Tania ropa pomaga gospodarce
Bezpośrednim powodem kryzysu była zapewne niedostępność kredytu, można się jednak spierać co do tego, czy pierwotnej jego przyczyny nie stanowiły wysokie ceny ropy, które przyczyniły się do wywołania już w grudniu 2007 roku spowolnienia gospodarczego w USA. Z kolei obecnie ich spadek może pomóc gospodarce światowej stanąć na nogi. W porównaniu z ich oddziaływaniem rządowe wsparcie to małe piwo.
Popatrzmy bowiem na liczby. Rok temu przeciętna cena ropy wynosiła 100 dol. za baryłkę. Ponieważ świat zużywał wówczas około 88 mln baryłek ropy surowej dziennie, co w ujęciu rocznym oznaczałoby wydatki poziomie 3,2 bln dol. Następujące później załamanie na rynku ropy zmniejszyło jej średnią cenę do połowy, czyli do 50 dol., co w skali roku oznacza 1,6 bln dol. oszczędności w wydatkach. Porównajmy to teraz z deklarowanymi wydatkami rządów. Jak szacuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy (pomijając wydatki na ratowanie banków), państwa Grupy 20 zapowiedziały, że wartość stymulacji budżetowej w tym i przyszłym roku wyniesie 2,7 proc. ich łącznego produktu krajowego brutto. Wartość ich PKB to w sumie około 45 bln dol., zatem wsparcie sięgnie około 1,2 bln dol. To zaledwie 75 proc. kwoty, jaką zyska gospodarka światowa na spadku cen ropy i to tylko w jednym roku. Eksporterzy ropy, przede wszystkim z OPEC, na którą przypada 40 proc. światowej produkcji ropy, specjalnie się z tego nie cieszą. OPEC, która pod koniec tego miesiąca spotyka się na kolejnym szczycie, chciałaby wprawdzie, żeby gospodarka globalna była silniejsza, ale i żeby ceny ropy wyższe, a idealny ich poziom to około 70 dol. za baryłkę. Jak dotąd, dostała już trochę tego, na czym jej zależy. Po obniżeniu przez kartel wydobycia o 4,2 mln baryłek dziennie i wzroście ceny o 70 proc. wobec jej najniższego poziomu, do 60 dol.), na rynku powtarza się jak refren: „Nie walczcie z OPEC”. Pomagają w tym wzroście inwestorzy, którzy wyciągają wnioski z rosnących notowań akcji i nadziei na ożywienie gospodarcze. Fundamenty rynku ropy nadal są jednak słabe. Zapasy ropy w krajach rozwiniętych wystarczą na 61 dni zużycia (ich poziom należy do najwyższych w historii), a ceny mogą ponownie spaść. Można więc sądzić, że „naftowy stymulator” gospodarki światowej przez jakiś czas będzie jeszcze działał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.