, które "tankuje" się z gniazdka elektrycznego, zostawiając auto podłączone do prądu na noc. Wadą takich pojazdów będzie jednak niewielki zasięg. Przy obecnych możliwościach typowych baterii po pełnym naładowaniu da się przejechać najwyżej 200 kilometrów. W ruchu miejskim to wystarczy, ale o wyjeździe na wypoczynek nad morze lub w góry nie ma mowy. Nikt przecież nie będzie sobie dzielił 400-kilometrowej podróży na dwa etapy, z ładowaniem baterii w środku.

Alternatywą dla aut elektrycznych w odleglejszej przyszłości staną się pojazdy zasilane wodorem. Mogą to być albo samochody z silnikami spalinowymi dostosowanymi do spalania tego wybuchowego gazu albo też auta na prąd, w których zainstalowane będą ogniwa paliwowe. Te ostatnie pobierają wodór, produkują zaś energię elektryczną i prąd. Kłopot w tym, że nie istnieje jeszcze infrastruktura, która pozwoliłaby tankować wodór. W USA i Europie powstają dopiero pierwsze, eksperymentalne stacje, na których można tankować wodór. Kłopot w tym, że jest to gaz bardzo wybuchowy, trzeba zatem mieć na względzie i jego bezpieczne przechowywanie, i transport.

Jarosław Horodecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.