Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Ustawa sieciowa przyjęta przez Radę Ministrów. Nie wszyscy cieszą się z pomysłu rządu na odblokowanie sieci dla OZE

Eksperci podkreślają, że duże inwestycje w sieci dystrybucyjne są nieuniknione
- Ustawa, która miała odblokować moce przyłączeniowe, nie może działać wstecz ani podważać zaufania do państwa, bo wtedy zamiast sieci odblokujemy odpływ kapitału – mówi DGP Ewa Krasuska, dyrektor generalna PIGEOR.
7 stycznia, 16:30
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Choć projekt ma zlikwidować kolejkę „projektów zombie”, część branży OZE obawia się wzrostu kosztów. Eksperci wskazują, że paradoksalnie ustawa może przyspieszyć konsolidację rynku zamiast zwiększyć konkurencję.

W środę rząd przyjął projekt tzw. ustawy sieciowej (UC84). Główny cel: optymalizacja wykorzystania infrastruktury sieciowej, w tym usprawnienie procesu przyłączenia instalacji OZE do sieci, m.in. dzięki pozbyciu się kolejki projektów, które uzyskały warunki przyłączenia, a nie są realizowane. „Koniec z projektami-zombie blokującymi moce w sieci” – pisał Miłosz Motyka, minister energii w serwisie X. - Reforma odpowiada na postulaty branży energetycznej zgłaszane od lat: skraca czas przyłączeń, porządkuje planowanie rozwoju sieci i pozwala na optymalizację kosztów oraz nakładów inwestycyjnych. Celem nowych przepisów jest odblokowanie niewykorzystywanych warunków przyłączenia i pełniejsze wykorzystanie istniejącej infrastruktury energetycznej - dodał podczas konferencji.

PIGEOR: Ustawa sieciowa nie może podważać zaufania do państwa

Choć uzyskanie warunków przyłączenia do sieci jest wskazywane jako jedno z wąskich gardeł transformacji energetycznej (w 2024 r. operatorzy wydali ponad 7,8 tys. odmów wydania warunków przyłączenia), to część inwestorów protestuje przeciwko pomysłom Ministerstwa Energii. Polegają one bowiem nie tylko na wprowadzeniu kamieni milowych, które musi wykazać inwestor, czy skróceniu ważności warunków przyłączenia do roku, ale także na zwiększeniu istniejących lub dodaniu nowych opłat. Chodzi o podwyższenie kwoty zaliczki na poczet opłaty przyłączeniowej, wprowadzenie bezzwrotnej opłaty za rozpatrzenie wniosku i zabezpieczenie, które przepada, jeśli inwestor nie zrealizuje przyłączenia. Ma to „ograniczyć mechanizmy spekulacyjne”. Tylko że dodatkowe opłaty mają też obowiązywać w stosunku do niektórych sytuacji, w których warunki przyłączenia do sieci zostały już wydane, a umowy przyłączeniowe – podpisane.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.