Śmieci w piecach nie przybyło
Wbrew przewidywaniom mimo wysokich cen opału kończący się sezon grzewczy nie upłynął pod znakiem masowego palenia odpadami – wynika z kontroli przeprowadzanych przez straże miejskie
W obliczu kryzysu energetycznego i trudnej sytuacji gospodarczej w ubiegłym roku dyskusję o walce ze smogiem zastąpiło poszukiwanie rozwiązań na zapewnienie ciepła w naszych domach. Zaczęto szukać możliwości sprowadzenia do Polski węgla, który zastąpiłby ten rosyjski. Rząd zniósł normy jakości węgla kamiennego, rozszerzył import z Kazachstanu, RPA i Kolumbii, preferencyjna sprzedaż paliwa dla mieszkańców spadła na gminy, a do obrotu dopuszczono nawet tańszy, ale bardziej trujący, węgiel brunatny.
Zapowiadana katastrofa nie nadeszła
Przyzwolenie na palenie opałem gorszej jakości zwiastowało – zdaniem niektórych ekspertów – to, że w sezonie grzewczym Polacy chętniej w swoich piecach będą korzystać ze śmieci. I chociaż w pierwszej połowie ubiegłego roku faktycznie można było zaobserwować spadek ilości odpadów wielkogabarytowych w miastach, to wynikał on z rosnących cen i lęku konsumentów związanego z dalszym rozwojem sytuacji gospodarczej, a nie z chęci zaoszczędzenia na opale (pisaliśmy o tym w DGP nr 101/2022 – „Inflację widać w śmietnikach”).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.