Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Najszybsze zyski dają wiatraki

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Energetyka wodna nie wzbudza szczególnego entuzjazmu polskich inwestorów. Oprócz największych graczy nie ma wielu chętnych do budowy nowych mocy.

W Polsce działa ok. 700 elektrowni wodnych. Największe z nich należą do polskich gigantów energetycznych - PGE, Energi i Tauronu. Każda z tych spółek ma od kilkunastu do kilkudziesięciu dużych (od kilkudziesięciu do kilkuset MW) elektrowni wodnych. Prawie całą resztę stanowią małe elektrownie wodne należące do prywatnych inwestorów (o mocy blisko 100 kW). Brakuje jednak na rynku średnich graczy, którzy budowaliby średniej wielkości elektrownie wodne. Tymczasem w Polsce w siłowniach wodnych produkuje się zaledwie 30 proc. energii, jaką moglibyśmy wytworzyć dzięki rzekom. - Rynek elektrowni wodnych w Polsce rozwija się dosyć wolno, bo w tempie 10 proc. rocznie - tłumaczy Marcin Markiewicz, przewodniczący rady nadzorczej notowanej na New Connect spółki Małe Elektrownie Wodne, która wyspecjalizowała się w elektrowniach małej i średniej wielkości (od 100 kW do 3 MW).

Szybciej rozwijają się farmy wiatrowe, na które przypada niemal cały wzrost zainstalowanej w tym roku nowej mocy w energetyce odnawialnej. To m.in. zasługa wielkich akcji marketingowych wspierających ten biznes. Dzięki nim udało się stworzyć w całej Europie sprzyjający klimat do inwestowania w wiatraki. - Inwestycje w farmy wiatrowe są dużo prostsze: budowa elektrowni wodnej jest tak skomplikowana, że można to porównać do budowy mostu. Trzeba skoordynować projekt budowlany, mechaniczny, elektryki, automatyki i zabezpieczeń z systemem wyprowadzania mocy z elektrowni, co wymaga wyspecjalizowanej i fachowej wiedzy. Inwestorzy, którzy chcą zarobić szybko i łatwo, inwestują w wiatraki i biomasę - tłumaczy Markiewicz.

Inwestycje w elektrownie wodne są objęte tym samym systemem wsparcia jak inne odnawialne źródła energii. Mogą być bardzo opłacalne. Instalacja średniej wielkości - o mocy mniej więcej 1 MW - kosztuje 10 mln zł, z czego nawet 80 proc. może pochodzić z zewnątrz, przede wszystkim z funduszy unijnych (do 60 proc.), ze środków krajowych i z kredytów. 60 proc. kosztów inwestycji to budowa, a 40 proc. to koszty wyposażenia obiektu, eksploatacja zaś wiąże się z bardzo niewielkimi wydatkami. Koszty inwestycji zwracają się w mniej niż 10 lat, żywotność takiej elektrowni sięga nawet 100 lat.

W tej chwili spółka MEW realizuje dwie inwestycje w małe elektrownie na Wielkopolsce i Podkarpaciu. Każdy z tych obiektów będzie kosztował poniżej 10 mln zł, z czego spółka wyłoży mniej niż 30 proc. Planuje też dwie mniejsze elektrownie o mocy 3 MW na Wiśle - każda za 120 mln zł.

- Priorytetem dla nas jest uzyskanie jak największej bazy dobrych lokalizacji, gdyż lokalizacja determinuje tempo rozwoju rynku. O te właśnie lokalizacje walczymy chociażby z PGE czy Energą - dodaje Markiewicz.

Największą realizowaną obecnie inwestycją jest budowana przez Energę elektrownia wodna na Wiśle o mocy blisko 100 MW. Koszt inwestycji sięga 2,5 mld zł. Za dobrymi lokalizacjami na elektrownie o dużej mocy rozglądają się także Turon i PGE.

W 2009 r. z odnawialnych źródeł energii udało się wytworzyć 4,4 TWh prądu, z czego 2,4 TWh wytworzyły elektrownie wodne, a 1,1 TWh elektrownie wiatrowe. Z biogazu i biomasy w 2009 r. powstało tylko 0,9 TWh energii elektrycznej.

@RY1@i02/2010/153/i02.2010.153.000.017a.001.jpg@RY2@

Udział poszczególnych źródeł energii w mocy zainstalowanej OZE

Barbara Barysz

barbara.barysz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.