Pawlak nie pojedzie do Moskwy
RUSZAJĄ NEGOCJACJE GAZOWE - z Rosjanami. Jutro do Moskwy wylatuje rządowa delegacja i przedstawiciel Komisji Europejskiej
Silna grupa ma przekonywać w sobotę Anatolija Janowskiego, zastępcę ministra energetyki Rosji, do zmian w wynegocjowanym już kontrakcie gazowym. W polskiej drużynie znajdą się wiceministrowie gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska i Marcin Korolec, wiceminister skarbu Mikołaj Budzanowski, Marek Woszczyk, wiceprezes Urzędu Regulacji Energetyki oraz przedstawiciele resortu spraw zagranicznych i PGNiG. Po raz pierwszy możemy liczyć też na pomoc Brukseli. Na rozmowy do Moskwy poleci bowiem Philip Lowe, dyrektor generalny ds. energii w Komisji Europejskiej.
Do Rosji nie wybiera się Waldemar Pawlak, który negocjował kontrakt. Nie jest tajemnicą, że wicepremier nie chce brać odpowiedzialności za podpisanie porozumienia. Do tej roli wyznaczył go jednak premier Donald Tusk. Propozycja szefa resortu gospodarki, by międzynarodowym kontraktem zajął się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, została odrzucona. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, nie ma również zgody na to, by za negocjacje odpowiadał Aleksander Grad, minister skarbu, choć ten już w zeszłym roku podpisał umowę na dostawy skroplonego gazu LNG z Kataru do Polski.
We wtorek PiS poinformował, że złoży wniosek o wotum nieufności dla odpowiedzialnego za negocjacje z Moskwą wicepremiera Pawlaka. Ten zapowiedział wczoraj, że chce otwartej dyskusji o kontrakcie gazowym w Sejmie. Według niektórych ekspertów najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby przed zawarciem porozumienia to właśnie parlament zaakceptował jego treść.
Największe zastrzeżenia opozycji budzi fakt, że nowy kontrakt będzie dłuższy od obowiązującego o 15 lat. Janusz Kowalski, doradca ds. bezpieczeństwa energetycznego w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, podkreśla, że w polskim interesie jest tylko i wyłącznie zabezpieczenie dostaw do momentu otwarcia gazoportu.
- Umowa powinna obowiązywać więc do połowy 2014 roku, a nie aż do 2037 roku - podkreśla.
Długość kontraktu nie będzie jednak tematem sobotnich rozmów. Strony skupią się natomiast na zmianach w umowie postulowanych przez Komisję Europejską. Bruksela kwestionuje część zapisów umowy jako niezgodne z unijnym prawem. Chodzi m.in. o kwestie równego dostępu dla wszystkich zainteresowanych podmiotów do gazociągu jamalskiego. Przed tym broni się jednak Kreml.
Eksperci nie mają wątpliwości, że negocjacje będą wyjątkowo trudne. Waldemar Pawlak powiedział wczoraj, że liczy się z tym, iż na jednym spotkaniu może się nie skończyć. Tymczasem jeśli do 20 października nie podpiszemy nowej umowy, gaz z Rosji przestanie płynąć. Do tego czasu zużyjemy bowiem pulę paliwa zakontraktowaną na podstawie dotychczasowego kontraktu z Gazpromem.
Michał Duszczyk
michal.duszczyk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu