Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Hindusi chcą w Polsce wybudować kopalnię

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Dzięki inwestycji Hindusów w nową kopalnię węgla koksowego polscy górnicy będą mieli pracę przez najbliższych 50 lat. Koszt realizacji tego przedsięwzięcia szacuje się na ok. 350 mln euro.

Zacznę od przypomnienia sytuacji sprzed lat. Jak pamiętam, to Mittal w czasie, kiedy ubiegał się o Polskie Huty Stali (PHS), miał możliwość zawarcia długoterminowej umowy na odbiór węgla koksowego z Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Miałoby to swe dobre strony. Przede wszystkim stabilizowałoby rynek zbytu dla JSWW - a przypomnę, że działo się to w czasie olbrzymiej nadprodukcji węgla koksowego. Ponadto dzięki temu Mittal miałby zapewnione stabilne dostawy węgla koksowego. Natomiast JSW, mając podpisaną umowę na długi czas, na przykład na dziesięć lat, mogłaby na podstawie tej umowy uzyskać kredyty inwestycyjne, co dawałoby jej szanse na otwieranie kolejnych pól eksploatacyjnych.

Niestety, Mittal się na to wówczas nie zdecydował. I po krótkim okresie okazało się, że stanął przed dylematem, jeżeli chodzi o możliwości zakupu węgla koksowego. Wtedy Mittal sięgnął po koncesję na eksploatację węgla koksowego między innymi w Kazachstanie, skąd też sprowadza węgiel koksowy do produkcji stali w hutach ulokowanych w Polsce. Ten fakt zauważyła konkurencja Mittala w Indiach. Jest w 100 procentach pewne, że nie ma żadnych związków kapitałowych między Mittalem a Emami. A sugestie, że za tym stoi ArcelorMittal, są bezzasadne. Aczkolwiek dziś mamy globalną gospodarkę i swobodny przepływ kapitału.

Emami to grupa kapitałowa, która dotychczas funkcjonowała głównie w chemii, przemyśle cementowym, a zaczyna funkcjonować w elektroenergetyce, rozwija się też w elektronice. Obecnie nabywa też kopalnie węgla poza Indiami. Wytłumaczyłem Hindusom, że w Polsce nikt im kopalni nie sprzeda. Jeżeli chcą wydobywać węgiel, to muszą wybudować kopalnię. I zapewne tak postąpią.

A nawet gdyby ArcelorMittal w przyszłości przejął Emami, to cóż takiego by się stało. I tak ten węgiel musiałby wydobywać, gdyby przeznaczył środki na przejęcie Emami. Już słyszę opinie, że Hindusi będą nam wydobywać polski węgiel. A jaka sytuacja byłaby lepsza? Taka, że Polska za własne pieniądze buduje kopalnię - a przecież tych pieniędzy na taką inwestycję nie ma - a potem wydobyty węgiel eksportuje między innymi do Indii? Czy też sytuacja, w której Polska udzieli tylko koncesji na eksploatację złóż, przez co stale kontroluje wydobycie w tej kopalni, a węgiel wydobyty za hinduskie pieniądze trafia na przykład do Indii? Dla Polski ta druga sytuacja jest lepsza. Podatki bowiem zasilają polski budżet. A zatem ta sytuacja byłaby korzystna, bo nie musielibyśmy wydawać środków, których zresztą i tak nie mamy, na inwestycję.

Jastrzębska Spółka Węglowa usilnie stara się realizować inwestycje, bo bez inwestycji będzie się zmniejszać jej zdolność wydobywcza, a popyt na węgiel koksowy rośnie. Najlepszym tego dowodem jest import węgla koksowego do Polski. W tym roku ma napłynąć do Polski około 3 mln ton węgla koksowego z importu. Wobec tego w żaden sposób inwestycja Hindusów nie zmniejszy rynku zbytu dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

To wtedy i tak straciliby wszyscy. Ale póki co, produkcja stali rośnie, a import węgla koksowego do Europy również. Natomiast w Azji rynek węgla koksowego w ciągu najbliższych dziesięciu lat wzrośnie trzykrotnie. Trzeba też pamiętać, że dzięki inwestycji Hindusów polscy górnicy będą mieli pracę przez najbliższych 50 lat. Ta inwestycja ma ich kosztować około 350 mln euro.

To już leży w polskich rękach. Hindusom bardzo zależy na czasie. Patrząc jednak na doświadczenia JSW i jej problemy z uzyskaniem koncesji i pozwoleń na budowę, można się spodziewać przeszkód natury formalnej. Mogą one tak dalece opóźnić budowę, że zniechęcą inwestora. W wyniku tego kapitał z Indii może nie napłynąć do Polski. Polscy górnicy nie mieliby wtedy miejsc pracy, a polskie koksownie węgla w odpowiedniej ilości. Wówczas polskie fabryki nie sprzedałyby też maszyn i urządzeń do tej nowej kopalni. Dokładnie w takiej sytuacji od trzech lat jest koncern NWR mający koncesje na eksploatację w byłych kopalniach Dębieńsko i Morcinek. Polskie piekiełko skutecznie uniemożliwia mu rozwój tych inwestycji.

Indie to węglowa potęga, aktualnie trzeci producent węgla w świecie. W 2009 roku wydobycie węgla w indyjskich kopalniach wyniosło 509 mln ton. Polska zawsze miała silne związki górnicze z Indiami, kilkanaście kopalń w Indiach wybudowali Polacy, są one wyposażone w maszyny i urządzenia polskiej produkcji. Prawie każdy wiceminister gospodarki odpowiadający przed laty za górnictwo przebywał z delegacją w Indiach. Choć akurat ja jako wiceminister gospodarki tam nie byłem. Obecnie te kontakty podtrzymuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Po stronie hinduskiej rzeczywiście widać ogromny pośpiech. Bierze się on głównie stąd, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat Hindusi zamierzają trzykrotnie zwiększyć produkcję stali - w Indiach produkują teraz 60 mln ton stali rocznie. Do tego potrzebny im będzie węgiel koksowy. Przedstawiłem im propozycję lokalizacji kopalni w Orzeszu, w miejscu, gdzie zalegają nieeksploatowane złoża węgla koksowego. Hindusi szukali osób, które zajmowały się w Polsce budową kopalń i tak trafili do mnie, jako budowniczego kopalni Budryk. Zresztą od kilku lat jestem obecny na azjatyckim rynku węglowym, przez co nie jestem tam już osobą całkowicie anonimową. Byłem też z nimi w Famurze, bo interesuje ich dostęp do nowoczesnych maszyn i urządzeń górniczych.

Robię to, co umiem, i to, co wolno mi robić. Zresztą podobne pytanie stawiano mi, gdy budowałem kopalnię Budryk.

@RY1@i02/2010/083/i02.2010.083.167.002a.001.jpg@RY2@

Fot. Tomasz Jodłowski

Jerzy Markowski, doktor nauk technicznych, absolwent Wydziału Górniczego Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Był m.in. wiceministrem gospodarki odpowiedzialnym za górnictwo i senatorem

dziennikarz miesięcznika Nowy Przemysł i portalu wnp.pl

doktor nauk technicznych, absolwent Wydziału Górniczego Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Był m.in. wiceministrem gospodarki odpowiedzialnym za górnictwo i senatorem

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.