Paliwa niskoemisyjne poprawią bezpieczeństwo Polski
W ojna rosyjsko-ukraińska uzmysłowiła, jak duży wpływ na bezpieczeństwo energetyczne Polski ma model zasilania transportu. Wyzwaniem i strategicznym celem Polski jest zmniejszenie uzależnienia od importu paliw kopalnych. Transformacja będzie kosztowna, ale jej zaniechanie grozi poważnymi konsekwencjami.
Rosyjska napaść na Ukrainę ożywiła debatę na temat bezpieczeństwa energetycznego. Nagły wzrost cen ropy naftowej i perturbacje na rynkach paliwowych na szczęście nie doprowadziły do niedoborów paliw na stacjach benzynowych, ale miały negatywny wpływ na gospodarkę. Na szczęście Rosjanom udało się osiągnąć cel dokładnie odwrotny od zamierzonego. Konsekwencją zbrodniczej napaści na Ukrainę jest deklaracja Unii Europejskiej o zamiarze odcięcia się od rosyjskich węglowodorów. Koncerny paliwowe szykowały się na czarne scenariusze, dzięki czemu dziś Polska jest przygotowana na odejście od rosyjskich surowców energetycznych.
Warto podkreślić, że w Polsce już od kilku lat konsekwentnie spada udział Rosji w imporcie ropy i paliw gotowych. Na początku lat 2000. z tego kraju importowaliśmy ponad 95 proc. surowej ropy naftowej. Do 2013 r. udział Rosji w imporcie nieprzetworzonej ropy do Polski utrzymywał się na mniej więcej stałym poziomie (ok. 94–95 proc.). Rekordową ilość rosyjskiej ropy (23,6 mln t) sprowadziliśmy w 2012 r. Od tego czasu udział importu z tego kierunku się zmniejsza. Jeszcze w 2015 r. import z Rosji ilościowo stanowił 83,5 proc. całkowitego przywozu, zaś w 2020 r. było to już tylko 64,6 proc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.