Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Projekt ustawy o gospodarowaniu elektroodpadami nie uwzględnia interesów konsumentów

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

GRZEGORZ SKRZYPCZAK Jeśli ktoś mówi, że coś w ramach systemu zarządzania elektrośmieciami nie będzie konsumenta nic kosztowało, to wprowadza innych w błąd. Myśli wyłącznie o swoim partykularnym interesie

Wzburzyła pana opisywana w mediach propozycja przedstawicieli branży elektroodpadów, żeby wprowadzić opłatę depozytową. Ponosiłby ją konsument, jeśli przy zakupie nowego sprzętu AGD i RTV nie oddałby starego urządzenia.

To nie są reprezentatywni przedstawiciele branży. Realizacja tego pomysłu od strony praktycznej byłaby niezwykle trudna, by nie powiedzieć niemożliwa. Sprzęt elektryczny i elektroniczny to jest kilka tysięcy kategorii, zaczynając od odtwarzaczy mp3, a kończąc na lodówkach, które są sprzedawane przez różne kanały dystrybucyjne, od sklepów internetowych przez hipermarkety, a kończąc na sklepach specjalistycznych. Na tak zróżnicowanym i podzielonym rynku trudno byłoby zapanować nad przepływem pieniędzy z opłaty depozytowej i kontrolować, czy nie występują nadużycia w poborze i rozliczaniu opłat. Dodatkowe koszty mnożyłoby samo zarządzanie zebranymi w ten sposób środkami.

I stąd te emocje?

Nie. Obok problemów organizacyjnych związanych z realizacją tego pomysłu jest jeszcze interes konsumenta, a on nie jest w tej propozycji w ogóle uwzględniony. Po pierwsze, opłata depozytowa uderzyłaby w ludzi młodych, którzy, zakładając rodziny, po raz pierwszy urządzają swoje mieszkania. Oni nie mogliby uniknąć opłaty depozytowej, bo nie dysponują starym sprzętem, który zwracaliby w czasie zakupu w sklepie lodówki, czy telewizora.

Po drugie, trzeba pamiętać, że konsumenci już teraz płacą za utrzymywanie systemu gospodarowania elektroodpadami, więc nie jest sprawiedliwym obciążanie ich kolejnymi opłatami. Obecnie w cenie nowego sprzętu już jest uwzględniony KGO, czyli koszt gospodarowania odpadami. Mamy również opłaty za śmieci wnoszone przez gospodarstwa domowe do gmin. W skład tego podatku wchodzi też zagospodarowanie elektroodpadów. Przecież właśnie dlatego samorządy organizują punkty zbiórki zużytego sprzętu. Klient ponosi więc daninę na rzecz ochrony środowiska. Ustanawianie kolejnych to jedynie obciążanie konsumenta, a o tym się nie mówi.

Rzeczywiście w kontekście regulacji prawnych dotyczących elektroodpadów rzadko wspomina się o interesie konsumentów. Na pierwszym miejscu są kwestie ochrony środowiska i walki z szarą strefą. Gdzie w tym wszystkim prawa użytkownika sprzętu?

Projekt ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym nie tworzy mechanizmów, które stymulowałyby kształtowanie funkcjonalnego z perspektywy przeciętnego Kowalskiego systemu zbierania elektrośmieci. To jest wada proponowanych regulacji.

Dziś ten system jest nieprzyjazny konsumentowi. Przykład: żeby pozbyć się przepalonej żarówki, trzeba pamiętać o zabraniu jej ze sobą, gdy idziemy do sklepu kupić nową. Wiele osób się nad tym nie zastanawia i potem zostaje z problemem starej świetlówki zalegającej w domu.

System zbiórki zużytego sprzętu powinien być tak skonstruowany, by konsument nie musiał się zastanawiać, jakie kroki ma wykonać, tylko żeby miał możliwość szybkiego i zgodnego ze standardami ochrony środowiska pozbycia się elektroodpadu. Tylko wtedy będzie go można nazwać funkcjonalnym. Tymczasem projektowane zmiany nie zawierają zapisów, które przyczyniałyby się do budowy systemu zorientowanego na konsumentów.

Nie zgodzę się. W projekcie ustawy czytamy, że sklep będzie miał obowiązek odebrać zużyty sprzęt z tego miejsca, do którego dostarcza nowe urządzenie, a więc na przykład z mieszkania klienta.

Z pozoru to rzeczywiście świetna regulacja, bo jak sklep przywiezie panu nowy sprzęt, to od razu za darmo zabierze stary. Tyle że za darmo to pojęcie względne. Jest więcej niż prawdopodobne, że faktyczne koszty realizacji tego obowiązku sklep przerzuci na klientów, zwiększając swoją marżę, a co za tym idzie, cenę towaru.

Mało kto o tym mówi, ale ciężar utrzymania całego systemu zarządzania elektrośmieciami spoczywa na konsumentach. Oczywiście bezpośrednio finansują go producenci, czyli podmioty wprowadzające sprzęt na rynek, ale środki na ten cel pobierają od klientów, którzy kupili ich produkty. Jeśli więc ktoś mówi, że coś w ramach tego systemu nie będzie konsumenta nic kosztowało, to wprowadza innych w błąd i myśli wyłącznie o swoim partykularnym interesie.

System, o którym mówimy, powinien być nie tylko funkcjonalny, o czym już wspomniałem, ale i optymalny pod względem kosztowym. Nie powinno się więc wprowadzać rozwiązań, które będą generowały kolejne koszty.

W jaki więc sposób ulepszyć system zbiórki elektroodpadów?

Warto, by prawo promowało mechanizmy, w ramach których producenci sami lub poprzez działające w ich imieniu organizacje odzysku odbieraliby zużyty sprzęt od konsumentów. System zbiórki odpadów z pominięciem sklepów jest tańszy. Realizacja tego postulatu jest możliwa, bo przecież to producentom zależy, żeby zebrać z rynku określoną ilość zużytego sprzętu, dzięki czemu wypełniają ustawowe minima.

Jak to może wyglądać w praktyce?

Producent organizuje bezpłatny odbiór zużytego sprzętu większych gabarytów bezpośrednio z mieszkania konsumenta. To rozwiązanie jest już poniekąd próbowane przez rynek. My jako organizacja odzysku tworzymy taki system w imieniu naszych akcjonariuszy - producentów AGD i RTV. Dzięki temu mają oni gwarancje, że zbierzemy taką ilość elektroodpadów, która pozwoli wypełnić obowiązkowe poziomy. Konsumenci zyskują zaś to, że dostają tę usługę bez dodatkowych kosztów. W moim przekonaniu takie rozwiązania powinny być preferowane przez prawo.

@RY1@i02/2014/125/i02.2014.125.183000500.802.jpg@RY2@

FOT. MAREK MATUSIAK

Grzegorz Skrzypczak, prezes zarządu organizacji odzysku sprzętu elektrycznego i elektronicznego ElektroEko

Rozmawiał Piotr Pieńkosz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.