„Węglowa umieralnia” budzi wątpliwości i protesty
Pomysł skupienia w jednej państwowej spółce wszystkich elektrowni węglowych i kopalni węgla brunatnego napotkał opór w rządzie i ze strony pracowników branży
Z naszych informacji wynika, że w rządzie są wątpliwości co do pomysłu Ministerstwa Aktywów Państwowych dotyczącego wydzielenie węglowych bloków energetycznych wraz z zasilającymi je kopalniami węgla brunatnego do osobnego podmiotu – Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE). Potwierdzeniem tego zdaje się fakt, że choć resort zwrócił się do KPRM o wpisanie proponowanego przez siebie programu transformacji sektora elektroenergetycznego do wykazu prac rządowych w połowie kwietnia, dotąd w wykazie go nie ma.
W założeniu NABE ma odciążyć grupy energetyczne. Coraz trudniej udźwignąć im koszty emisji CO2 (pozwolenia kosztują już ponad 50 euro) i jeśli nie pozbędą się węglowych bloków, nie będą w stanie inwestować w zielone źródła energii. Skarb Państwa miałby nabyć niewygodne aktywa, wraz z długami, od PGE, Enei i Tauronu, a potem zgromadzić je w NABE. Agencja ma prowadzić jedynie niezbędne bieżące modernizacje eksploatowanych bloków węglowych i nie budować nowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.