Opakowania warte miliardy
„Musimy postawić na nogi to, co od lat stoi na głowie” – tymi słowami Anita Sowińska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, uzasadnia konieczność rewolucji, a nie tylko reformy, na rynku odpadów. W grze są miliardy złotych i miliardy sztuk opakowań, które miałyby podlegać nowym, wyższym opłatom. Czy słusznie? Zdania są podzielone
Prace nad reformą rynku recyklingu opakowań i wprowadzeniem rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) nabierają tempa. Przygotowana przez resort klimatu zmiana (tzw. projekt UC100) zobowiąże przedsiębiorców, którzy wprowadzają na sklepowe półki produkty w opakowaniach, by w większym stopniu partycypowali w kosztach późniejszego sprzątania i przetwarzania tego, co po ich towarach zostało wyrzucone do gminnych altan śmietnikowych lub przydomowych koszy. Dziś kwoty uiszczane przez producentów w ramach obowiązującego systemu ROP oscylują w okolicach 1,2 mld zł. Po zmianach i dwuletnim okresie przejściowym – jak szacuje resort klimatu – będzie to ponad 5 mld zł.
Przeciwnicy propozycji ministerstwa kwestionują nie tylko wysokość tej kwoty, lecz także mechanizm jej wyliczania. Oskarżają rząd o wprowadzenie mechanizmu fiskalnego, który nie ma wiele wspólnego z ROP w rozumieniu prawa unijnego i nie przyniesie pożądanych efektów środowiskowych. „Rozszerzona odpowiedzialność podatkowa” – tym hasłem komentują zapowiadane zmiany, wytykając rządzącym, że reforma w proponowanym kształcie przyniesie korzyści tylko budżetowi państwa, a jej wpływ na środowisko, m.in. poziomy recyklingu, będzie znikomy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.