Badania potwierdzają: gaz jest w Polsce
Jeśli sprawdzą się szacunki dotyczące zasobów gazu z łupków w Polsce, będziemy mieli wystarczające ilości surowca, by uniezależnić się od Rosji
Według amerykańskich badań w Polsce mamy nawet 3 bln m sześc. gazu łupkowego. Gdyby sprawdziły się te prognozy, dysponowalibyśmy zasobami surowca 200 razy większymi, niż wynosi nasze roczne zapotrzebowanie. Moglibyśmy więc całkowicie uniezależnić się od dostaw z Rosji. Dziś zależność importu od surowca sięga 73 proc. Dzięki gazowi niekonwencjonalnemu nie tylko stalibyśmy się samowystarczalni pod względem zaopatrzenia w gaz, ale Polska wyrosłaby także na eksportera surowca.
Dobry interes zwietrzyły już amerykańskie koncerny, które wykupiły większość koncesji poszukiwawczych w Polsce. - To jasne, że giganty, takie jak Exxon, Chevron, Conoco i Marathon, nie wchodzą do Polski, aby konkurować na bardzo małym lokalnym rynku gazu, który jest dobrze zagospodarowany i monopolistycznie podzielony. Ich celem jest eksport na lukratywne i duże rynki Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch - twierdzi Grzegorz Pytel, ekspert Instytutu Sobieskiego.
Rynek poszukiwań gazu łupkowego w Polsce został już praktycznie podzielony. Resort środowiska wydał bowiem 58 koncesji, które pokrywają prawie wszystkie najatrakcyjniejsze pod tym względem regiony Polski. Państwowy Instytut Geologiczny prowadzi jeszcze prace nad nowymi koncesjami, ale nie są to już tak perspektywiczne obszary.
Za dwa tygodnie pierwsze wiercenia rozpocznie amerykańska Lane Energy współpracująca z ConocoPhillips. Potem ruszą kolejne, prowadzone przez światowych potentatów branży (m.in. Exxon, Chevron) oraz rodzime koncerny PGNiG i PKN Orlen. Ich efekty poznamy jednak dopiero za 3 - 5 lat. Tyle czasu trwają bowiem badania i ich analiza.
Jak się dowiedzieliśmy, Orlen zakończył już pierwszy etap badań, który wykazał, że prognozy Amerykanów mogą się potwierdzić. Analiza sejsmiczna pięciu koncesji na Lubelszczyźnie jest obiecująca. Spółka zamierza teraz pozyskać partnera do dalszych poszukiwań, co ma ułatwić jej dostęp do know-how i technologii oraz zminimalizować ryzyko związane z poszukiwaniami surowca.
PKN podpisał już listy intencyjne z 15 firmami. Koncern podzieli się więc kosztami związanymi z poszukiwaniami, które szacuje się na grubo ponad 100 mln zł. Spółka chce zagwarantować sobie jednak pierwszeństwo do wydobycia surowca z odkrytych złóż.
O opłacalności wydobycia zdecyduje jednak rynkowa cena gazu ziemnego. - Nie wykluczam wcale tego, że będziemy mieli własny gaz z łupków, ale nie będzie się opłacało ich eksploatować, właśnie ze względu na niską cenę surowca - przyznaje Henryk Jacek Jezierski, wiceminister środowiska i główny geolog kraju.
Jak się podkreśla, ceny gazy łupkowego są z reguły wyższe niż gazu konwencjonalnego. To efekt m.in. tego, że wiercenia są bardzo drogie. - Na jeden otwór o głębokości 3,5 tys. metrów trzeba przeznaczyć nawet 30 mln zł - mówi Wiesław Prugar, prezes Orlen Upstream. Szacuje się, że na inwestycje w wydobycie firmy zainteresowane gazem niekonwencjonalnym będą musiały wydać nawet kilka miliardów złotych rocznie.
Choć koszty technologii będą coraz mniejsze, to niska cena gazu konwencjonalnego może i tak okazać się zabójcza dla projektu łupkowego.
Według analiz Credit Suis- se dziś próg opłacalności wydobycia gazu niekonwencjonalnego to 280 dol./tys. m sześc. To mniej więcej tyle, ile płacimy za gaz importowany z Rosji, ale o 40 - 80 dol. więcej, niż wynosi cena gazu norweskiego czy sprowadzanego z Kataru.
Obecnie eksploatacja gazu złóż niekonwencjonalnych byłaby więc na granicy opłacalności. Jak jednak zachowają się ceny gazu za 10 - 15 lat, gdy ruszy już wydobycie gazu łupkowego w Polsce? Tego dziś oczywiście nie wiadomo.
Eksperci wskazują jednak, że posiadanie zasobów złóż tego typu ma dodatkowe znaczenie. Jeśli bowiem nawet nie będzie opłacało się ich eksploatować, to dzięki nim Polska zyska niską cenę gazu konwencjonalnego.
Analitycy uważają bowiem, że Gazprom za wszelką ceną będzie chciał sprawić, by wydobycie gazu niekonwencjonalnego w Polsce było nieopłacalne. - Możemy liczyć na to więc, że będzie obniżał cenę surowca dostarczanego Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu - przekonuje przedstawiciel branży.
@RY1@i02/2010/100/i02.2010.100.000.016a.001.jpg@RY2@
Wydobycie gazu z łupków
@RY1@i02/2010/100/i02.2010.100.000.016a.002.jpg@RY2@
Gaz łupkowy może zrewolucjonizować polski rynek
Jego rosnące wydobycie w USA, a także planowane w Europie niespodziewanie stało się jednym z najważniejszych problemów Gazpromu. Nowa technologia pozyskania gazu już odbiła się na pozycji rynkowej rosyjskiego giganta, a wkrótce może całkowicie nią zachwiać. Gaz łupkowy przekształcił rynek gazowy USA z deficytowego w samowystarczalny. To z kolei spowodowało nadmiar gazu na światowych rynkach i nadmiar gazu skroplonego (LNG).
Efekt? Konkurencyjność rosyjskiego surowca w Unii Europejskiej mocno spadła. Dziś taniej można kupić surowiec z Norwegii lub Kataru.
A będzie jeszcze gorzej. Nocny koszmar prezesów Gazpromu może się ziścić już za kilkanaście lat. W takiej perspektywie może ruszyć bowiem wydobycie gazu niekonwencjonalnego m.in. w Polsce, Niemczech, we Francji, na Węgrzech czy na Ukrainie. Rosjanie mogą stracić zatem kolejne rynki zbytu.
Rolę rozgrywającego w gazowych szachach od Moskwy przejmie Waszyngton. To właśnie Amerykanie są liderem pod względem wydobycia gazu łupkowego, posiadają także kosztowną technologię jego pozyskania. Dzięki temu koncerny z USA zdobyły już większość koncesji na poszukiwanie gazu niekonwencjonalnego na Starym Kontynencie. Gdy ruszy eksploatacja tych złóż, może się okazać, że Europy w surowiec nie zaopatruje już Gazprom i spółki z nim powiązane, lecz takie firmy jak Chevron, Exxon, ConocoPhillips.
Analitycy uważają jednak, że pozyskanie gazu łupkowego w Europie może się okazać kłopotliwe. Jednym z problemów jest brak sprzętu. Amerykanie mają 2 tysiące lądowych wież wiertniczych, Europa - jedynie 70. Do tego dochodzą kwestie ochrony środowiska związane z odpowiednim zabezpieczeniem wywierconej studni przed przenikaniem środków chemicznych do wód gruntowych.
Michał Duszczyk
michal.duszczyk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu