Zapasy naftowe Polski – bezpieczeństwo czy zamieszanie?
A co by było, gdybyś w drodze do pracy lub wracając nie mogła/nie mógł zatankować auta? Wydawać by się mogło, że na rynku paliw płynnych znaczenie ma tylko ich cena na stacji i tylko z niej powinniśmy rozliczać polityków. Mało kto wie, że warunkiem zarówno dostępności paliw, jak i stabilności cen, jest sprawnie działający system zapasów.
To właśnie dzięki zapasom interwencyjnym, Polska funkcjonowała normalnie podczas zakręcenia kurka na rurociągu Przyjaźń w 2019 r. (tzw. kryzys chlorkowy – zanieczyszczenie ropy); także podczas kryzysu naftowego w 2022 r. po napaści Rosji na Ukrainę – nie tylko ustabilizowaliśmy paniczny popyt krajowy, ale też wsparliśmy sąsiada. Gdyby nie zapasy, mielibyśmy w takich momentach ogromny kryzys gospodarczy. Skoro rokrocznie zwiększamy konsumpcję paliw (wzrost 2023/2024 o prawie 4 proc.), a z zarejestrowanych ponad 27 mln aut wciąż raptem ok. 130 tys. to elektryki, trzeba przyznać, że obszar ten ma absolutnie kluczowe znaczenie. A w debatach energetycznych ustępuje zdecydowanie problemom systemu elektroenergetycznego czy tym z dostawami gazu ziemnego. Kto dziś na szczytach w Polsce debatuje o nafcie? Przyzwyczailiśmy się do życia w komforcie pod względem paliwowym. Czy tak będzie zawsze? Jeśli nie zadbamy o poziom zapasów paliw, elastyczność ich szybkiego wykorzystania, czas ich odtworzenia, to kolejny kryzys może nas boleśnie dotknąć.
Co to za zapasy i po co?
Polska, jak wiele rozwiniętych państw na świecie, utrzymuje zapasy naftowe na swoim terytorium. Zgodnie z europejskimi i międzynarodowymi regulacjami powinniśmy posiadać zasoby ropy i paliw odpowiadające min. 90 dniom średniego importu netto wg poprzedniego roku. Polskie zapasy wynikają z poziomu importu, bo nie mając de facto własnych zasobów ropy importujemy jej ponad 27 mln t rocznie na potrzeby polskich rafinerii. Polska nie jest również samowystarczalna w zakresie produkcji paliw z ropy – bardzo duże ich ilości sprowadzamy jako paliwa gotowe (benzyny, olej napędowy, także LPG) – w sumie prawie 17 mln m3. Zgodnie z ustawą o zapasach, magazynowane wolumeny ropy i paliw nazywa się zapasami interwencyjnymi. Według najświeższych wyliczeń, tych zapasów winno być prawie 10 mln m3 (dokładnie 5,6 mln m3 ropy oraz ponad 4,3 mln m3 paliw).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.