Miliardy złotych na ekoinwestycje
W latach 2013 - 2014 będzie w Polsce sporo pozaunijnych środków na inwestycje proekologiczne - mówi Krzysztof Telega, wiceprezes Banku Ochrony Środowiska
W latach 2011 - 2020 Polska będzie musiała bardzo dużo zainwestować w przedsięwzięcia proekologiczne w związku z zobowiązaniami naszego kraju wobec Unii Europejskiej. Jaka kwota pójdzie na te inwestycje?
Szacuje się, że będzie to ponad 100 mld zł. Składają się na nie inwestycje w dziedzinie ochrony wód, gospodarki odpadami, odnawialnych źródeł energii i efektywności energetycznej.
Skąd weźmiemy takie pieniądze, skoro kryzys w strefie euro nie ustępuje, a wręcz się nasila, zwalnia europejska gospodarka, banki w Polsce zaostrzają politykę kredytową i jest bardzo prawdopodobne, że znowu przykręcą kurek z kredytami, m.in. ze względu na Bazyleę 3.
Na szczęście to wszystko ma ograniczony wpływ na proekologiczne inwestycje w Polsce. Z dwóch powodów. Po pierwsze nasze państwo popiera takie inwestycje - dobrym przykładem są choćby zielone certyfikaty. Rządowe wsparcie częściowo uodparnia przedsięwzięcia z zakresu ochrony środowiska na dekoniunkturę gospodarczą. Dobrze było to widać w kryzysowym 2009 r., gdy firmy bardzo ograniczyły inwestycje, wiele banków znacząco zmniejszyło liczbę udzielanych kredytów inwestycyjnych, a jednocześnie według danych GUS w tymże roku nakłady inwestycyjne na ochronę środowiska w Polsce wzrosły aż o 1/4.
Po drugie, co także wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, udział bankowych kredytów w całości nakładów na ochronę środowiska stanowi tylko kilkanaście procent. Cała reszta to środki własne inwestorów i dotacje z różnych źródeł, m.in. z funduszy UE. Środki komercyjne w postaci bankowych kredytów jedynie dopinają, uzupełniają finansowanie proekologicznych inwestycji.
To jednak tylko statystyka, która nie zawsze dobrze oddaje rzeczywistość. Są przecież takie proekologiczne inwestycje, które są finansowane w większości z bankowych kredytów. U nas to np. wiele elektrowni wiatrowych.
Na korzyść inwestycji proekologicznych przemawia jeszcze jedna rzecz: w ich przypadku odsetek zagrożonych kredytów inwestycyjnych jest bardzo mały, kilkakrotnie mniejszy niż w pozostałych dziedzinach. Ten portfel kredytowy jest bardziej zdrowy, tak to przynajmniej wygląda w naszym banku.
Z czego to wynika?
Z jakości tych projektów, stosowania w ich przypadku project finance, polegającego na tworzeniu specjalnych spółek celowych do realizacji inwestycji. Ważne jest też to, że znaczną część tych przedsięwzięć realizują samorządy i ich spółki, które są pewnymi, wiarygodnymi płatnikami, nie bankrutują. Duże znaczenie ma również wsparcie państwa dla takich inwestycji, o którym wcześniej już mówiłem.
Inwestycje proekologiczne w Polsce w ostatnich latach były finansowane głównie z dotacji unijnych. Tymczasem fundusze UE na lata 2007 - 2013 w zdecydowanej większości zostały już podzielone. Inwestycje z unijnych środków na lata 2014 - 2020 ruszą nie wcześniej niż w 2015 r. Czy to nie oznacza, że w przypadku przedsięwzięć proekologicznych będziemy mieć w latach 2013 - 2014 zapaść, tak, jak w przypadku budowy dróg?
Moim zdaniem jednak nie, choć faktycznie jeden plan finansowy UE będzie się zamykał, a drugi zaczynał i zanim się rozpędzi, miną miesiące. Większe środki z funduszy unijnych na lata 2014 - 2020 będą dostępne zapewne dopiero w 2015 roku. Co będzie w latach 2013 - 2014? Po pierwsze jeszcze trochę środków unijnych na lata 2007 - 2013 zostało do rozdysponowania. Po drugie, moim zdaniem, będziemy mieć do czynienia z efektem przesunięcia, który wystąpił już w poprzednim planie finansowym UE. To znaczy, że wiele inwestycji dofinansowanych w ramach obecnego planu będzie realizowanych i finalizowanych właśnie w latach 2013 - 2014, a nawet w 2015 r.
