Do końca roku Polska chce zarobić 150 mln euro na sprzedaży praw do emisji CO2
Jest spora kolejka zainteresowanych państw, które potrzebują odkupić prawa do emisji. Intuicyjnie szacuję, że uda się nam w tym roku zarobić łącznie około 150 mln euro. Mamy już nawet zorganizowane zespoły negocjacyjne. Nie zdradzę jednak, z kim konkretnie będą prowadzone negocjacje, dopóki nie uda nam się ustalić wszystkich szczegółów.
Naprawdę ciężko przewidzieć, jak będzie wyglądała sytuacja w 2011 roku, ale jeśli spojrzymy na ten rok - nie jest źle. Robimy wszystko, by dotrzeć do potencjalnych kupców i przekonać ich, żeby te nadwyżki, nazywane jednostkami AAU, kupili u nas, a nie od Ukrainy czy Rosji, które mają ich jeszcze więcej do sprzedania, bo łącznie ok. 6 mld ton. Mamy specjalny plan dotarcia do kupców. Aktywnie działamy i przekonujemy, by kupowali u nas, pokazując, że to, co Polska zarobi na sprzedaży CO2, jest realnie przekazywane na projekty w zakresie redukcji emisji. I tak Japończykom zagwarantowaliśmy, że wydane przez nich 30 mln euro zostanie w całości przeznaczane na termomodernizację budynków użyteczności publicznej. Polska naprawdę wszystko, co zarobi na tej sprzedaży, wydaje na ochronę klimatu, a gwarancją tego są wiarygodny i transparentny system oraz sprawdzona instytucja, jaką jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dla kupców jest to dowodem na to, że wydając pieniądze, przyczyniają się do realnego zmniejszenia emisji CO2.
Trzeba mieć świadomość, iż obecnie na rynku jest więcej sprzedających niż kupujących i trudno będzie sprzedać całą polską nadwyżkę jednostek AAU.
To jest właśnie poważny problem. Komisja Europejska chciałaby, by wszystkie państwa po 2012 roku zostały ze stanem zerowym. Polska jednak postuluje, by to, czego nam się nie uda sprzedać do 2012 roku, przeszło na kolejne lata. I o to właśnie trwa aktualnie walka. Rozstrzygnie się ona prawdopodobnie w grudniu 2011 roku na szczycie w Johannesburgu. W drugim półroczu 2011 roku to Polska będzie sprawowała prezydencję w Unii Europejskiej, więc to polski minister środowiska będzie wśród czterech, pięciu najważniejszych graczy na tym szczycie. To nam daje spore szanse na to, by wynegocjować dobre dla nas warunki.
Oczywiście na tym, żeby nadwyżki emisji przeszły na dalsze lata, zależy także Rosji i Ukrainie oraz państwom z Europy Środkowo-Wschodniej, które mają nadwyżkę jednostek AAU. Przeciwna jest Komisja Europejska, która uważa, że pozwolenie na dalszą ich sprzedaż byłoby mało wychowawcze. Uważa, że państwa, zamiast redukować emisję, nadal będą dokupywać to, czego im brakuje.
Byłoby tak, gdyby pieniędzy zarobionych na sprzedaży jednostek AAU nie przeznaczano na dalszą redukcję emisji. Na szczęście jednak właśnie dzięki temu mechanizmowi redukcja emisji staje się naprawdę opłacalna. CO2 stał się kolejnym instrumentem finansowym. Można go trzymać na koncie, sprzedawać go i kupować, a także na nim zarabiać. Tu biznes i ekologia świetnie się zgrały.
@RY1@i02/2010/068/i02.2010.068.000.007a.001.jpg@RY2@
Fot. Paweł Szadkowski/Forum
Polska liczy, że do 2012 r. na handlu dwutlenkiem węgla zarobi nawet miliard euro
minister środowiska, profesor na Wydziale Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu