Dziennik Gazeta Prawana logo

Gazprom handluje CO2

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

ROSYJSKIEMU KONCERNOWI nie wystarcza już to, że jest praktycznie wyłącznym dostawcą gazu do Polski. Szukał nowego pomysłu na biznes. I znalazł: handel prawami do emisji dwutlenku węgla

Pierwsze transakcje spółka ma już za sobą. Gazprom nie chce jednak zdradzić, z kim handluje. Takich informacji nie ujawniają także polskie spółki chemiczne, naftowe i energetyczne. - To umowy bilateralne objęte tajemnicą - usłyszeliśmy w jednej z firm. Wiadomo, że najbardziej aktywni gracze na rynku CO2, tzw. EUA, to Orlen, Lotos, a także Tauron, który w zeszłym roku handlował uprawnieniami przekraczającymi 10 mln ton. To ok. 140 mln euro.

Handel EUA może odbywać się na giełdach (np. paryska BlueNext, londyńska Europejska Giełda Klimatyczna ECX czy EEX w Lipsku) lub na zasadzie umów dwustronnych. W naszym kraju dominuje ten drugi model. - W Polsce prawami do emisji handluje się głównie z takimi firmami jak nasza, czyli tymi, które nie wykorzystują tych uprawnień, a jedynie sprzedają i kupują prawa od polskich przedsiębiorstw produkujących CO2 - potwierdza Maciej Stefański, menedżer w Gazprom Marketing & Trading Ltd.

Nie ukrywa, że Polska to duży i interesujący rynek. Ze względu na wysoką emisję CO2 będzie potrzebowała więcej uprawnień niż np. kraje Europy Zachodniej. - Planujemy dalsze rozmowy z klientami w Polsce, mamy nadzieję, że nasza działalność na tym rynku się rozszerzy - podkreśla.

Po co Gazprom wszedł w tę branżę? Według Andrzeja Szczęśniaka, niezależnego analityka rynku paliw, Gazprom, handlując prawami do emisji, może wykorzystywać ten instrument do finansowania własnych inwestycji. EUA jest walorem - tak jak akcje - wycenianym na giełdach, którym można obracać na rynkach finansowych.

Gazprom M&T na naszym rynku CO2 operuje z centrali w Wielkiej Brytanii. Skupuje EUA od polskich firm, sprzedając je z zyskiem innym klientom, i odwrotnie - kupuje prawa np. za granicą i sprzedaje w Polsce. Takie pośrednictwo to intratny biznes. Zyski na pojedynczej transakcji można liczyć w setkach tysięcy złotych, choć są kontrakty znacznie wyższe.

Wartość polskiego rynku EUA wynosi grubo ponad 3 mld euro. Jednak dziś obroty na nim są mniejsze - szacuje się je na poniżej 2 mld zł. Paweł Jankowski, analityk Grupy Consus, specjalizujący się w handlu emisjami, nie ma wątpliwości, że w ciągu najbliższych lat wolumen i wartość tych obrotów będą rosły. - Dziś za prawo do emisji płaci się 14,4 euro, a według prognoz ceny uprawnień w latach 2013 - 2020 wzrosną do 29 euro, a według niektórych nawet do 40 euro - wyjaśnia.

Handel EUA to niejedyny obiekt zainteresowania biznesowego Gazpromu w Polsce. Koncern myśli o produkcji prądu (może wybudować wspólnie z PGNiG elektrownię gazową o mocy ponad 400 MW), o udziale w prywatyzacji Lotosu i firm chemicznych, a także budowie sieci stacji sprężonego gazu CNG. Ale na razie to tylko projekty.

Zgodnie z unijnymi przepisami każda instalacja emitująca do atmosfery gazy cieplarniane musi uzyskać do tego uprawnienia. Bruksela przydzieliła je bezpłatnie każdemu z państw UE. W Polsce firmom rozdziela je tzw. krajowy administrator. Firmy dostają je bezpłatnie. Niektóre mają ich więcej, inne mniej, więc handel prawami kwitnie. Firmy kupują je na aukcjach i giełdach. System handlu uprawnieniami ma zmobilizować ponad 11 tys. zakładów w 27 krajach UE oraz Norwegii, Islandii i Liechtensteinie do stopniowego zmniejszania emisji gazów cieplarnianych. Bruksela z roku na rok ustala bardziej rygorystyczne limity produkcji CO2. Od 2013 r. ograniczy liczbę bezpłatnych praw do emisji. Większość będzie trzeba kupować.

@RY1@i02/2011/034/i02.2011.034.000.012a.001.jpg@RY2@

Cena praw do emisji CO2 na giełdzie Bluenext w Paryżu

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.