Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Bursztyn: sezon zbiorów rozpoczęty, Mierzeja Wiślana w niebezpieczeństwie

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

W ciągu dnia kłusownik może zebrać kilka kilogramów bursztynu wartego 3 tys. zł.

Bursztyniarze z Mierzei Wiślanej rozpoczęli sezon połowu na złoto Bałtyku. Problem w tym, że nie przechadzają się brzegiem morza, wypatrując w piasku drobnych kamyczków, lecz przekopują wzdłuż i wszerz lasy mierzei przy użyciu tzw. sztyc. Te specjalne aluminiowe rury kosztują aż 12 tys. zł za sztukę, jednak ta inwestycja szybko się kłusownikom zwraca. Za pomocą jednej sztycy w ciągu dnia mogą wydobyć z ziemi nawet kilka kilogramów bursztynu i zarobić na nim ok. 3 tys. zł (kilogram sukcynitu kosztuje - zależnie od jego jakości - od kilkuset do kilku tysięcy złotych). A przyroda i Nadleśnictwo Elbląskie liczą straty, ponieważ takie wypłukiwanie niszczy ziemię, powoduje tworzenie się dołów, doprowadza do osunięć gruntu oraz wywracania się i obumierania drzew. - Osuwiska musimy zabezpieczać, a część szkód niwelować. Niemniej straty są ogromne - mówi Arkadiusz Niemczyk z nadleśnictwa. Dodaje, że Straż Leśna próbuje oczywiście walczyć z bursztynowymi kłusownikami. - Rekwirujemy im sprzęt i wypisujemy najwyższe możliwe mandaty, czyli w wysokości tysiąca złotych. Oni jednak nic sobie z tego nie robią i następnego dnia przychodzą z nowymi sztycami - mówi.

Mierzeja nie może rozwiązać problemu z nielegalnymi łowcami złota Bałtyku w taki sposób, jak zrobił to np. Gdańsk (tam od 2008 r. miasto dzierżawi działki prywatnym firmom i wydaje koncesje na wydobycie bursztynu), ponieważ jej lasy znajdują się w obszarze chronionym Natura 2000.

@RY1@i02/2010/212/i02.2010.212.000.002b.001.jpg@RY2@

Fot. shutterstock

db

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.