Co się dzieje z tym klimatem
Jeszcze nigdy, tak jak w tym roku, pytania o spowodowane przez człowieka zmiany klimatyczne nie były tak aktualne. Ale jest to też rok, w którym nauka o globalnym ociepleniu została zakwestionowana. To wynik tzw. climategate - prasa ujawniła, że naukowcy pracujący dla IPCC, agendy ONZ, zatajali wyniki badań, które przeczyły wpływowi człowieka na zmiany klimatu. Tegoroczne ekstrema pogodowe i climategate rzuciły jednak nieco światła na niektóre spośród najskrzętniej skrywanych sekretów klimatologii - na obszary, po których naukowcy po prostu nie wiedzą, czego się spodziewać. Ta niepewność dotyczy samej natury zmian klimatu oraz tego, kiedy i gdzie one uderzą. I jak będą dotkliwe.
Jeżeli naukowcy mają rację, emisja gazów cieplarnianych musi zacząć spadać w ciągu 10 lat, byśmy mieli szanse uniknięcia najgorszych efektów globalnego ocieplenia. To wymagałoby drastycznych zmian w gospodarce i rewolucji w zachowaniach konsumenckich. Przy tak wysokiej i kosztownej stawce politycy i menedżerowie domagają się odpowiedzi - gdzie? kiedy?
John Beddington, główny doradca brytyjskiego rządu ds. nauki, postanowił zmierzyć się z problemem i uruchomił stronę internetową poświęconą najbardziej kontrowersyjnym zagadnieniom związanym ze zmianami klimatycznymi. - Najmniej pewne jest to, jak bardzo zły obrót przybiorą sprawy - tłumaczy. Przykład? Część naukowców przewiduje, że temperatura w Arktyce może wzrosnąć o 8 stopni Celsjusza, inni, że aż o 16. Różnica ogromna, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że dzisiejsze temperatury są o 6 stopni wyższe niż podczas ostatniej epoki lodowcowej.
Beddington wskazał na kolejny wielki obszar niepewności z punktu widzenia polityków - jak szybko świat się ociepla. W 2060 r. może być o 4 stopnie cieplej, ale równie dobrze może to nastąpić do roku 2100. Dla naukowców mieści się to w granicach błędu, ale dla decydentów i biznesu to gigantyczna różnica. A od ustalenia konkretnej daty zależeć będzie to, o ile trzeba ograniczyć emisję dwutlenku węgla, a w związku z tym jak bardzo reformować gospodarkę. - Jesteśmy pewni, że świat się ociepla i niemal pewni, że wiele z tego jest dziełem człowieka - tyle jest w stanie powiedzieć David Easterling z amerykańskiego narodowego urzędu ds. oceanów i Atmosfery (NOAA). Peter Scott z brytyjskiego instytutu meteorologicznego dodaje, że oznaki ocieplenia są tak wyraźne, że "widać na nich ludzkie odciski palców".
Prawdziwe problemy pojawiają się, gdy naukowcy zagłębiają się w szczegółowe przewidywania. Na zeszłorocznym szczycie ONZ w Kopenhadze rządy zgodziły się, że należy powstrzymać wzrost temperatury o 2 stopnie Celsjusza w porównaniu z epoką przedprzemysłową. Ten poziom pochodzi z raportu IPCC. Jednak wartość 2 stopni pojawia się tam zaledwie raz, wśród kilku innych możliwości przewidujących wzrost temperatury od 1,5 stopnia Celsjusza do 4.
Według rządów trzymanie się celu 2 stopni będzie wymagało obniżenia globalnej emisji CO2 o połowę do 2050 r. To daje krajom miernik, według którego mogą one kształtować swoją politykę w sferze zmian klimatycznych. Jednak według Vicky Pope z instytutu meteorologicznego ograniczenie globalnej emisji CO2 o połowę do 2050 r. da jedynie 50-procentową szansę uniknięcia klimatycznej katastrofy.