Według unijnej reguły N+2, która w tym przypadku oznacza, że inwestycje dotowane z środków unijnych na lata 2007 - 2013 muszą zakończyć się najpóźniej w 2015 roku.
Tak. Poza tym w latach 2013 - 2014 będzie w Polsce sporo innych, pozaunijnych środków na inwestycje proekologiczne. Jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który przeznacza na takie przedsięwzięcia setki milionów złotych rocznie. Są wojewódzkie fundusze ochrony środowiska. Są Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Norweski Mechanizm Finansowy. Tylko ten drugi przewiduje wsparcie dla Polski w latach 2011-2014 w wysokości 578 mln euro, z czego duża część ma być przeznaczona na inwestycje proekologiczne. Na przykład 75 mln euro na odnawialne źródła energii i efektywność energetyczną. Są też inne fundusze, np. z programu PolSEEF, który dysponuje 150 mln euro. Dużą szansą są tzw. białe certyfikaty jako narzędzie wsparcia efektywności energetycznej. Myślę, że otwiera się także droga dla wykorzystania formuły ESCO, która umożliwi samorządom realizowanie inwestycji w energooszczędność bez angażowania własnych środków, zadłużania się, zdobywania dotacji. To bardzo ważne, biorąc pod uwagę, że wiele samorządów jest już bardzo zadłużonych, a Ministerstwo Finansów wprowadza regulacje, ograniczające gminom możliwość dalszego zadłużania się.
Środki z tych źródeł będą jednak stosunkowo niewielkie w porównaniu np. do tego, ile Polska miała na ochronę środowiska w unijnym programie Infrastruktura i Środowisko.
Zgadza się, ale dostępne fundusze powinny zapewnić stabilny rozwój inwestycji w obszarze eko w latach 2013 - 2014. Grozi nam jednak to, że nakłady na ochronę środowiska nie będą rosły w tym okresie w tak szybkim tempie, jak dotychczas. Przypomnę, że ten wzrost, według GUS, w latach 2005 - 2010 wynosił średnio 13 proc. rocznie.
W ofercie BOŚ, a także dwóch innych banków, są preferencyjne kredyty dofinansowywane w ramach unijnej inicjatywy JESSICA. Dlaczego warto przyjść do banku i zapytać o takie alternatywne formy finansowania?
Zacznę od tego, że niemal każdy klient, który przychodzi do naszego banku po kredyt, pyta, czy mamy w swej ofercie jakieś preferencyjne pożyczki. Jednak takich preferencyjnych kredytów, jakie były dostępne w Polsce przed wejściem naszego kraju do UE, w bankach w zasadzie już nie ma, bo w prawodawstwie unijnym traktowane są one jako pomoc publiczna. Mam tu na myśli kredyty, których oprocentowanie jest w wysokości WIBOR lub niższe od niego. Takie pożyczki są dostępne w ofercie NFOŚiGW i wojewódzkich funduszy ochrony środowiska. To nie znaczy, że nie mamy kredytów udzielanych na atrakcyjniejszych zasadach niż zwykłe, komercyjne pożyczki.
W BOŚ przedsiębiorcy mogą sięgnąć m.in. po preferencyjną pożyczkę z inicjatywy JESSICA, połączoną z naszym kredytem komercyjnym. Bank przeznaczył na ten cel ok. 600 mln zł. Koszt takiego finansowania oscyluje wokół stawki WIBOR.
W ofercie mamy też kredyty z linii finansowanych przez międzynarodowe instytucje finansowe, np. Bank Rozwoju Rady Europy czy Europejski Bank Inwestycyjny. Ich oprocentowanie jest na poziomie rynkowym, ale za to są udzielane na dłuższy niż standardowy okres w porównaniu z kredytami inwestycyjnymi. Ich wyróżnikiem jest też 24-miesięczna karencja w spłacie kapitału. Współpracujemy z Bankiem Rozwoju Rady Europy, EBI, niemieckim bankiem rządowym KfW, Nordyckim Bankiem Inwestycyjnym. Na projekty z linii celowych dysponujemy kwotą ok. 200 mln euro.
Rządowe wsparcie częściowo uodparnia przedsięwzięcia z zakresu ochrony środowiska na dekoniunkturę gospodarczą
@RY1@i02/2012/105/i02.2012.105.16700030d.803.jpg@RY2@
Krzysztof Telega, wiceprezes Banku Ochrony Środowiska
Rozmawiał Jacek Krzemiński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu