Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Azbestowy śmietnik

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rakotwórczy azbest jest źle usuwany - zagraża życiu nie tylko pracowników, ale i postronnych osób. Przy obecnym tempie będziemy się go pozbywać kilkaset lat

W polskich szkołach, urzędach, przedsiębiorstwach, a nawet drogach wciąż znajduje się około 14 mln ton azbestu. Do tej pory udało się usunąć nieco ponad 1 mln ton. Z tego na legalne składowiska odpadów trafiło mniej niż 0,5 mln ton.

Reszta jest często porzucana na dzikich wysypiskach śmieci w lasach lub zbiornikach wodnych. Pozostawiają je tam także właściciele posesji, którzy samodzielnie usunęli azbest na przykład ze swoich dachów. To łatwe, bo nikt tak naprawdę nie wie, ile go jest ani gdzie się znajduje.

Dzieje się tak, mimo że od 2003 roku są realizowane rządowe programy usuwania tego surowca. Jednak większość samorządów nie zinwentaryzowała wyrobów azbestowych i nie opracowała planu ich rozmieszczenia lub zrobiła to nierzetelnie. Administracja nie egzekwuje też informacji o wyrobach azbestowych od właścicieli nieruchomości.

W efekcie np. w województwie lubelskim usunięto do tej pory tylko 0,3 proc. wyrobów azbestowych. Z obliczeń Najwyższej Izby Kontroli wynika, że przy obecnym tempie prac Lubelszczyzna pozbędzie się ich w 2576 roku, a nie do końca 2032 roku, jak zakłada rządowy program.

W wielu regionach Polski poziom stężenia rakotwórczych włókien w powietrzu przekracza więc akceptowany poziom.

Co więcej, rakotwórcze materiały są usuwane nie tylko zbyt wolno, ale też nieprawidłowo. Z ubiegłorocznych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, do których dotarł DGP, wynika, że 77 proc. firm je usuwających zajmowało się tym dorywczo - robiły to na przykład z braku zleceń na remonty. Co piąta niewłaściwie postępowała z odpadami azbestowymi, a co trzecia nie oznakowała obszaru, na którym prowadzono niebezpieczne prace. To niezwykle niebezpieczne dla osób, które przebywają lub mieszkają w pobliżu, bo groźne dla życia i zdrowia włókna azbestu przedostają się do powietrza najczęściej w wyniku uszkodzenia wyrobów, które je zawierają.

Do końca 2008 r. na choroby wywołane pyłem azbestowym zapadło 1,9 tys. osób z miejscowości, w których funkcjonowały zakłady azbestowo-cementowe. Ponad 400 z nich choruje na raka płuc lub międzybłoniaka opłucnej, nieuleczalny nowotwór zabijający najczęściej w ciągu roku. Chorych będzie przybywać, bo pierwsze objawy schorzeń mogą się ujawnić nawet po kilkudziesięciu latach od kontaktu z niebezpiecznym pyłem.

Łukasz Guza

lukasz.guza@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.