Zestawmy jeszcze reakcje na tegoroczne susze w Rosji i powodzie w Pakistanie z odpowiedzią na dotkliwe mrozy, które na początku roku skuły większość Europy i USA. Klimatolodzy uznali je za nieistotne odchylenie od trendu.
- Wszelkie rekordowo niskie temperatury lub surowe zimy są przypisywane naturalnej zmienności ziemskiego klimatu. Ale nadzwyczajne zdarzenia pogodowe, do których dochodzi latem, są przypisywane zmianom klimatycznym spowodowanym przez człowieka - mówi Benny Peiser, dyrektor sceptycznego think tanku Global Warning Policy Foundation. Ten niespójny sposób traktowania nadzwyczajnych wydarzeń pogodowych jest dla niego powodem, przez który "klimatologia traci zaufanie i szacunek".
Jednak dla klimatologów wskazywanie obszarów wątpliwości niesie ze sobą kolejny dylemat: jeżeli pokażą poziom niepewności naturalny w każdym modelu naukowym, dadzą amunicję tym, którzy atakują całą koncepcję globalnego ocieplenia, a politycy zyskają łatwe usprawiedliwienie, by nic nie robić.
Jednak badacze są przekonani, że mogą określić ryzyko i skalę niepewności, nie wypaczając podstawowego przekazu: że działalność człowieka ma wpływ na zmiany klimatu. - Ale musimy rzetelnie przekazywać informacje o tym, co wiemy, a czego nie - mówi Nicola Ranger z Grantham Research Institute on Climate Change przy London School of Economics.
Instytut meteorologiczny Pope wskazuje, że choć górne granice przewidywań wzrostu temperatury są wyjątkowo rozbieżne, dolne są precyzyjnie określone. - O ile nie możemy być pewni, czy świat ociepli się o katastrofalne 4 stopnie Celsjusza czy więcej, wzrost o przynajmniej półtora stopnia, przy zachowaniu obecnych trendów, jest pewny - mówi.
Pozostają jednak wciąż kolejne obszary niepewności. Tropikalne burze: czy zdarzają się one coraz częściej? Jak zlokalizowanie tego efektu może wpłynąć na różne regiony świata, nie wspominając już o prawdopodobnych konsekwencjach dla ludzkiej aktywności i infrastruktury?
Jakkolwiek frustrujące byłyby te przewidywania, to właśnie o lokalnych efektach ludzie chcą wiedzieć najwięcej. Mieszkańcy Azji Południowej i Rosji muszą być poinformowani, czy katastrofy, w obliczu których stoją dzisiaj, powtórzą się za rok, za 20 lat czy za 100.
Poza tymi kwestiami istnieje kluczowy problem naukowy, który trzeba ostatecznie rozwiązać. Niektórzy naukowcy twierdzą, że obecne prognozy przeceniają wpływ dwutlenku węgla na klimat, podczas gdy inni - szczególnie ci, którzy kierują się przesłankami lub reakcjami - przewidują, że katastrofa jest już blisko.
Kiedy poznamy odpowiedzi na te wszystkie pytania? Niezbyt szybko. Jedna z najbardziej kontrowersyjnych kwestii - chmury i ich wpływ na klimat - jest obiektem badań od przynajmniej 30 lat i wciąż brak ostatecznych rozstrzygnięć.
Jednocześnie stężenie dwutlenku węgla w powietrzu rośnie z roku na rok. Kiedy przedostanie się on do atmosfery, może tam pozostawać przez sto lat, pogłębiając efekt ocieplenia. Problem polega na tym, że jeżeli wstrzymamy się z działaniami do czasu, kiedy obszary niepewności zostaną wyjaśnione, może się okazać, że dla świata jest już za późno.
@RY1@i02/2010/172/i02.2010.172.186.0014.001.jpg@RY2@
Fot. Reuters/Forum
@RY1@i02/2010/172/i02.2010.172.186.0014.002.jpg@RY2@
Fot. AP
@RY1@i02/2010/172/i02.2010.172.186.0014.003.jpg@RY2@
Fot. AP
TŁUM. TK
© The Financial Times Limited 2010.
Fiona Harvey
All Rights Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu