Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Koszty produkcji polskich firm chemicznych mogą wzrosnąć o 20 proc.

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Przyjęte niedawno przez Komisję Europejską zasady przydzielania darmowych pozwoleń na emisję CO2 to obecnie największy problem branży. Polski rząd chce zaskarżyć te regulacje.

Największe polskie przedsiębiorstwa chemiczne podpisały "Stanowisko sektora nawozowego w sprawie problemów mających istotny wpływ na rozwój branży chemicznej w Polsce". Sygnatariusze stanowiska wskazali działania, których podjęcie jest niezbędne dla dalszego funkcjonowania przemysłu chemicznego. Ich zdaniem przemysł chemiczny w Polsce, w tym nawozowy, stoi przed zagrożeniem utraty konkurencyjności, a nawet dalszego funkcjonowania. By to zmienić, konieczne jest przedsięwzięcie niezbędnych działań. Chodzi o uelastycznienie polityki akcyzowej państwa, uznanie przez Komisję Europejską (KE) odmienności energetycznej Polski i przyznanie długich okresów przejściowych na dostosowanie nowoczesnych technologii, uzyskanie konkurencyjnych cen gazu ziemnego i energii oraz zmianę obecnej definicji pojęcia produkcji energii elektrycznej.

Podpisanie stanowiska miało miejsce podczas XV ogólnopolskiej konferencji "Trendy Ekorozwoju w Przemyśle Chemicznym", jaka odbyła się 18 - 20 maja w Zakopanem. Konferencję zorganizował tarnowski oddział Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Chemicznego oraz Azoty Tarnów (AT) przy współudziale Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego (PIPCh). Pod dokumentem podpisali się prezesi: Ciechu, Azotów Tarnów, ZAK, Zakładów Azotowych Puławy, Zakładów Chemicznych Police, należącego do PKN Orlen Anwilu, a także Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Chemicznego oraz Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Sygnatariusze wskazali skutki, jakie dla polskiego przemysłu chemicznego wynikają z wprowadzenia EU ETS III, czyli europejskiego system handlu emisjami. Przy założeniu ceny uprawnień około 30 euro za tonę CO2 wzrost kosztów produkcji wyniesie około 20 proc. Wyższe koszty przełożą się na cenę produktu końcowego, niekonkurencyjną nie tylko w stosunku do producentów spoza EU-27, ale także z obszaru Unii Europejskiej. W ubiegłym tygodniu wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak zapowiedział, że Polska zaskarży do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) decyzję Komisji Europejskiej dotyczącą darmowych pozwoleń na emisję CO2. Rozmowy w resortach skarbu, środowiska oraz gospodarki w tej sprawie już się zakończyły i wniosek dotyczący skargi jest przygotowywany. Powodem tak ostrej decyzji rządu jest nie tylko włączenie branży chemicznej do Europejskiego Systemu Handlu Emisjami.

- Pomimo naszych starań Komisja Europejska w tym zakresie była nieugięta i będziemy występowali do instytucji wymiaru sprawiedliwości w UE, aby to rozstrzygnięcie zmienić - powiedział Waldemar Pawlak.

Jak zaznaczył, przyjęte przez KE rozwiązanie jest szkodliwe i przekraczające zasady traktatowe, szczególnie zasadę proporcjonalności, a także zasadę subsydiarności. Skarga musi zostać złożona w czerwcu.

Pod koniec kwietnia KE przyjęła zasady obliczania liczby darmowych pozwoleń na emisję CO2 w przemyśle w latach 2013 - 2020. Wyznacznikiem będą tzw. benchmarki, czyli emisje występujące przy użyciu najnowocześniejszych technologii dostępnych w całej UE (a nie w poszczególnych krajach). Według resortu gospodarki sprowadza się to do technologii z użyciem paliwa gazowego, podczas gdy w Polsce powszechnie stosowanym paliwem jest węgiel. Może to oznaczać w naszym kraju znaczny wzrost kosztów w branżach energochłonnych, takich jak ciepłownictwo, sektor chemiczny, cementowy czy papierniczy.

- W prawie europejskim jest mowa, że ten miks (wykorzystanie różnych surowców do produkcji energii - red.) jest ustalany na poziomie narodowym, a więc nie może być narzucany przez Komisję - dodaje wicepremier Waldemar Pawlak.

Według niego decyzja KE w sprawie pozwoleń na emisję CO2 jest nie do zaakceptowania.

- To jest pewnego rodzaju triumf idei nad zdrowym rozsądkiem - ostro podsumowuje minister gospodarki.

Zgodnie z kwietniową decyzją KE kraje UE mają do 30 września dostarczyć Komisji dane dotyczące instalacji przemysłowych na swoim terenie. Na ich podstawie KE wyliczy w 2012 r. przydziały darmowych pozwoleń dla każdej z nich na lata 2013 - 2020. Mają być one przydzielane dla każdej z nich maksymalnie do wysokości tzw. benchmarków, czyli emisji dwutlenku węgla generowanych przez 10 proc. najbardziej wydajnych instalacji w UE. Następnie limity te (wyrażone w tonach CO2 na 1 produkt) będą przemnożone przez wielkość produkcji, co określi liczbę darmowych pozwoleń dla przedsiębiorstw przemysłowych. W latach 2013 - 2020 na darmowe pozwolenia w wysokości benchmarków mogą liczyć przedsiębiorcy z sektorów zagrożonych tzw. carbon leakage, czyli przenoszeniem produkcji poza granice UE (gdzie nie ma limitów emisji CO2). Branże takie będą określane m.in. na podstawie wzrostu kosztów produkcji w związku z koniecznością zakupu pozwoleń na emisję. Reszta przedsiębiorców otrzyma pozwolenia w wysokości 80 proc. benchmarków w 2013 roku. Ten wskaźnik udziału będzie stopniowo maleć do 30 proc. w 2020 r. Brakujące pozwolenia firmy będą musiały kupić na rynku. W trosce o konkurencyjność przemysłu UE, w pakiecie klimatyczno-energetycznym UE z 2008 r. przewidziano, że część uprawnień w latach 2013 - 2020 będzie przyznawana za darmo w zależności od stosowanej przez firmy technologii: im mniej emisji CO2, tym większa część bezpłatnych praw do emisji. Zgodnie z interpretacją UE derogacjami nie będzie objęta energetyka przemysłowa. Wszystkie zakłady, które same produkują energię i ją wykorzystują na własny cel, będą musiały już od 2013 ponosić pełne opłaty za emisje.

Michał Duszczyk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.