Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Zapasy naftowe Polski – bezpieczeństwo czy zamieszanie?

Zapasy naftowe Polski – bezpieczeństwo czy zamieszanie?
Fot. Shutterstock
dzisiaj, 01:00
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

A co by było, gdybyś w drodze do pracy lub wracając nie mogła/nie mógł zatankować auta? Wydawać by się mogło, że na rynku paliw płynnych znaczenie ma tylko ich cena na stacji i tylko z niej powinniśmy rozliczać polityków. Mało kto wie, że warunkiem zarówno dostępności paliw, jak i stabilności cen, jest sprawnie działający system zapasów.

To właśnie dzięki zapasom interwencyjnym, Polska funkcjonowała normalnie podczas zakręcenia kurka na rurociągu Przyjaźń w 2019 r. (tzw. kryzys chlorkowy – zanieczyszczenie ropy); także podczas kryzysu naftowego w 2022 r. po napaści Rosji na Ukrainę – nie tylko ustabilizowaliśmy paniczny popyt krajowy, ale też wsparliśmy sąsiada. Gdyby nie zapasy, mielibyśmy w takich momentach ogromny kryzys gospodarczy. Skoro rokrocznie zwiększamy konsumpcję paliw (wzrost 2023/2024 o prawie 4 proc.), a z zarejestrowanych ponad 27 mln aut wciąż raptem ok. 130 tys. to elektryki, trzeba przyznać, że obszar ten ma absolutnie kluczowe znaczenie. A w debatach energetycznych ustępuje zdecydowanie problemom systemu elektroenergetycznego czy tym z dostawami gazu ziemnego. Kto dziś na szczytach w Polsce debatuje o nafcie? Przyzwyczailiśmy się do życia w komforcie pod względem paliwowym. Czy tak będzie zawsze? Jeśli nie zadbamy o poziom zapasów paliw, elastyczność ich szybkiego wykorzystania, czas ich odtworzenia, to kolejny kryzys może nas boleśnie dotknąć.

Co to za zapasy i po co?

Polska, jak wiele rozwiniętych państw na świecie, utrzymuje zapasy naftowe na swoim terytorium. Zgodnie z europejskimi i międzynarodowymi regulacjami powinniśmy posiadać zasoby ropy i paliw odpowiadające min. 90 dniom średniego importu netto wg poprzedniego roku. Polskie zapasy wynikają z poziomu importu, bo nie mając de facto własnych zasobów ropy importujemy jej ponad 27 mln t rocznie na potrzeby polskich rafinerii. Polska nie jest również samowystarczalna w zakresie produkcji paliw z ropy – bardzo duże ich ilości sprowadzamy jako paliwa gotowe (benzyny, olej napędowy, także LPG) – w sumie prawie 17 mln m3. Zgodnie z ustawą o zapasach, magazynowane wolumeny ropy i paliw nazywa się zapasami interwencyjnymi. Według najświeższych wyliczeń, tych zapasów winno być prawie 10 mln m3 (dokładnie 5,6 mln m3 ropy oraz ponad 4,3 mln m3 paliw).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.