Gaz nie ma narodowości
Często, a ostatnio już bardzo często, pojawiają się propozycje wdrożenia nowych sposobów zaopatrzenia Polski w gaz. A to połączenia nas z systemem gazociągów niemieckich, a to - choć tę propozycję raczej należy traktować w kategoriach political fiction - czerpania gazu z Nord Stream. Jest wreszcie propozycja najnowsza - dodatkowych dostaw przez rurę jamalską.
To jest oczywiste, że znakomita część tych propozycji dotyczy gazu tak czy owak pochodzącego z Rosji, co więcej - za częścią firm proponujących nam nowe rozwiązania stoi po prostu Gazprom. Czy to oznacza, że nie warto się nad nimi zastanawiać? Przeciwnie - warto. Dyskusja o dywersyfikacji dostaw gazu toczy się u nas od lat kilkunastu, a jej efekt jest żaden oprócz perspektywy powolnego powstawania bardzo zresztą drogiego gazoportu.
Tymczasem im więcej opcji, tym nasza pozycja staje silniejsza. Im więcej powiązań naszego systemu gazociągów z systemem europejskim, tym Rosjanie będą mniej skłonni do przeciągania i utrudniania rozmów w sprawie gazu. I naprawdę nieważne, jaki surowiec przypłynie do nas z Zachodu, ważne, żeby był. Słowem, stwórzmy sobie szansę oddalenia wizji kolejnego negocjacyjnego horroru, który stał się udziałem Polski w ostatnich miesiącach.
@RY1@i02/2009/220/i02.2009.220.000.002c.101.jpg@RY2@
Marcin Piasecki
Marcin Piasecki
marcin.piasecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu