Węglowa porażka Merkel
Negocjowany przez lata program coalexitu może nie przetrwać jesiennych wyborów do Bundestagu
fot. taranchic/Shutterstock
Bundestag przyjął plan wychodzenia z węgla w lipcu 2020 r.
Prace nad niemieckimi planami wygaszenia energetyki węglowej rozpoczęły się w 2018 r. Pierwszy projekt strategii wychodzenia z węgla, który miał umożliwić spełnienie celów klimatycznych, a najbardziej poszkodowanym na skutek transformacji regionom dać impuls rozwojowy, wyszedł z rządowej komisji ds. wzrostu, zmian strukturalnych i zatrudnienia pół roku później, na początku stycznia 2019 r. Potem zaczęły się schody: trzeba było uzgodnić kompromis w ramach rządu, między Berlinem a władzami regionalnymi, wreszcie – wyznaczyć strategię w parlamencie. W przyjętym ostatecznie w lipcu ub.r. dokumencie ustalono, że nieprzekraczalnym terminem wyłączenia ostatnich bloków węglowych w kraju ma być rok 2038, z możliwością przyspieszenia tego procesu o trzy lata. Ale większość elektrowni węglowych ma stanąć wcześniej – do końca dekady w systemie ma być tylko 17 z blisko 40 gigawatów ich mocy. Program uwzględnia wsparcie dla regionów najsilniej zależnych od węgla i rekompensaty dla firm. Za odpowiednio wczesne wygaszanie bloków opalanych węglem kamiennym oraz mniejszych instalacji na węgiel brunatny przysługiwać mają rekompensaty przyznawane poprzez system aukcyjny. W przypadku największych elektrowni opalanych węglem brunatnym ich poziom został ustalony odgórnie w toku zakulisowych negocjacji między rządem a dwoma koncernami, RWE i LEAG. W zamian za wygaszenie działalności dwaj operatorzy uzyskać mają łącznie 4,35 mld euro. Ten element niemieckiego planu wzbudził wątpliwości Brukseli.
KE uruchomiła postępowanie, które ma zweryfikować zgodność wypłat z prawem unijnym. Berlin twierdzi, że stanowią one rekompensatę za utracone zyski. Bruksela skłania się jednak do poglądu, że jest to pomoc publiczna, która może naruszać unijne reguły uczciwej konkurencji. Wątpliwości – jak mówiła komisarz Margrethe Vestager – dotyczą w szczególności wysokości i proporcjonalności zaplanowanych wypłat oraz sposobu wyliczenia potencjalnych zysków koncernów. Przewidziane ustawą o „coalexicie” rekompensaty były też wcześniej kwestionowane przez niemieckie organizacje pozarządowe, które wskazywały, że trudno mówić o utraconych zyskach w sytuacji, w której znaczna część instalacji utraci rentowność na długo przed 2038 r. Think tank Öko-Institut szacował, że wsparcie dla koncernów może być przeszacowane nawet o 2 mld euro. Z kolei niemieckie media donosiły, że jeden z głównych odbiorców pomocy, firma LEAG, i tak planował wyłączyć swoje węglówki z przyczyn ekonomicznych, niezależnie od rekompensat. Jaki będzie ostateczny wynik dochodzenia KE, trudno przewidzieć, ale eksperci są zdania, że najlepszy scenariusz, na jaki może liczyć Berlin, to twarde negocjacje z Komisją. W efekcie niemiecki rząd może być zmuszony do daleko idącego ograniczenia tych kwot.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.