Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Piasek cenniejszy od złota

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Świat nie konkuruje już tylko o dostęp do złóż ropy naftowej, gazu czy węgla. By podtrzymać wzrost gospodarczy, konieczne jest posiadanie zwykłego piasku, który w ostatnich latach stał się niemal tak samo cenny jak surowce energetyczne.

Piasek to fundament rozwoju. I to dosłownie. Dzięki niemu Singapur przez ostatnie pół wieku powiększył się aż o 22 proc.: z 582 kmkw. do 710 kmkw. Bajecznie bogate miasto-państwo położone na południowym krańcu Półwyspu Malajskiego nie szczędzi środków na kupowanie najpowszechniej występującej na świecie skały, by zyskać nową powierzchnię pod budowę domów i fabryk. Jego ofiarą padały już plaże i wybrzeża Malezji, Wietnamu, Chin oraz Indonezji. W ostatnich latach o wiele biedniejszych Kambodży, Birmy i Bangladeszu.

W podobny sposób co Singapur rozrastają się także inne bogate, ale małe państwa.

Brytyjska organizacja ekologiczna Global Witness alarmuje w najnowszym raporcie, że każdego miesiąca aż 60 tys. ton piasku z prowincji Koh Kong z południowo-zachodniej części Kambodży trafia do Singapuru. A taki proceder trwa też w innych częściach kraju. - Piasek jest wydobywany w sposób odkrywkowy, co całkowicie rujnuje życie ludzi żyjących z morza. A nie mamy żadnych dowodów na to, by podejmowano jakiekolwiek działania osłonowe - stwierdza raport. Global Witness twierdzi na dodatek, że w handel piaskiem jest zamieszane najbliższe otoczenie premiera Hun Sena, a być może nawet i on sam.

Rząd Kambodży odrzuca te oskarżenia. Broni się, twierdząc, że w całym kraju obowiązuje zakaz wydobywania morskiego piasku, z wyjątkiem lokalnych społeczności, które mogą pogłębiać przybrzeżne przejścia dla swoich łodzi. Przeczą jednak temu liczby. Global Witness twierdzi, że rocznie tylko z prowincji Koh Kong sprzedaje się piasek za 248 mln dol.

Handel piaskiem to prawdziwa żyła złota. Wydobycie tony w Kambodży kosztuje niecałe 3 dol., ale ta sama tona w Singapurze jest sprzedawana nawet za 26 dol. To ponad 8,5-krotne przebicie. Mało który interes przynosi tak wielkie zyski przy tak niskich nakładach.

Handlarze wiedzą, że 26 dol. za tonę piasku to dla bogatego Singapuru wciąż niewiele. Zwłaszcza że 4-milionowe miasto-państwo desperacko szuka sposobu na uniknięcie klęski przeludnienia. By budować nowy ląd, Singapur kupował piasek od regionalnych sąsiadów, ale przed kilkoma laty Malezja, Chiny, Indonezja i Wietnam wprowadziły zakaz jego sprzedaży. Sama Kambodża nie zaspokoi głodu maleńkiego państewka.

Powstały więc gangi, które zajmują się kradzieżą piasku. Nocami statki wyposażone w specjalne maszyny ssące, zwane odkurzaczami, podkradają się pod indonezyjskie wyspy i pochłaniają piasek z malowniczych plaż. Greenpeace Indonezja alarmuje, że z powodu kradzieży do końca dekady znikną co najmniej 83 wyspy. - Sytuacja przekroczyła już poziom krytyczny, one ledwo wystają ponad poziom wody. Najgorsza sytuacja panuje na wyspach Nipah, Karimun oraz na wybrzeżu koło Riau - powiedział rzecznik organizacji Nur Hidayati.

W ten sposób co Singapur rozrastają się również inne bogate, ale małe państwa. Położony w Zatoce Perskiej Bahrajn też kupował piasek od azjatyckich krajów, a po wprowadzeniu przez nie zakazu zwrócił się z ofertą do Arabii Saudyjskiej. Jednak w 2009 roku królestwo Saudów odmówiło, choć piasku ma pod dostatkiem. Teraz Bahrajn flirtuje z Bangladeszem. Także Dubaj kupował tony piasku, który - dopóki nie dopadł go kryzys - służył do realizacji jednych z najbardziej ambitnych programów tworzenia nowych lądów.

Ale rynek nie lubi próżni. Zakazy sprzedaży piasku wprowadzane prze kraje azjatyckie cieszą eksporterów z innych regionów świata. - To tym lepiej dla nas - powiedział Tim Sintop, właściciel firmy z USA.

@RY1@i02/2010/094/i02.2010.094.000.014a.001.jpg@RY2@

Fot. Shutterstock

Z powodu kradzieży piasku z powierzchni ziemi mogą zniknąć 83 indonezyjskie wyspy

Piotr Czarnowski

piotr.czarnowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.