COP25. Nikt nie wierzy w to, że będzie przełom
Im bliżej szczytu w Madrycie, tym bardziej dają o sobie znać rozbieżne interesy państw i zewnętrzne ograniczenia
Konferencja COP25 rozpocznie się w poniedziałek i potrwa do 13 grudnia. Decyzja o przeniesieniu jej do stolicy Hiszpanii zapadła w ostatnim momencie, w obliczu wielotygodniowych protestów w Chile, które zostało gospodarzem szczytu po tym, jak z jego organizacji wycofał się prezydent Brazylii Jair Bolsonaro. Efektem zamieszania będzie nietypowa sytuacja, w której szczytowi w Madrycie będzie przewodniczyć delegacja chilijska.
W obliczu dramatycznych raportów Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), które mówią o konieczności corocznego ograniczania globalnych emisji o 7 proc., aby zatrzymać wzrost temperatur, i coraz bardziej widocznych objawów kryzysu klimatycznego, rządy są pod większą presją niż kiedykolwiek. Jednocześnie sprzeczne interesy i ograniczenia związane z formułą negocjacji powodują, że na przełom nie ma co liczyć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.