Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Dotacje do domów energooszczędnych

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Dopłaty do kredytów na budowę domów energooszczędnych i pasywnych oraz zakup mieszkań w takich budynkach będą dostępne od I kwartału przyszłego roku

W listopadzie Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ma podać do publicznej wiadomości wymogi, jakie trzeba spełnić, by otrzymać dotację do budowy domu energooszczędnego. Zaś do końca roku wybierze banki, które będą uczestniczyć w realizacji tego programu (dotacja ma być dopłatą do kredytu na budowę domu energooszczędnego czy na zakup mieszkania w takim budynku - czyli otrzymamy ją tylko wtedy, gdy weźmiemy kredyt na ten cel). Fundusz zarezerwował na dotacje na budowę domów energooszczędnych 300 mln zł, które zostaną rozłożone na lata 2013-2018 (ma to wystarczyć na 12 tys. domów i mieszkań).

- Jeśli jednak program będzie cieszył się dużym zainteresowaniem i będzie potrzeba zwiększenia przeznaczonych na jego realizację środków, to wtedy je zwiększymy - mówi Witold Maziarz, rzecznik Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Procedury dla uprawnionych

Postanowiono zwiększyć maksymalną wysokość dopłat: do 50 tys. zł do budowy domu pasywnego, 30 tys. zł do energooszczędnego, 16 tys. zł do zakupu mieszkania w budynku pasywnym i 11 tys. zł brutto w energooszczędnym. Będą mogli się o nie ubiegać także ci, którzy budują dom jednorodzinny tzw. metodą gospodarczą. Jak będą przydzielane te pieniądze? Najpierw trzeba będzie sprawdzić, czy projekt budowlany domu pozwoli na spełnienie kryteriów NFOŚiGW (dom energooszczędny ma zużywać nie więcej niż 40 kWh energii rocznie na metr kwadratowy powierzchni, a pasywny maksymalnie 15 kWh). Reszty formalności nie trzeba będzie załatwiać w warszawskiej siedzibie funduszu. Wystarczy pójść - po podpisaniu umowy z wykonawcą (w przypadku budowy domu jednorodzinnego) lub umowy przedwstępnej z deweloperem (w przypadku zakupu mieszkania) do jednego z oddziałów banków, które będą uczestniczyć w programie. I złożyć w nim wniosek o kredyt z dotacją z funduszu. Gdy bank go przyzna, a potem zakończy się budowa domu, NFOŚiGW sprawdzi, czy faktycznie spełnia on przyjęte wymogi dotyczące energooszczędności (w domach pasywnych będzie przeprowadzana m.in. "próba szczelności"). I dopiero po pozytywnej weryfikacji przyzna dotację, którą zostanie przeznaczona na spłatę części kredytu.

Radykalna zmiana

Dlaczego NFOŚiGW zdecydował się na taki program? Jednym z głównych motywów było to, że za osiem lat, w 2020 r., na mocy dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/31/UE z 2010 r., każdy nowo budowany dom w krajach unijnych po prostu będzie musiał być energooszczędny (w dyrektywie mówi się wręcz, że wszystkie nowe budynki mają cechować się "prawie zerowym zużyciem energii"). Wielka Brytania zapowiedziała, że wprowadzi ten obowiązek już w 2016 roku. To będzie radykalna zmiana. Oferując dotacje do domów i mieszkań energooszczędnych, NFOŚiGW chce przyczynić się do tego, żeby inwestorzy (budujący domy), projektanci, firmy wykonawcze i producenci materiałów budowlanych przygotowali się do tej zmiany. Celem programu NFOŚiGW jest upowszechnienie budownictwa energooszczędnego w Polsce i wiedzy na jego temat, zachęcenie do niego Polaków. Przedstawiciele funduszu podkreślają, że będzie to pierwszy ogólnopolski instrument finansowego wsparcia dla wznoszących budynki mieszkalne o niskim zużyciu energii.

Czy to wystarczy

Czy ten program zachęci np. deweloperów do budowania bloków energooszczędnych? Na razie zdania na ten temat są podzielone. Niektórzy deweloperzy twierdzą, że dotacje są za małe, by były wystarczającą do tego zachętą. Takie same głosy pojawiają się w odniesieniu do dotacji na budowę domów jednorodzinnych.

- Domy energooszczędne są droższe w budowie od tradycyjnych nawet o 20-30 proc. i zdajemy sobie sprawę, że nasze dotacje nie pokryją tej różnicy. Ale i tak znacząco poprawią opłacalność inwestowania w takie budynki i mieszkania, za które przecież warto więcej zapłacić, bo ich koszty eksploatacji są dużo niższe niż w przypadku tradycyjnego budownictwa - mówi Witold Maziarz.

Potwierdzeniem rosnącej u nas popularności energooszczędnych rozwiązań w budownictwie jest także szybki wzrost sprzedaży w Polsce kolektorów słonecznych (35 proc. w 2011 r., według szacunków Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych - SPIUG) i pomp ciepła typu powietrze-woda (około 30 proc. w zeszłym roku - także dane szacunkowe SPIUG).

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.